Roland Garros. Iga Świątek wygrała z nerwami, wiatrem i Martiną Trevisan. Polka w półfinale French Open!

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Ao LeilianĄ
Po czterech wielkich meczach przyszedł w końcu jeden trochę słabszy, ale walcząca na korcie z nerwami i pogodą Iga Świątek zapanowała nad jednym i drugim, pokonała 6:3, 6:1 Włoszkę Martinę Trevisan i awansowała do półfinału Roland Garros. 19-letniej Polce po raz pierwszy w karierze udało się zajść tak daleko w turnieju Wielkiego Szlema.

To miał być spacerek. Tak to sobie przynajmniej wyobrażała część kibiców po tym, jak Iga Świątek rozbiła w niedzielę w 1/8 finału drugą rakietę świata, Rumunkę Simonę Halep (6:1, 6:2).

Optymistów utwierdzały również w przekonaniu najnowsze notowania bukmacherów (to Polka stała się w nich główną kandydatką do wygrania całego turnieju), a także pochwały pod adresem 19-latki z Warszawy ze strony zagranicznych gwiazd.

- Kiedy przenalizuje swój występ przeciw Halep, to nabierze jeszcze większej pewności siebie. Naprawdę wierzę w jej grę i jej mentalną siłę. Ona zajdzie w tym turnieju daleko - zapowiadał w studiu Eurosportu Brytyjczyk Tim Henman.

Znaleźli się jednak również i tacy, którzy ostrzegali, że mecz ze 159. w rankingu WTA Martiną Trevisan może być znacznie trudniejszym zadaniem, niż się to może wydawać. Nie tylko dlatego, że obie tenisistki musiały czekać aż do godziny 21, żeby wyjść na kort, bo przed nimi ponad pięciogodzinny maraton rozegrali Austriak Dominic Thiem i Argentyńczyk Diego Schwartzman [wygrał ostatecznie ten drugi 7:6(1), 5:7, 6:7(6), 7:6(5), 6:2].

Przede wszystkim chodziło o to, że Świątek po raz pierwszy w tegorocznej edycji przystąpić miała do gry jako faworytka. - Właśnie dlatego, to może być niebezpieczny mecz dla Igi - tonował na naszych łamach hurraoptymistyczne nastroje Wojciech Fibak, dwukrotny singlowy ćwierćfinalista i deblowy finalista Roland Garros.

„Czyli, jak dobrze rozumiem niektórych ekspertów dzisiejszego meczu Igi i półfinału z Podoroską nie muszę oglądać, tylko szykować się na sobotni finał??? Ręce opadają...” - ironicznie komentował na Twitterze Dawid Olejniczak, były tenisista, obecnie telewizyjny komentator.

Właśnie wspomniana przez niego Nadia Podoroska pokazała we wtorek wszystkim, że w tegorocznym French Open niczego nie można być pewnym. Niedoceniana Argentynka (131. WTA) sprawiła kolejną sensację i pokonała 6:2, 6:4 rozstawioną z numerem trzecim Elinę Switolinę.

Po porażce Halep to właśnie Ukrainka wydawała się być najpoważniejszą (ze względu na ranking i wcześniejsze osiągnięcia) kandydatką do wygrana French Open. Tymczasem potknęła się na 23-latkce z Rosario, dla której to dopiero drugi w karierze występ w głównej drabince turnieju Wielkiego Szlema. We wtorek została pierwszą w historii półfinalistką Roland Garros, która swój start zaczynała w kwalifikacjach.

Od kwalifikacji zaczynała również Trevisan, dla której ćwierćfinał w Paryżu również był życiowym sukcesem. 26-letnia Włoszka (której karierę przerwała na kilka lat anoreksja) nie zamierzała na tym poprzestać i to ona zaczęła mecz od prowadzenie 2:0. Świątek zaczęła nerwowo, nie trafiała pierwszym serwisem. Widać było również, że musi minąć kilka gemów zanim w pełni zacznie "czytać" leworęczną rywalkę.

Polce udało się odrobić stratę przełamania na 3:3, ale widać było, że nie do końca czuje piłkę. Grała bezpieczniej, rzadziej ryzykowała, co było efektem zarówno nerwów, jak i wiatru, który uprzykrzał życie obu tenisistkom. Nie była to Świątek, jaką pamiętaliśmy z poprzednich meczów.

Na szczęście od tego remisu warszawianka zaczęła powoli grać coraz pewniej i szybko przyniosło to efekty. Dwa bekhendy po linii i zapewniło jej kolejne przełamanie i prowadzenie 5:3, a w dziewiątym - niezwykle zaciętym - gemie Polka dokończyła dzieła trzecią piłką setową. Wcześniej sama obroniła dwa break pointy.

Drugi set zaczął się dla Świątek w najlepszy możliwy sposób - od dwóch przełamań i prowadzenia 3:0. Później sama straciła gema przy własnym podaniu, ale po kolejnym - bardzo zaciętym (Trevisan prowadziła 30:0) zrobiło się 4:1. Włoszka nie odpuszczała, ale rozkręcająca się wyraźnie Polka poszła za ciosem i zakończyła mecz w siódmym gemie, po raz kolejny przełamując rywalkę.

Iga Świątek to trzecia, po Jadwidze Jędrzejowskiej i Agnieszce Radwańskiej Polka, której udało się dotrzeć do singlowego półfinału w turnieju Wielkiego Szlema. Jedynym polskim tenisistą, który dokonał tej sztuki, pozostaje Jerzy Janowicz. W czwartek warszawianka zagra o finał z Podoroską.

W środę o półfinał powalczą z kolei tenisistki z drugiej połówki turniejowej drabinki. Czeszka Petra Kvitova zagra z Niemką Laurą Siegemund, a w drugiej parze zmierzą się Amerykanki - rywalką Danielle Collins (która pokonała we wtorek 6:4, 4:6, 6:4 Tunezyjkę Ons Jabeur) będzie tegoroczna mistrzyni Australian Open Sofia Kenin.

Transmisje z Roland Garros w Eurosporcie i Eurosport Playerze

Były trener Agnieszki Radwańskiej o Idze Świątek: Ma w sobie tenis. Iga ma naturalny potencjał, potrzebuje jedynie obycia na kortach

Wideo

Materiał oryginalny: Roland Garros. Iga Świątek wygrała z nerwami, wiatrem i Martiną Trevisan. Polka w półfinale French Open! - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie