Resovia w zasadzce

Marek Bluj
Kiedy Resovia grała szybko i pomysłowo, Gwardia nie miała szans. Na zdjęciu atakuje Łukasz Perłowski.
Kiedy Resovia grała szybko i pomysłowo, Gwardia nie miała szans. Na zdjęciu atakuje Łukasz Perłowski. KRZYSZTOF ŁOKAJ
Rzeszowianie zgodnie z tradycją męczyli się z Gwardią, ale zdobyli trzy punkty.
Resovia - Gwardia

Resovia - Gwardia

Siatkarze Resovii znów pozwolili zahipnotyzować się Gwardii Wrocław i omal nie przypłacili tego stratą punktów. Na szczęście wyszli z dużych opresji obronną ręką i zgodnie z planem zdobyli całą pulę. Tylko to się liczy.

Rozbicie wrocławskiej drużyny w trzech setach okazało się marzeniem ściętej głowy, bo Resovia nie zagrała tak, jak potrafi.

Spokojny początek

Pierwszy set nie zapowiadał żadnych problemów. Geir Eithun wbijał gwoździe, punktował Tomasz Józefacki, na środku rządzili Łukasz Perłowski (razem z Grzegorzem Pilarzem otrzymali listy gratulacyjne od Wiesława Radomskiego, szefa siatkówki na Podkarpaciu za zdobycie drugiego i trzeciego miejsca w plebiscycie Nowin) i Michał Kaczmarek. Gwardia zwyczajnie cieniowała.

Kłopoty zaczęły się już w partii numer 2. Nasza drużyna po części na własne życzenie, trochę pod naporem rywali oddała mu inicjatywę i wpadła w... zasadzkę. Wrocławianie ostro ostrzeliwali rzeszowian zagrywką, w czym "specjalizował" się Martin Sopko, ofiarnie bronili i oraz z impetem atakowali. To zdekoncentrowało gospodarzy, którzy zapomnieli, że wrocławianie w Rzeszowie nie raz narobili im ciężkich szkód.

A kysz!

Kluczem do zwycięstwa okazał się trzeci set. Resovia nie mogła wskoczyć we właściwy rytm, psuła zagrywki, nie kończyła ataków lub nadziewała się na wrocławski blok. Kiedy było 22:19 dla gości, kibice myśleli, że będzie tie-break. Na szczęście w końcówce dzielna Gwardia skapitulowała. Tomasz Kozłowski zagrywał do Karela Kvasnicki, a ten się nie mylił.

- Urwaliśmy się ze stryczka. Wrocławianom wychodziło wszystko, a my staliśmy i patrzyliśmy. Na szczęście udało się to przełamać. A w czwartym secie ich zdeklasowaliśmy - opisywała Perłowski.

Wrocławianie opuścili głowy i w czwartej odsłonie nie podjęli już walki.

- Takie chwile zapomnienia, drogo nas kosztowały w Warszawie, z Gwardią omal za nie zapłaciliśmy. Następnym razem coś takiego nie może już nam się przytrafić. A kysz! W środę z Jadarem musimy wygrać za trzy punkty - zapowiedział Perłowski.
Asseco Resovia - EnergiaPro Gwardia Wrocław 3:1 (25:18, 20:25, 26:24, 25:13)
Resovia:
Pilarz, Eithun, Kaczmarek, Perłowski, Kvasnicka, Józefacki, Kubica (libero) oraz Szczygieł, Kamuda, Kozłowski, Gradowski. Trener Jan SUCH.

Gwardia: Dudkiewicz, Janeczek, Krupnik, Januszkiewicz, Sopko, Szymczak (libero) oraz Marciniak, Jarząbski, Gulczyński. Trener Jacek GRABOWSKI.

SĘDZIOWALI: Bogumił Sikora (Bielsko-Biała) i Henryk Darocha (Gliwice). WIDZÓW: 3200.

PRZEBIEG MECZU:

I set: 5:1, 10:5, 15:9, 20:13, 25:18
II set: 4:5, 9:10, 12:15, 15:20, 20:25
III set: 3:5, 9:10, 14:15, 18:20, 25:24, 26:24
IV set: 5:1, 10:1, 15:6, 20:8, 25:13

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie