NOWINY24

    Polecamy Twojej uwadze

    Rozwiń
    NOWINY24
    Zwiń

    Polecamy Twojej uwadze

    • Największe tragedie podkarpackich sportowców. Na torach ginęli żużlowcy, na drogach siatkarze i piłkarze
    • Podkarpacka wieś na starych zdjęciach z Narodowego Archiwum Cyfrowego
    • Za nami Plebiscyt „Piłkarskie Laury Podokręgu Rzeszów”

    Rekonstrukcja walk o Stalingrad w Orzechowcach

    Rekonstrukcja walk o Stalingrad w Orzechowcach

    Norbert Ziętal

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    W inscenizacji walki o Stalingrad uczestniczyło 170 rekonstruktorów. Widowisko obejrzało 4 tys. widzów.

    W inscenizacji walki o Stalingrad uczestniczyło 170 rekonstruktorów. Widowisko obejrzało 4 tys. widzów. ©Norbert Ziętal

    Nawet się nie spostrzegliśmy, jak trzech Sowietów zaszło nas od tyłu. Przyparli kolanami do ziemi. Aparat i kamera lądują w śniegu.
    W inscenizacji walki o Stalingrad uczestniczyło 170 rekonstruktorów. Widowisko obejrzało 4 tys. widzów.

    W inscenizacji walki o Stalingrad uczestniczyło 170 rekonstruktorów. Widowisko obejrzało 4 tys. widzów. ©Norbert Ziętal



    Orzechowce koło Żurawicy. Jakieś dziesięć kilometrów od Przemyśla. Obiekty nieczynnej, zrujnowanej cegielni. Prezentują się niewiele lepiej, niż ruiny Stalingradu w 1943 r.

    Złodzieje rozkradli tutaj wszystko, co nadawało się do sprzedania. W ścianach pozostały dziury, bo nawet ramy okienne ktoś zabrał. Ze ścian wewnątrz powyrywane przewody.

    - Tutaj będą spać Niemcy - komenderuje Mirosław Majkowski, prezes Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej "X D.O.K.".

    - Przecież zapowiadają mróz w nocy. Nawet kilka stopni - dziwię się.
    Majkowski patrzy na mnie z politowaniem. W czterdziestym trzecim, pod Stalingradem, żołnierze spali podczas mrozów przekraczających minus 40 stopni. I jeszcze byli zadowoleni, jak się mogli chwilę zdrzemnąć. A jak udało się im głodowymi racjami oszukać głód, to byli najszczęśliwszymi ludźmi na świecie.

    A my głodem nie musimy się martwić, bo za chwilę będzie ognisko.

    Nie trzeba spać na gołej podłodze, jest słoma

    Inscenizacja dopiero w sobotę, ale zgodnie z tradycją, większość rekonstruktorów przyjechała dzień wcześniej. Niemcy będą spać w budynku swojego sztabu, czyli biurowcu cegielni. Rosjanie w budynkach przemysłowych. W nieczynnym od lat piecu cegielni będzie im najcieplej, bo chroni od wiatru.

    A jeszcze każda strona wystawi w nocy warty przed garnizonami. Musimy się poczuć, jak na prawdziwej wojnie.

    - A kto wam każe spać na gołej podłodze? - Majkowski dziwi się narzekaniom "żołnierzy". Przecież jest słoma, pościelcie sobie.

    No to sobie ścielimy. Zimno jak czort. Mróz jeszcze pół biedy, ale ten wiatr. Niektórzy szczękają zębami, ale nikt się nie przyzna. To nie front zachodni, ale wschodni. przecież. Dobrze, że przy ognisku było nieco wzmocnionej herbatki, bo inaczej byłoby ciężko.

    Na słomę każdy kładzie to, co ma. Ja, niemal w pełnym rynsztunku, pakuję się do śpiwora. Jedynie buty i oprzyrządowanie ściągnąłem.


    Żałuję, że nie posłuchałem dowódcy i nie założyłem jakiegoś grubego swetra. W czasie wojny Niemcy dostawali od rodzin paczki, a w nich głównie ciepłą odzież. Swetry, szaliki. Dlatego widok Niemca w swetrze pod mundurem był dość powszechny.

    Kładziemy się, ale jakoś nikt nie ma spania. Jak to przed bitwą. Dowódcy oddziałów ustalają szczegóły bitwy.

    - Mirek, u was w Przemyślu zawsze wszystko jest tak dobrze zorganizowane - zachwalają inni.

    Początek końca III Rzeszy

    Toczona w latach 1942 - 43 bitwa o Stalingrad to początek końca niemieckiej III Rzeszy. Po pierwszych sukcesach i zajęciu sporej części miasta, w finale Niemcy przegrali. 110 tys. Niemców poległo lub zaginęło, 90 tys. trafiło do niewoli. Straty Rosjan były nieporównanie większe. Pół mln zabitych, rannych i wziętych do niewoli, 600 tys. rannych i chorych. W obu armiach walczyło sporo Polaków, siłą wcielonych do obcych wojsk. Niemiecką armię przede wszystkim pokonały siarczyste, dochodzące do minus 50 stopni mrozy i brak zaopatrzenia.



    Co to za sen w ruinach, co chwilę się budzę. Ale i tak mieliśmy dużo szczęścia, bo podsłuchałem, że były plany, aby ok. godz. 2 zrobić nocny alarm. Niby, że Sowieci atakują. A Sowietom nocną pobudkę, że niby Niemcy nacierają. Na prawdziwej wojnie nikt by sobie nie pozwolił na taki luksus kilkugodzinnego spania, jaki my mieliśmy.

    Szósta rano. Mróz jak czort. Zaczyna świtać. Ale nikomu nie chce się wychodzić ze śpiworów, koców i co tam kto miał.

    Od rana typowa krzątanina frontowa. Szykujemy pozycje. Kumpel z kompanii propagandzistów przyniósł najnowsze wydanie jakiejś kolorówki z Hamburga. Z 1942 r. Jest co poczytać, głównie o sukcesach armii niemieckiej na froncie wschodnim. My walczymy o Stalingrad a tam piszą, że już zdobyty.

    - Wymarsz. Rosjanie na swoje pozycje, Niemcy na swoje - komenderuje Majkowski. - Brać sprzęt, szykować się.

    Weź trochę błota i usmaruj gębę

    Zrujnowana cegielnia w Orzechowcach to wymarzone miejsce do rekonstrukcji. Ruiny budynków, sporo terenu, górki, kawałek drogi. A przede wszystkim wysoka, łagodna skarpa tuż obok. Naturalne miejsce dla publiczności. Łatwo dojechać wygodną asfaltówką. Jednocześnie miejsce sprawia wrażenie, jakby było na odludziu.

    Za chwilę będziemy atakować Stalingradzą Fabrykę Traktorów. Ostatnie przygotowania. Dowódcy oddziałów zdenerwowani prawie tak samo, jakby to była prawdziwa walka.

    - Aleś ty ładny. Weź trochę błota, usmaruj gębę, hełm. Nie możesz mieć takiej śnieżnobiałej kurtki. Nie na froncie wschodnim - komenderuje Majkowski.

    I posłusznie rzucamy swoje lśniące hełmy w błoto, rękami babramy się w najgorszym brudzie, jak dzieci. Rzucamy się w brudny śnieg. Wszystko dla widza.

    Aparat zamiast karabinu

    Wreszcie chwila, na którą wszyscy czekali. Mamy zaatakować jedną z hal, bronioną przez batalion robotniczy i żołnierzy karnej kompanii sowieckiej. Słychać nasze samoloty, "aniołów stróżów" piechoty. Ruszamy, popędzani wrzaskiem dowódców.

    Rosjanie oddają kilka strzałów i uciekają przed nami w popłochu. Ale z tyłu czekają na nich oficerowie-gwardziści i NKWD-ziści. Ci, którzy zawracają, giną od kul swoich towarzyszy. Już lepiej iść do przodu i polec, jak bohater.

    Czerwonoarmiści przeprowadzają szturm. Wycofujemy się na bezpieczne pozycje.
    Czekamy.

    Nie wiadomo skąd, tuż za nami pojawia się trzech rosłych Sowietów. W jednej sekundzie przyduszają nas do ziemi. Mój aparat i kamera lądują w śniegu.

    - Cholera, już po służbowym sprzęcie - klnę w duchu. Ale nie mam możliwości żądnego ruchu. Rosjanin przypiera kolanami. Na domiar złego, tuż nad moim uchem wystrzeliwuje serię z pepeszy. Głuchnę na kilkadziesiąt sekund. Jestem już trupem. Sowiet obszukuje mnie. Szuka broni.

    - Aaa, to ty nie masz karabinu. Aparat - zostawia mnie w spokoju. Dwóm wehrmachtowskim "trupom" obok czerwonoarmiści odbierają karabiny.

    Za chwilę Sowieci uciekają. Bo nasi znowu atakują.

    Jak ginąc, to najlepiej na boku

    W inscenizacji wzięło udział 170 rekonstruktorów z różnych miast Polski, Słowacji, Czech i Węgier. Organizatorami imprezy byli Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej "X D.O.K." oraz Urząd Gminy w Żurawicy. Pomagał poseł PO Piotr Tomański. Sponsorzy: właściciel terenu byłej cegielni Ryszard Olejarz, Budownictwo Naftowo - Gazownicze Naftomontaż Przemyśl, Budownictwo Naftowe Naftomontaż Krosno, Nafta Gaz Serwis Sanok, Piekarnia LBZ Ochenduszko, Cukiernia Ochenduszko, restauracja Galleon z Bolestraszyc, Salon Mody Ślubnej Angela z Przemyśla, Auto Fan Przemyśl, Huta Szkła Jarosław, Naftomet, Essentia Vitae, Podkarpacki Bank Spółdzielczy.



    Zaledwie kwadrans walki, a nasze mundury zmoknięte jakby je ktoś do wody wrzucił. Nie ma lekko. Czołgamy się po śniegu. Zrywa się potężna zadymka śnieżna. Najgorzej mają ci, co są "trupami", leżą nieruchomo na ziemi. Mokry śnieg pada prosto na nich.

    Pół biedy, jak ktoś przy ginięciu położył się na boku. Teraz ma lepiej. Gorzej, jak poszedł na łatwiznę i np. efektownie upadł na plecy, albo brzuch. Teraz musi leżeć w śniegu i nawet nie widzi, jak koledzy walczą. Przecież, jako trup, nie może zmieniać pozycji.

    Z osobami, które mają zginąć zawsze jest problem. Jak dowódca nie wyznaczy, to nikt nie chce. Szczególnie, jak zostało jeszcze nieco naboi do wystrzelenia.

    Niemcy nie odpuszczają. Wspomagają się transporterem opancerzonym. Za chwilę szturmują budynek. W środku dochodzi do walki wręcz. Potyczki uliczne nie były specjalnością Wehrmachtu. Bez wspomagania czołgów Niemcy sobie nie radzą.

    Czerwonoarmiści zaciekle atakują. Za chwilę pada komenda: poddajemy się.
    Formujemy jeniecką kolumnę. Rosjanie są wściekli. Wyłapują z kolumny niemieckich pancerniaków, żandarmów i Rosjan służących w armii niemieckiej. Od razu rozstrzeliwują.

    - Chłopaki, gratuluję. Nie spodziewałem się, aż takiego widowiska - pierwszy z podziękowaniami spieszy poseł Piotr Tomański. Na głowie hełm radziecki. Podobnie "umundurowany" wójt Żurawicy Janusz Szabaga. Obu rekonstruktorzy zawdzięczają sporo wsparcia przy organizacji widowiska. Sporo napracował się Leszek Urban, dyrektor przemyskiego biura poselskiego Tomańskiego.
    Pomimo brzydkiej pogody, niedogodnego dojazdu rekonstrukcję obejrzało ok. 4 tys. widzów.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (6)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (6) forum.nowiny24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo