NOWINY
    POLECAMY

    Ciekawostki ze świata sportu!

    Rozwiń
    NOWINY
    Zwiń

    Ciekawostki ze świata sportu!

    • Piękne pływaczki w kalendarzu
    • Kibice z Podkarpacia na skokach w Zakopanem
    • Żużlowcy z Rzeszowa spotkali się z kibicami

    PSL sobie poradzi

    PSL sobie poradzi

    PAWEŁ KUCA, JAROMIR KWIATKOWSKI

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    JAN BURY

    JAN BURY ©Tadeusz Poźniak

    Rozmowa z posłem JANEM BURYM, liderem podkarpackiego PSL, sekretarzem Naczelnego Komitetu Wykonawczego
    JAN BURY

    JAN BURY ©Tadeusz Poźniak

    - Ile pieniędzy straciło PSL za czasów prezesury Jarosława Kalinowskiego?

    - Straciliśmy dość dużo na ostatnich wyborach parlamentarnych. Odrzucenie naszego sprawozdania finansowego przez Państwową Komisję Wyborczą spowodowało, że partia nie dostała pełnej dotacji i subwencji z budżetu państwa. Dla zobrazowania powiem, że nie otrzymaliśmy i do końca kadencji Sejmu nie otrzymamy kwoty, która rozwiązałaby problemy finansowe dużego szpitala w regionie. Pieniądze straciliśmy przez własny błąd. To wina kilkudziesięciu osób, zwłaszcza naszych prawników i księgowych, którzy źle zinterpretowali przepisy.

    - Odpowiedzialnością za część strat można obarczyć pana. To pan wymyślił Fundację Rozwoju, która przejęła majątek PSL. Chcieliście obejść przepisy, które zabraniają partiom prowadzić działalność gospodarczą. PKW to zakwestionowała.

    - To uproszczenie. Nasze problemy są związane z wyborami parlamentarnymi w 2001 r. Zostałem sekretarzem NKW po tym, jak okazało się, że wybory zostały źle rozliczone. W sprawie sprzedaży majątku PSL do Fundacji Rozwoju złożyliśmy skargę do Sądu Najwyższego na decyzję PKW. Sprzedaż nieruchomości była świadomą decyzją władz PSL. Chcieliśmy, żeby gromadzony przez 100 lat majątek partii nie był sprzedawany za bezcen na wolnym rynku, lecz żeby służył w innej formie ruchowi ludowemu.

    - Powstanie fundacji miało stworzyć wrażenie, że PSL nie prowadzi działalności gospodarczej.

    - To znów uproszczenie. Powstanie fundacji daje możliwość, że sprzedane nieruchomości PSL zostaną w obszarze, który będzie służył polskiej wsi.

    - PKW uznała, że ta sytuacja jest niezgodna z prawem.

    - PKW nie jest ostatnią instancją. Odwołaliśmy się do Sądu Najwyższego. Decyzja PKW została podjęta w sposób dziwny, po terminach, które przewiduje ustawa. Po drugie, ustawa o partiach mówi, że mogą one bywać majątek. My tak zrobiliśmy. Decyzja PKW ma, moim zdaniem, charakter polityczny.

    - Jednak fakt jest faktem: od 2001 r. na konto PSL nie wpłynęło 11 mln zł. Część waszych działaczy mówi, że ktoś powinien za to odpowiedzieć stanowiskami.

    - Kary były. Znowu mówicie, panowie, o wyborach parlamentarnych w 2001 r.

    - Nie, panie pośle. Za wybory parlamentarne w 2001 r. straciliście 7 mln zł. Potem PKW nie przyjęła sprawozdania z działalności PSL za 2001 r. To kosztowało kolejne 2 mln. Straty spowodowane sprawą Fundacji Rozwoju to następne 2 mln zł.

    - Za błąd przy wyborach parlamentarnych zapłaciły cztery osoby. Marek Sawicki przestał być wiceprezesem, odwołano też sekretarza, skarbnika i dyrektora finansowego. Na naszego pełnomocnika finansowego PKW złożyła zawiadomienie do prokuratury. Ta umorzyła sprawę ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu. Co jeszcze możemy zrobić? Poucinać im głowy?

    - To nie oni odpowiadają za to, że partia straciła w 2002 r. 2 mln zł. Przez finanse temperatura w PSL tak się podniosła, że część polityków domaga się głowy prezesa. Uprzedzając atak, Jarosław Kalinowski sam zorganizował w sobotę spotkanie działaczy PSL.

    - Od półtora roku nasi działacze wiedzą, że była kara za wybory w 2001 r. Nieszczęście polega na tym, że nałożyły się dwie decyzje PKW. Ta za wybory w 2001 r. i za rok 2002. Pierwsza decyzja jest ostateczna, w sprawie zbycia nieruchomości do fundacji złożyliśmy odwołanie w Sądzie Najwyższym. Trudno wydawać na kogoś wyrok przed ostatecznym rozstrzygnięciem.

    - Skąd zatem list części posłów PSL, którzy żądają dymisji prezesa?

    - To kuriozalne pismo. Ci posłowie mogli porozmawiać z prezesem, a nie pisać listy. Oni teraz mówią, że napisali jak syn do ojca. Syn do ojca pisze listy, czy z nim rozmawia?

    - Być może ciężka atmosfera wokół prezesa nie wzięła się tylko z powodów finansowych. Część polityków PSL zarzuca Kalinowskiemu, że partia nie ma strategii w sytuacji, gdy Leszek Miller nie został odwołany, tylko ciągle urzęduje.

    - Jarosław Kalinowski nie musiał wychodzić z rządu. Ale on zrozumiał, że PSL załatwił najważniejszą rzecz, a pełna realizacja programu koalicji będzie niemożliwa. Braliśmy udział w negocjacjach z UE i dzięki temu zostały wynegocjowane lepsze warunki dla polskiego rolnictwa.

    - Część polityków PSL twierdzi, że po wyjściu z koalicji partia zupełnie się pogubiła.

    - Wyjście z koalicji było efektem tego, że duża część naszych działaczy nigdy nie akceptowała koalicji z SLD. Stanęliśmy przed wyborem: czy większość PSL zostanie w koalicji, czy raczej wycofamy się, a partia zachowa jedność. Miller, wyrzucając PSL z koalicji, rozstrzygnął to za nas.

    - Posłowie PSL opowiadają o posiedzeniu klubu w czasie, gdy decydowały się losy premiera Millera. Ktoś zapytał, co się stanie, jeśli Miller nie odejdzie. Prezes Kalinowski miał powiedzieć: "To będziemy mieli problem".

    - Nie było takiej dyskusji. Umiemy liczyć, a matematyka pokazuje, że SLD, UP, partia Romana Jagielińskiego i ludzie, którzy odchodzą z Samoobrony, gwarantują większość temu rządowi. W kluczowych kwestiach ekonomicznych także PO jest gotowa poprzeć rząd Millera. Mamy świadomość, że nie ma alternatywy. Rząd Millera może trwać do końca kadencji Sejmu. Optymiści mówią, że potem będzie koalicja PiS z LPR, może PSL lub PO. Pesymiści twierdzą, że SLD dalej będzie rządzić. Pytanie, czy z Samoobroną czy z Platformą Obywatelską.

    - Jaki będzie los prezesa Kalinowskiego po sobotnim spotkaniu działaczy tej partii?

    - To był mały kongres. Było tam ponad 300 osób, na kongresie będzie ponad 700. Nikt głowy w piasek nie chowa. PSL sobie poradzi, ale o losach partii nie rozstrzygnie to, czy będziemy mieli o 1 mln zł mniej czy więcej. Prezes też sobie poradzi. W najbliższych dniach przedstawimy nowy program dla Polski.

    - Czy sobotnie spotkanie to była ucieczka do przodu? Mówi się bowiem, że na posiedzeniu Rady Naczelnej, które jest planowane na 20 września, może paść wniosek o odwołanie prezesa.

    - Taki wniosek i tak może zostać złożony. Nie wykluczam, że sam prezes poprosi o wotum zaufania. Uważam jednak, że najlepszym miejscem do takich rozliczeń jest kongres partii, który będzie za kilka miesięcy. Dla mnie Jarosław Kalinowski jest dobrym prezesem PSL.

    - Pan go broni, bo jeśli odejdzie, to pociągnie pana za sobą? Jest pan przecież prawą ręką Kalinowskiego.

    - Byłem prawą ręką wielu prezesów. Ważna funkcja to dziś wielka odpowiedzialność. Najłatwiej stać z boku i być kibicem. Kalinowski jest dobrze odbierany przez ludzi, a społeczeństwa aż tak nie obchodzą problemy finansowe partii.

    - Pana koledzy pytają, jak można mieć zaufanie do ludzi, którzy marnują tyle pieniędzy.

    - Już wcześniej mówiłem, że osoby odpowiedzialne za ten stan poniosły odpowiedzialność dyscyplinarną. Kalinowski nie jest głównym księgowym, tylko liderem partii politycznej. Nie dostaliśmy pieniędzy, które minister finansów musi dać wszystkim partiom politycznym. Bierze je SLD, LPR, PiS, Samoobrona, a pochodzą one z z pieniędzy podatników. W Polsce mamy olbrzymi deficyt budżetowy i dobrze by było, żeby te pieniądze trafiły np. do zadłużonych szpitali czy na inny słuszny cel. Dlatego podatnicy raczej nie powinni się z tego powodu smucić, że PSL nie otrzyma pieniędzy z budżetu.

    - Inne partie biorą, bo nie prowadzą działalności gospodarczej.

    - My też nie. Fundacja jest odrębnym bytem prawnym. Ma swój statut, program, w ramach którego m.in. edukuje samorządy i funduje stypendia dla biednych studentów.

    - PSL nie prowadzi interesów, ale ma swoją fundację, która prowadzi działalność gospodarczą. Straszna różnica!

    - Fundację stworzyliśmy świadomie. Partiom nie wolno mieć przychodów z działalności gospodarczej. My tych przychodów nie mamy.

    - Czy ta sprawa może zaszkodzić panu? Niedługo zjazd wojewódzki PSL, na pewno będzie się pan ubiegał o stanowisko prezesa zarządu wojewódzkiego.

    - Ja nie odczuwam w województwie żadnych problemów finansowych, nic nie zmienia się też w powiatach. Nas w Rzeszowie stać nawet na remont budynku z wymianą dachu w siedzibie Zarządu Wojewódzkiego PSL.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo