RawlPlug Sokół Łańcut gra w środę mecz o wszystko. Na drodze łańcucian stoją dziki Warszawa

Tomasz Ryzner
Tomasz Ryzner
Trener Dariusz Kaszowski wraz zespołem przeżył w Warszawie trudne chwile. W meczu nr raczej też lekko nie będzie
Trener Dariusz Kaszowski wraz zespołem przeżył w Warszawie trudne chwile. W meczu nr raczej też lekko nie będzie sokollancut/Sebastian Maślanka
Udostępnij:
W środę wieczorem koszykarska uczta w łańcuckiej hali. Miejscowy RawlPlug Sokół rozegra z Dzikami Warszawa piąte, decydujące starcie I rundy fazy play off (godz. 18). Hala będzie na sto procent pękać w szwach

W miniony weekend z sokołami było już krucho, bo po słabym, sobotnim meczu (58:85) przegrywały w serii 1:2. Gdyby w niedzielę Dziki powtórzyły wyczyn, mistrz fazy zasadniczej znalazłby się za burtą.

- W takich opałach to jeszcze nie byłem - przyznał Dariusz Kaszowski, coach łańcucian. - Po tym meczu wielu nas już skreśliło, ale były też telefony, smsy podtrzymujące na duchu, za które dziękujemy.

Nasi koszykarze w niedzielę mieli aż za dużo czasu, aby przygotować się do meczu nr 4 (mecz wyznaczono dopiero na godzinę 20).

- To było męczące dla psychiki, ale zespół stanął na wysokości zadania - podkreśla Kaszowski. - W pewnym momencie mieliśmy dwadzieścia punktów przewagi. Potem dopadły nas problemy z faulami wysokich, musieliśmy dokonać roszad na boisku. Pojawiły się jednak kłopoty z organizacją gry. Dziki to wykorzystały, nadrobiły sporo strat, były emocje, ale na finiszu mieliśmy więcej do powiedzenia - komentuje nasz rozmówca, którego podopieczni ograli warszawian w niedzielnym meczu 66:62.

Nasi koszykarze wrócili do Łańcuta o 4 nad ranem i udali się do łóżek. Sam trener pospał może z godzinę, bo o 7 zameldował się w szkole, w której pracuje. - Odpocznę po sezonie - uśmiecha się Kaszowski, który w poniedziałek dał zawodnikom wolne.

Wczoraj laby oczywiście już nie było. Sokoły zasuwały na treningu, a szkoleniowiec obmyślał taktykę na decydujące starcie.

- Pomysłów to ja mogę mieć dużo, pytanie, kiedy to przećwiczyć. Terminarz jest szalony. Jeśli dobrze liczę, w dwanaście dni zagramy siedem meczów. W ekstraklasie mają luźniej. Nie wiem, kto to wszystko tworzył. Oczywiście dla obu stron warunki są takie same, ale przecież takie natężenie gry może skutkować kontuzjami

- komentuje Dariusz Kaszowski.

Trudno typować przed meczem nr 5, bo Dziki potrafiły w sezonie zasadniczym zdobyć łańcucką halę. Pewne jest, że na trybunach pojawią się tłumy.

- Na kibicach na pewno się nie zawiedziemy. Chodzi jeszcze o to, abyśmy pokazali swój basket. Na spacerek nie liczę. Obie strony znają się jak łyse konie, trudno będzie o zaskoczenia. Szykuje się ciekawy mecz, ale liczę, że na końcu wyjdzie na nasze - zakończył coach łańcucian.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie