reklama

Rodzina 500 Plus. Rafalska: Nie wierzę, żeby kobiety z powodu 500 zł na dziecko rzuciły pracę

RedakcjaZaktualizowano 
Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej w rządzie Beaty Szydło. Nauczyciel akademicki, polityk, samorządowiec. Jest wiceprezesem Lubuskiego Zarządu Okręgowego Prawa i Sprawiedliwości. W wyborach parlamentarnych w 2007 i 2011 roku uzyskała mandat posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej z okręgu wyborczego nr 8, obejmującego województwo lubuskie
Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej w rządzie Beaty Szydło. Nauczyciel akademicki, polityk, samorządowiec. Jest wiceprezesem Lubuskiego Zarządu Okręgowego Prawa i Sprawiedliwości. W wyborach parlamentarnych w 2007 i 2011 roku uzyskała mandat posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej z okręgu wyborczego nr 8, obejmującego województwo lubuskie Fot. Grzegorz Jakubowski
Elżbiecie Rafalskiej, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, w imieniu naszych Czytelników zadajemy pytania o program Rodzina 500 Plus.

Czy nie ma obaw, że część rodziców, zamiast pracować, będzie korzystała tylko z pieniędzy z programu „Rodzina 500 Plus”?
Dlaczego próbujemy na program patrzeć z najgorszego punktu widzenia? Nie sądzę, żeby spowodował dezaktywizację kobiet. Uważam, że każda kobieta chce poprawy sytuacji życiowej swojej rodziny i chce lepszych warunków dla swoich dzieci. Jeżeli uzna, że chwilowo chce być w domu, zrobić przerwę w pracy, bo dzieci chorują, bo ma dwójkę, trójkę dzieci i ma problem z zagwarantowaniem opieki nad nimi, to nie widzę w tym nic złego. Raczej dostrzegam korzyści. Nie wierzę, żeby kobiety z powodu 500 zł rzuciły pracę, która gwarantuje emeryturę, składki zdrowotne, ubezpieczeniowe, prawo do urlopu, zasiłku chorobowego, całą osłonę socjalną. Żeby zrezygnowały z tego wszystkiego z powodu 500 zł. Takie obawy są podnoszone za każdym razem, kiedy jest wprowadzane coś prorodzinnego, ale jak dotąd nie znalazły potwierdzenia. Wydłużone urlopy macierzyńskie, jedne z najdłuższych w Europie, też nie spowodowały, że Polki rzuciły pracę.

Program 500 Plus nie zastąpi całej polityki prorodzinnej. Czy rząd ma dodatkowe pomysły, które planuje wprowadzić w najbliższym czasie?
Oczywiście. Zwracam tylko uwagę, że nasz program to pomoc dla dziecka od urodzenia do 18. roku życia. Jego koszt w skali roku to 22-23 miliardy zł. To kompleksowy, długofalowy plan, który będzie uzupełniany pozostałymi niezbędnymi działaniami. Te działania to rozwój sieci opieki instytucjonalnej nad małym dzieckiem, rozwój miejsc w żłobkach, w przedszkolach. Poprawa opieki zdrowotnej dla matki i małego dziecka, dostęp do lekarzy w szkołach. To również przygotowanie programu mieszkaniowego, a także poprawa poczucia bezpieczeństwa na rynku pracy, bo w końcu to praca ma być podstawą bytu materialnego rodziny, a nie świadczenia ze strony państwa.

Ale mamy już jakieś konkretne projekty czy są to tylko plany?
To jest już realizowane. Na program „Maluch” w tym roku przeznaczyliśmy 151 mln zł, był on podpisany wcześniej niż zwykle, bo już w grudniu. Kontynuujemy to, co było poprzednio, a w ciągu roku opracujemy kompleksowy program polityki rodzinnej. Zwracam uwagę, że programem „Rodzina 500 Plus” nakłady na politykę rodzinną w Polsce wzrastają o 1 punkt proc. PKB. Dzięki temu znajdziemy się w grupie państw, które mają na politykę rodzinną przeznaczone ponad 3 proc. PKB. Wysokość tego świadczenia również sytuuje nas w czołówce państw europejskich.

Czy jest pewność, że w przyszłych latach znajdą się pieniądze na kontynuację tego programu?
To jest oczywiście wysiłek dla budżetu, my tego nie ukrywamy. Pieniądze trzeba było znaleźć w tym roku i trzeba będzie znaleźć w następnych latach. Gdzie? Będzie temu służył podatek bankowy, uszczelnianie systemu podatkowego, głównie jeśli chodzi o VAT. Właśnie uszczelnienie tego systemu plus inne oszczędności, które otwierają się w budżetach, składają się na środki na nasz program.

Jaką miałaby pani radę dla matki samotnie wychowującej dziecko, której dochód na osobę wynosi 801 zł i dlatego nie dostanie tych 500 zł.
Ta mama jest w takiej samej sytuacji, jak matka, która ma męża i ich dochód wynosi 801 zł na osobę. Nie preferujemy osób samotnie wychowujących dziecko, ale nikogo nie dyskryminujemy. Stosujemy jasne kryterium dochodowe. Tak samo jest w świadczeniach z pomocy społecznej - tam to 514 zł na osobę. Kryterium dochodowe jest też w świadczeniach z funduszu alimentacyjnego. Są kryteria, których przekroczenie powoduje, że nie nabywamy prawa do świadczenia.
Nie można było wprowadzić zasady złotówka za złotówkę? Jeśli ktoś przekroczy kryterium o 20 zł, to dostanie świadczenia o 20 zł mniejsze?
Nie, ponieważ koszt wprowadzenia zasady złotówka za złotówkę to byłoby kolejne 2 miliardy zł. Dodatkowy 1 miliard kosztowało wyłączenie świadczenia wychowawczego przy wyliczaniu dochodów do pomocy społecznej, świadczeń rodzinnych i funduszu alimentacyjnego. Dzięki temu, osoby korzystające z tych świadczeń nie straciły do nich prawa. A poza tym, ten program ma na celu podniesienie dzietności. Zależy nam na tym, żeby rodziny miały więcej niż jedno dziecko. Najbiedniejsze rodziny, czyli te, które nie przekraczają 514 zł na osobę, już korzystają z pomocy społecznej. W programie 500 Plus mamy kryterium 800 zł. Czyli zastosowaliśmy znacznie wyższe kryterium niż przy wszystkich dotychczasowych świadczeniach. Dzięki temu dodatkowe 900 tys. rodzin, które nie kwalifikują się do pomocy społecznej, ponieważ przekraczają próg 514 zł, a jednocześnie ich dochody nie przekraczają 800 zł na osobę, skorzystają z naszego programu.

Skoro jest dolny próg dochodu, dlaczego nie wprowadzono górnego? Dlaczego bardzo bogate rodziny też będą korzystały z tego programu?
Gdybyśmy wprowadzili górne kryterium dochodowe, np. 5 tys. zł, to w rodzinach z takim dochodem jest tylko 11 tys. dzieci, takich rodzin nie jest dużo. Natomiast 2,7 mln rodzin, które składają wnioski, musiałyby mieć obliczany dochód. Koszty obsługi obliczenia dochodu wszystkich rodzin byłyby tak wysokie, że różnica między kosztami obsługi a oszczędnością z wprowadzenia górnego progu wyniosłaby tylko 5 mln zł. Nawet gdybyśmy wprowadzili inne kryterium, tych rodzin odciętych byłoby tak niewiele, że w żadnym stopniu nie byłoby szans na sfinansowanie np. wszystkich pierwszych dzieci. Wprowadzenie górnego progu spowodowałoby natomiast, że wszystkie rodziny miałyby przeliczane dochody. A przez to byłoby odczucie, że państwo „grzebie” im w kieszeni, że ogląda ten PIT. Poza tym czym się charakteryzuje polityka rodzinna? Uniwersalnością swojego oddziaływania, powszechnością. Dlatego nie wprowadzamy kryterium dochodowego od drugiego dziecka. A tym najbiedniejszym chcieliśmy pomóc nawet, jeśli mają tylko jedno dziecko. I w tych rodzinach będzie świadczenie również na pierwsze dziecko. Wyjątkowość naszego programu polega na tym, że on w największym stopniu jest adresowany do środowisk wiejskich, do Polski powiatowej, do małych miast. Z naszych danych wychodzi, że na wieś będzie przeznaczona prawie połowa pieniędzy, 11 miliardów zł. 1,1 mln dzieci wiejskich skorzysta z tego programu. Polska wieś charakteryzuje się większą dzietnością i na wsi jest niższa dochodowość, więc tam te pierwsze dzieci będą objęte programem w większym stopniu.

W rodzinach, gdzie pieniądze są marnotrawione, zamiast pieniędzy ma być pomoc rzeczowa. Czy to oznacza, że każdy będzie musiał wykazać, na co wydał te pieniądze?
Tak będzie tylko w przypadku, gdy dzieje się coś złego. Gdy przykładowo nauczyciel zauważy, że dziecko jest zaniedbane, że coś z tym dzieckiem się dzieje niepokojącego. Jest wtedy możliwość przeprowadzenia wywiadu środowiskowego, stwierdzenia, jakie są przyczyny, i jeśli rzeczywiście zajdzie przypadek marnotrawienia pieniędzy, to można będzie zadecydować, aby część lub cała kwota została przeznaczona na pomoc rzeczową lub usługi związane z potrzebami dziecka, czyli opłaty za przedszkole, żłobek, posiłki.

Czyli to nie będzie tak, że każdy musi wykazać, na co przeznacza tę kwotę?
Absolutnie nie. Ten przepis w świadczeniach rodzinnych obowiązuje od prawie 12 lat. I do tej pory nikt się nim nie interesował, bo on nie był nadużywany. Pytałam pracowników, którzy zajmują się świadczeniami rodzinnymi, jak często był stosowany. Okazuje się, że bardzo rzadko. Zależy nam na tym, by rodzina była autonomiczna i ona decydowała, na co te pieniądze przeznaczyć. A ten artykuł będziemy bardzo uważnie monitorować.

Czy cały program będzie na bieżąco sprawdzany i czy ewentualnie będą wnoszone jakieś zmiany, poprawki?
Nie ma możliwości wnoszenia poprawek na bieżąco. Można tylko znowelizować ustawę, ale dopiero po rocznej ocenie programu. Przymiarki do programu były na podstawie danych szacunkowych, więc będziemy sprawdzać, jak się mają szacunki do ilości składanych wniosków, jak to się odbywa we wszystkich województwach. Samorządy są zobowiązane w pierwszym roku do składania co miesiąc sprawozdania. Później będą to sprawozdania kwartalne.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Rodzina 500 Plus. Rafalska: Nie wierzę, żeby kobiety z powodu 500 zł na dziecko rzuciły pracę - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 26

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

l
lila

Czytaj pani wpis mam wrażenie jakbym czytała o sobie. Nawet nie składałam wniosku bo dochód w mojej trzyosobowej rodzinie po podjęciu prze zemnie stażu wynosi 805 zł. na osobę. Co mnie najbardziej wkurza to świadomość, że dochód za 2014 spokojnie pozwoliłby mojej rodzinie na skorzystanie ze świadczenia ale, że przez 4 miesiące byłam bezrobotna a od stycznia 2016 roku pojęłam staż liczy się dochód obecny :( Chory system na, którym jak zwykle cierpią Ci którzy nie potrafią oszukiwać i kraść a są zmuszeni pracować za 850 zł 8 h... Ciekawe czy pani minister za taką kwotę długo by przeżyła

o
ohhh

z czego Wy będziecie żyć po 60tce? bez emerytury, oszczędności...

Z
Zadowolona mama

Dostanę 2500 tysiąca i skończy się harówka na półtora etatu. Będę mogła pracować na 3/4 etatu, mąż na cały etat , a dzięki pięćset plus częściej i dłużej będę w domu, a co za tym idzie więcej czasu spędzę z dziećmi. Dla mnie bomba! :))))

M
Mama

2 dzieci, 2 rodziców na najniższej krajowej. Opiekunka koszt minimum 1500. O dojazdach do pracy nie wspomnę. To po co pracować? Jeśli pójdę do pracy dostanę 500 i oddam całą swoją wypłatę opiekunce. Jeśli nie pójdę - dostanę 1000 zł i sama zaopiekuje sie dziećmi. Dodam jeszcze, ze w mojej gminie jest 1 przedszkole i nie sposób sie tam dostać a żłobka nie ma wcale. Pozdrawiam.

p
podatnik

Rządzenie nie polega na dzieleniu Polaków. Prawo ma równo traktować wszystkich obywateli. Gdzie realizacja obietnic wyborczych PO 500 zł NA KAŻDE DZIECKO !!!

,

Niech tylko jakaś matka kupi piwo w sklepie, to policja do niej przyjedzie, bo sąsiedzi uprzejmie doniosą na co idą pieniądze z programu. Ile przyjaźni się rozpadnie przez te 500 zł? Jaka zawiść pomiędzy ludźmi będzie? Ach ten PIS, co on wymyślił. A dzieci i tak najmniej skorzystają z tego programu.

B
Będą pracować na czarno.

Już znam kilka takich przypadków. Pracodawcy się cieszą, bo pracownicy nie chcą umów. W koszty działalności wrzucają sobie delegacje których nie było, zakupy laptopów, telefonów, wizyty w restauracjach z dziećmi itp. Bardzo dziwne, ale osoby pracujące do tej pory na pełen etat, raptownie zaczynają pracę na 1/4 etatu i jeżdżą do Warszawy w delegację częściej niż jeździły wtedy, gdy pracowały na cały etat.

G
Gość

te 500 ZL wystarczy na pieluchy. I co dalej ?

R
Radek G

bo synowie nazistów co tak lubia POuczac Polske chyba ich nie sponsorowali

P
POpieramPO

trzeba było rok temu pytac o to pania Kopacz. A doradzila by zmieniła Pani pracę , wzieła kredyt a wszystko bedzie dobrze.
jako Nowoczesnej radzę by brac kredyt we frankach jak zalecał Petru
Niech pani tak zrobi , chyba nie jest pani małym dzieckiem które oczekuje by go prowadzić za raczkę.

K
Kaka
W dniu 01.04.2016 o 14:36, gosc napisał:

Przykładowo masz trójkę dzieci czyli dostaniesz 1000 zł co miesiąc. Jaki będzie sens iść do pracy za najniższą krajową i jeszcze męczyć się z durnym szefem/szefową?

Po to zeby miec 2300.
A
Ala

Pani Minister a jak odniesie się Pani do mojej sytuacji?Odmówiono mi wsparcia 500 +tylko dlatego,że podjęłam staż urzędniczym za 850 zł.Mam zasadzone 1000 zł tytułem świadczenia alimentacyjnego,którego zobowiązany nie spełnia bądź spełnia w połowie a mój liczy się,że mój dochód wynosi 1850 zł na dwie osoby.Szkoda,że tylko na papierze.Rozumiem,że osoby samotnie wychowujące dzieci nie są preferowane jednakże nie są to głównie rodziny patologiczne czy kobiety,które sypiaja z każdym a więc mają za swoje jakby mogło się wydawać-gdt córka miała 5 lat jej ojciec zostawił nas dla innej.Czy mozna przypisać nam za to winę i traktować nas gorzej?Posiadam wyższe wykształcenie (magisterskie) a pomimo tego pracy dla mnie nie ma.Tak jak szukałam jej 15 lat temu,co zmusiło mnie do wyjazdu na emigrację na 10 lat,tak też szukam jej do dziś.Jedynym dobrem luksusowym jaki w końcu po 3 latach oczekiwania mógł zaoferować mi PUP był staż.Podjęłam go gdyż naprawdę potrzebna mi praca-pracuje 8 godzin dziennie a z czasem na dojazd jestem poza domem 12 godzin.Odejmujac koszt dojazdu i +500,których mi odmówiono ze względu na jego podjęcie wychodzi na to,ze pracuję za 140 zł miesięcznie.To ma mnie motywować?W jaki sposób?Czy w tej sytuacji mam sie znizyc do poziomu tych osób,które dla zasiłków zostawiają pracę?Nie chciałabym ale nie wiem czy sytuacja mnie do tego nie zmusi.Pomimo wysiłku i starań kompletnie nic nie zagwarantowal mi ten kraj-ani pracy jak też jeszcze jestem dyskryminowana nawet przy świadczeniach o które po raz pierwszy w życiu poprosiłam.Wiecej Was nie poproszę ale w tym kraju też żyć nie będę.Też chciałabym jeszcze ułożyć sobie życie ale w tym kraju się nie da-nie przy lubelskich realiach.

r
robi

Fajnie jest brać 500 PLN lub wielokrotność tej kwoty, tyle że to nie bierze się z nieba. Z kasy PiS - również nie. Z osobistych oszczędności pana K. - także. Więc skąd? A może Kościół Katolicki dokłada? O nie! Nie ma takich grabi które grabią od siebie. To są nasze pieniądze. Z naszego budżetu. Więc PiS zapewne zadba o to by wzbogacić go o taką kwotę? Ale jak? nie da KK? Jeeeezu nie. Na pewno - nie. Więc może z zysków spółek skarbu państwa? Cienko. Kiepsko przędą. Nowe tuzy gospodarki obsiadły ten miodzik i spijają aż miło (im i ich rodzinom). A jeżeli nawet są jakieś zyski to już dawno rozdzielone dla tych którzy nie dają rady w gospodarce wolnorynkowej. A może z podatków z zysków na GPW? Jakich? Np "Bogdanka" ? Gdy inwestorzy dowiedzieli się o zmianie kierownictwa "Bogdanki" jej akcje spadły o 10%. Natychmiast. A jak to się ma u innych firm notowanych na GPW? A PiS z tym wszystkim. Najważniejszy jest Smoleńsk, obrona krzyża pod pałacem, zakaz aborcji, ŚDM ( koszt oficjalny 120 000 PLN na wejściu), ojciec Rydzyk i jego wykopaliska, zadowolenie kleru itp. itd. Ostatni gasi światło. Wszystko przez Tuska.

K
Krakus

Wielodzietna rodzina gdzie matka pracuje na najniższej krajowej i jeszcze dojeżdża do pracy to po co ma pracować . Znam kilka takich rodzin które rezygnują . Z innej beczki 500 na dziecko to będzie flaszka dziennie jak mówią pod sklepem

q
q

wypowiedż stylistycznie nader oryginalna

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3