Rodzina z Zabrnia w pożarze straciła dom i cały dobytek. Pomóżmy im odzyskać dach nad głową! [ZDJĘCIA)

Marcin Radzimowski
Marcin Radzimowski
W ciągu zaledwie kwadransa dom rodziny Fietków z Zabrnia (powiat tarnobrzeski) spłonął doszczętnie wraz z dobytkiem, a oni sami cudem uszli z życiem. Próbują na nowo stworzyć sobie dach nad głową, jednak bez pomocy z zewnątrz może to być bardzo trudne.

Z tragedii, jaka wydarzyła się 28 listopada ubiegłego roku, trzyletni Fabianek niewiele pamięta, choć właśnie tamtego dnia miał urodziny. Nie było jednak tortu ani świeczek, nie było nawet drobnych prezentów urodzinowych. Ogień w parę chwil zniszczył dosłownie wszystko, co było w drewnianym domu na skraju lasu. Domownicy tylko cudem uszli śmierci.

W domu oprócz Anny i Stanisława Fietków z ich trzyletnim synkiem Fabiankiem mieszkała pani Michalina Opała, która we wrześniu tego roku świętować będzie 96. urodziny. Anna Fietko to prawnuczka nieżyjącej już siostry pani Michaliny. W rozmowie z seniorką nie sposób rozpoznać tak sędziwego wieku, a jej relacja dramatycznych wydarzeń pozwala poczuć częściowo to, co oni czuli tamtego dnia.

- Było rano, przed godziną 9. Poszłam do letniej kuchni obok domu, żeby przygotować jedzenie dla psów. Nie było nic słychać, żadnych trzasków, niczego. W pewnej chwili obejrzałam się, a przez okno łazienki zaczął buchać ogień - relacjonuje kobieta.
W tym czasie Stanisław zbudził się i otworzył drzwi do przedpokoju. Zobaczył ścianę ognia z dwóch stron. Szybko zbudził żonę i kazał uciekać z domu, sam zaś śpiącego synka owinął kocem i wybiegł na zewnątrz tak, jak spał - w spodenkach, na boso.
- Pobiegłem do sąsiada, żeby zadzwonił po straż i zostawiłem tam Fabianka. Może za dwie minuty wróciłem, to już wszystko stało w ogniu - opowiada mężczyzna. - Nie było co ratować, nie dało rady nawet zbliżyć się do domu.
Rodzina straciła wszystko, co było w domu - sprzęty, wszelkie dokumenty, pieniądze, ubrania. Najważniejsze, że sami żyją, bo mogło być różnie. Gdyby seniorka nie poszła karmić psów, gdyby Stanisław się nie obudził…

- Przez cztery dni chodziłem w ubraniach pożyczonych od sąsiada, nawet w butach, choć ma dwa numery mniejszy rozmiar. Naprawdę nie ocaliło się nic, oprócz dwóch telefonów i nadpalonego dowodu osobistego żony - mówi mieszkaniec Zabrnia. - To był moment, to nawet nie drewno się paliło, tylko panele na ścianach. Dom był odremontowany.
Jak później relacjonowali strażacy, ich działania zakończyły się po czterech godzinach, choć polegały w zasadzie na dogaszaniu tlących się rzeczy. Ratować nie było co.
- To, co mam teraz na sobie, to ubrania z tamtego dnia. Wszystko inne poszło z dymem - mówi pani Michalina. - Mój Boże, na stare lata takie nieszczęście.

To, co zostało po drewnianym domu, nadawało się jedynie do rozbiórki. Pogorzelcom pomogli niektórzy mieszkańcy wsi, strażacy, rodzina, pracodawca Stanisława. To ogromne wsparcie, bo firma rozbiórkowa wyceniła takie prace na 30 tysięcy złotych. W czwartek rumowisko zostało rozebrane, choć na podwórzu są sterty drewna, cegieł z podmurówki, ziemi. Też trzeba to wywieźć, ale na to potrzeba pieniędzy, a te się już skończyły. Własne i te pożyczone od rodziny.
Rodzina marzy o stworzeniu nowego domu i nie stoi z założonymi rękami. Garaż i budynek gospodarczy stojący na posesji przerabiany jest na nowy dom. Elewacja już zrobiona, ekipa remontowa prowadzi prace wewnątrz.
- Problemem jest dla nas brak pieniędzy na wykończenie domu, to koszt co najmniej trzydziestu tysięcy złotych - wyjaśnia Stanisław Fietko. - Tymczasem ekipa działa, trzeba im zapłacić.

Tymczasowo pogorzelcy mieszkają u krewnych, też w Zabrniu. Wszyscy marzą jednak o powrocie na stare śmieci.
- Wszędzie dobrze, ale nie ma jak u siebie - mówi pani Michalina.
Doraźnej pomocy udzielił Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Grębowie, której pracownica socjalna Magdalena Janeczko jest w stałym kontakcie z rodziną.

Osoby, które zechcą finansowo lub rzeczowo (materiały wykończeniowe na podłogę, meble, płytki, armatura) wesprzeć rodzinę, mogą się kontaktować bezpośrednio ze Stanisławem Fietką, telefon 663 124 388, ewentualnie z Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej, telefon (15) 811 27 17.

FLESZ: Koronawirus torpeduje gospodarkę, traci także Polska

Wideo

Materiał oryginalny: Rodzina z Zabrnia w pożarze straciła dom i cały dobytek. Pomóżmy im odzyskać dach nad głową! [ZDJĘCIA) - Echo Dnia Podkarpackie

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3