Rosja czeka na polskie gwiazdy

Rozmawiał Marek Bluj
Andrzej Grzyb z Raulem Lozano, trenerem reprezentacji Polski.
Andrzej Grzyb z Raulem Lozano, trenerem reprezentacji Polski. ARCHIWUM
Udostępnij:
Rozmowa z Andrzejem Grzybem, menedżerem siatkarskim z Rzeszowa.

- W polskich ekstraklasach najważniejsze rozstrzygnięcia sezonu dopiero przed nami. Czy to oznacza, że polowanie na zawodników rozpocznie się dopiero, kiedy poznamy mistrzów?

- Ruch w interesie trwa już przynajmniej od miesiąca. Kluby szukają, zamawiają zawodników i zawodniczki na określone pozycje. Nnic nie stoi w miejscu. Z moich obserwacji wynika jednak, że najważniejsze rzeczy dziać się zaczną dopiero po zakończeniu sezonu, kiedy otworzą się oferty z zagranicy.

- Będzie więcej tych ofert ze wschodu czy z zachodu Europy?

- Jak wiem, gros naszych wicemistrzów świata chce wyjechać do Rosji. Rosjanie, podobnie, jak my dopiero kończą rozgrywki i pora na konkretne decyzje nadejdzie, kiedy poznamy medalistów, a więc po połowie maja. Wcześniej może podpisać tu kontrakt na przykład Paweł Zagumny, któremu propozycje złożyło parę rosyjskich klubów. Także Dawid Murek, który ma znane tu nazwisko, nie miałby problemu z wcześniejszym znalezieniem pracodawcy. Pozostali chętni muszą poczekać do czerwca, kiedy zakończą się roszady na wewnętrznym rosyjskim rynku.

- A na co mógłby liczyć Mariusz Wlazły?

- Wlazły miał ofertę z Rosji na 500 tysięcy euro netto za sezon, ale zrezygnował z niej. Nie wiem, co zamierza. Może wybierze Włochy.

- Kto z Polaków może jeszcze liczyć na taki lukratywny kontrakt w Rosji?

- Tylko Wlazły. Ma wszystko, co jest wymagane - jest gwiazdą, ma bardzo dobre opinie, no i bardzo dobrze gra. Dla innych naszych zawodników takie kontrakty są jeszcze poza zasięgiem.

- A co z paniami grającymi w rosyjskich klubach?

- Wszystkie cztery, a więc Maria Liktoras, Mariola Zenik, Agata Karczmarzewska i Joanna Mirek zostają. Załatwiam właśnie ostatnie formalności związane z przenosinami Liktoras z Bałakowa do Dynama Moskwa, które zostało mistrzem Rosji. Do Bałakowa trafi natomiast Anna Podolec grająca obecnie w Bielsku-Białej. To jest niemal pewne.

- Wróćmy na krajowe boiska. Szykują się pana zdaniem duże i spektakularne transfery?

- Trudno dziś jeszcze to ocenić. Niemal każdy klub precyzuje potrzeby, ale są to na razie tylko pobożne życzenia. Najważniejsze zmiany będą zależeć w głównej mierze od tego, ilu zawodników wyjedzie zagranicę i trzeba będzie na ich miejsce znaleźć innych. Dla przykładu w Jastrzębskim Węglu do wyjazdu może być gotowych czterech, a nawet pięciu zawodników, bo kontrakty kończą się Murkowi, Kadziewiczowi, Plińskiemu, Szymańskiemu i Siezieniewskiemu. Nie wiemy jednak, kto wyjedzie, a kto zostanie.

- Zna pan "potrzeby" Resovii?

- Wiem, kogo by ewentualnie chciała.

- A co ze Stalą Mielec?

- Otrzymałem zaproszenie do Mogilnego na finał Pucharu Białorusi, który rozegrany zostanie 12-13 maja z udziałem najlepszych zespołów tego kraju. Ponieważ w tym czasie będę na meczach play-off w Jastrzębiu, to przekazałem do Mielca, aby przedstawiciele Stali sami zobaczyli w akcji zawodniczki będące w ich finansowym zasięgu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie