Resovia prawie maksymalna

Marek Bluj
Po ostatniej akcji w meczu z Mostostalem było się z czego cieszyć...
Po ostatniej akcji w meczu z Mostostalem było się z czego cieszyć... WOJCIECH ZATWARNICKI
Udostępnij:
Tydzień temu Rzeszów cieszył się z piątego miejsca siatkarzy Resovii, które dało naszej drużynie przepustkę do występów w europejskich pucharach.

Drużyna bez gwiazd, z transferami, które nie wzbudzały większych emocji, z budżetem z drugiej połowy stawki, sezon rozpoczęła nieudanie. W Pucharze Polski przegrywała nawet u siebie z Gwardią Wrocław, a w turnieju tuż przed rozpoczęciem rozgrywek dostała lanie od Jadaru radom i bydgoskiej Delecty. Działacze i kibice nie mieli wesołych min.

Piękne i... gorsze dni

Tymczasem w meczu otwarcia resoviacy byli bliscy pokonania w Częstochowie Wkręt-Metu. Potem było jeszcze lepiej. Zespół imponował tym, że właśnie był... zespołem, sprawiał niespodzianki niemal na zawołanie, grał twardo, odważnie i widowiskowo.

Miał w nosie gwiazdorów z innych drużyn, rósł w siłę, budził respekt najlepszych. Do tego stopnia, że stał się bardzo cennym produktem telewizyjnym. Polsat Sport chętnie pokazywał mecze Resovii, bo wiadomo było, że nie będą nudne.

- Rzeszowianie zdobywali punkty i pięli się w górę tabeli. Po 22. latach zawędrowali na sam szczyt, byli liderem ekstraklasy.

- Rzeszowska rewelacja - komentowali wyczyny zespołu znad Wisłoka fachowcy i kibice.

- Pierwszą rundę w naszym wykonaniu oceniam na "szóstkę" - uśmiechał się zadowolony trener Jan Such. Jego zespół ogrywał Jastrzębski Węgiel i AZS Olsztyn. Tylko Skra Bełchatów pozostawała poza ich zasięgiem, ale ten zespół miał charakter. Pojawiły się apetyty na zamieszanie w pierwszej czwórce.

- Tu się czuje klimat dla siatkówki - kręcili z uznaniem głowami po wizycie w hali na "Podpromiu" Arie Brokking i Daniel Castellani, szkoleniowcy Wkręt-Metu i Ksry.
Niestety, po spotkaniu w Warszawie z Politechniką pojawiły się też pierwsze rysy na Resovii. Pierwsze nieporozumienia związane z tym, kto odejdzie, kto zostanie. Na szczęście kryzys udało się opanować i zespół zakończył pierwszą rundę rozgrywek na piątym miejscu.

Ach, ta Częstochowa...

Tę piątą lokatę udało się osłabionym kontuzjami i nieporozumieniami, wynikającymi głównie ze zbyt wcześnie rozpoczętej przebudowy drużyny, rzeszowianom obronić.

- Wywalczyliśmy upragnione piąte miejsce, jesteśmy znów w europejskich pucharach, ale sezon oceniam na czwórkę. Mamy lepszy bilans w meczach z Jastrzębskim Węglem i AZS-em Olsztyn.

Mogło być lepiej - otwarcie przyznaje trener Such.

- Drugi mecz play-off w Częstochowie przegraliśmy przez sędziów. W trzecim u siebie w tie-breaku przeważaliśmy 12:10 i występując w osłabieniu nie zdołaliśmy przeważyć szali na swoją stronę. Mogło być 2:1 dla nas...

Wkręt-Met Częstochowa stawał w tym sezonie na drodze Resovii kilka razy i zawsze był górą, ale resoviacy mocno się stawiali faworyzowanemu rywalowi (porażki po 2:3) W następnych rundach, mimo porażek, w pierwszych meczach z Politechniką i Mostostalem, drużyna potrafiła się zmobilizować i postawiła na swoim Bardzo pozytywnej oceny tego sezonu nie osłabią wspomniane nieporozumienia i niektóre wypowiedzi po sezonie.

- Piąte miejsce, to maksymalny wynik, na jaki stać było ten zespół - oceniał Marek Karbarz.

- Piąte Miejsce to krok do przodu klubu i drużyny - uważa Piotr Łuka.

- Zasłużyliśmy sobie na piąte miejsce - podsumował trener Such.

Zasłużyliście sobie! Dzięki 13. zwycięstwom i wielu pięknym występom. Brawo!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie