Rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 2 w Domaradzu: chcemy uratować naszą podstawówkę przed likwidacją

Beata Terczyńska
Beata Terczyńska
Nie zgadzamy się na likwidację Szkoły Podstawowej nr 2 w Domaradzu - w imieniu rodziców skontaktował się z nami jeden z mieszkańców gminy. Wójt tłumaczy, że to nie likwidacja, a na razie plan przeniesienia dwóch najmniej licznych klas do drugiej, dużej podstawówki w Domaradzu. Czy tak się stanie, zależy od zgody podkarpackiego kuratora oświaty.

- Nasza szkoła jest 8-klasowa. Uczęszcza do niej ponad 60 dzieci - mówi mieszkaniec gminy dodając, że rodzice postanowili walczyć o utrzymanie szkoły w Domaradzu, gdy tylko dotarły do nich pierwsze wieści, że wójt planuje likwidację.

- 23 grudnia, dzień przed Wigilią, wykorzystując pandemię i brak możliwości naszego wejścia na posiedzenie Rady Gminy, celowo ten temat został wrzucony na sesję, żeby radni szybko go przegłosowali

- przekonuje rozgoryczony.

Czytaj także

Rodzice z Domaradza protestują przeciw likwidacji szkoły

Wylicza, że rodzice z Domaradza zebrali ponad 350 podpisów z rejonu szkoły przeciw jej likwidacji.

- Złożyliśmy pismo w gminie, natomiast z tego co wiem, przedstawione zostało radnym do wglądu dopiero po głosowaniu. Zresztą ci nie są w stanie przeciwstawić się woli wójta - twierdzi.

Dlaczego rodzice tak bronią podstawówki, choć w klasach jest zaledwie po kilkoro dzieci?

- Nie wyobrażam sobie, by mój kilkuletni syn był przewożony busem z obcymi ludźmi prawie 4 kilometry dalej do SP nr 1 w centralnym Domaradzu, gdzie klasy już są przepełnione, bo liczą po 25 - 27 uczniów - mówi.

Dodaje, że w SP nr 2 zainwestowano pieniądze.

- Budynek stawiany jeszcze w czynie społecznym jest gruntownie wyremontowany, piękny, aż miło wejść. Wymieniona jest stolarka, posadzki, zrobione nowe CO. Dzieci czują się tu dobrze, bezpiecznie. Jest blisko, więc nie trzeba uczniów nigdzie wozić. Są wybudowane chodniki, nie ma dużego ruchu na drodze. Ta szkoła naprawdę fajnie funkcjonuje. Wielu z niej wyszło mądrych, wykształconych ludzi. Po co to zmieniać?

Czytaj także

A względy ekonomiczne?

- Wcale nie ma aż tak drastycznych nakładów - uważa. - Poza tym, szkoły przecież nigdy nie były rentowne. Trzecia sprawa, jest sztab zatrudnionych urzędników, więc niech wykażą się kreatywnością, by zdobyć pieniądze na inwestycje w gminie.

Mieszkaniec gminy mówi, że wysłali pismo - sprzeciw do kuratorium. Szukają też wsparcia u posłów.

Jan Kędra, wójt Domaradza: nie chodzi o likwidacje całej szkoły

Jan Kędra, wójt Domaradza, przedstawia swoje argumenty na zmiany w organizacji "dwójki" od nowego roku szkolnego tłumacząc, że nie tylko ekonomia ma wpływ na decyzje, choć rocznie do funkcjonowania szkół dokładają ponad 5 mln zł.

- Tu nie chodzi o likwidację całej szkoły, ale o przenosiny od września 2021 dwóch klas: pierwszej i czwartej. Powód jest taki, że w pierwszej klasie byłby tylko jeden uczeń, a w czwartej dwóch

- tłumaczy.

A w drugiej i trzeciej?

- Tam jest po około 5 uczniów. Uznaliśmy, że taki stan na razie pozostawimy.

Dodaje, że dziwi się oburzeniu protestujących rodziców.

- SP nr 1 została rozbudowana, ma pełnowymiarową halę sportową. Powstało tu przedszkole, są place zabaw, boiska o sztucznej nawierzchni - wymienia. - Poza tym nie ma łączenia klas na wszystkich przedmiotach, jak w "dwójce", co z pewnością wpływa na jakość nauczania. Zamiast mi pójść na rękę, ktoś niepotrzebnie podburza ludzi.

Wójt zaznacza, że demografia jest nieubłagana. Liczył, że może 500 plus sprawi, iż będzie się w gminie rodzić więcej dzieci, ale tak się nie stało. W tym roku w całym Domaradzu urodziło się 19 dzieci.

Te powiaty w województwie podkarpackim dostają najwięcej pie...

Kadra i nauczyciele nie stracą pracy

Na pytanie, czy w kolejnych latach wójt chciałby już całą SP nr 2 przenieść do "jedynki", nie ukrywa, iż pewnie tak.

- Gdy rodzice zobaczą, że jest odpowiedni dowóz, bo kupiłem małe busy i są dobre warunki, pewnie na własną rękę przepiszą dzieci. Jestem pierwszym w historii wójtem spoza Domaradza i moje decyzje podobają się ludziom. W kwestii szkoły pewnie też tak będzie

- mówi Jan Kędra.

Wójt zapewnia, że nikt z kadry i pracowników SP nr 2 w Domaradzu nie straci pracy.

- Nauczyciele mogą zarabiać mniej, bo będą mieli gołe etaty i jedno wychowawstwo, a nie np. dwa, ale wielu pedagogów w innych szkołach tak ma - mówi.

Czytaj także

A dlaczego temat wpadł na sesję tuż przed świętami?

- A to zły termin? Jakie to ma znaczenie? - pyta wójt. - Co do protestów, kiedy przyjechała mi tu wcześniej Golcowa, najprawdopodobniej wtedy zaraziłem się koronawirusem, bo protestujące chodziły bez maseczek. Mimo moich próśb, by je założyły.

Jeśli w przyszłości SP nr 2 zostałaby przeniesiona do SP nr 1, budynek mógłby służyć np. jako centrum integracji społecznej.

Decyzja w sprawie restrukturyzacji należy teraz do podkarpackiego kuratora oświaty, który wyda opinię. Na nią trzeba jeszcze poczekać.


FLESZ: Rok 2020 najgorszy w życiu Polaków

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

PISoBOLSZEWICKIE miernoty i komuchy zwijają bolandie w myśl zasady po nas zgliszcza i ruina.

Dodaj ogłoszenie