Rosja zwiększa swoje siły uderzeniowe. Punkt kulminacyjny napięć przed nami

Piotr Nowak
Piotr Nowak
Rosja gromadzi wojska przy granicy z Ukrainą. W tym czasie Łukaszenka grozi Polsce, że „mocno dostanie po mordzie”. O sytuacji na wschodzie rozmawiamy z prof. dr. hab. Walentym Balukiem, dyrektorem Centrum Europy Wschodniej UMCS.

Federacja Rosyjska ma na granicy z Ukrainą więcej żołnierzy niż kiedykolwiek od 2014 r. – alarmuje Biały Dom i rozważa wysłanie okrętów na Morze Czarne. Czy widmo wojny jest realne?
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Widmo wojny wisi nad nową Europą Wschodnią, regionem konfrontacji Moskwy z Zachodem, od agresji Rosji w Gruzji w 2008 r. i na Ukrainie w 2014 r. Nikt nie wie, kiedy konflikty niskiej intensywności, z którymi mamy dziś do czynienia między Rosją a Ukrainą, w tym w Donbasie, przerodzą się w starcia, jakie miały miejsce ostatnio w Górskim Karabachu. Obawy, że ewentualna wojna rosyjsko-ukraińska mogłaby się przerodzić w konflikt globalny są przesadzone. Jednak ruchy Rosji należy bacznie obserwować, ponieważ pod płaszczykiem manewrów wojskowych koncentruje siły przy granicy z Ukrainą, prowadząc wobec tego kraju de facto wojnę.

Jakimi siłami dysponują Rosja i Ukraina w rejonie konfliktu?
Zdaniem ukraińskich wojskowych, jeszcze niedawno siły zbrojne Rosji przy granicy wynosiły 28 batalionowo-taktycznych grup bojowych. Ostatnio ich siła uderzeniowa zwiększyła się o 25 dodatkowych grup, ale szacuje się, że w gotowości jest zaledwie około 40 tysięcy żołnierzy. To nie jest masa krytyczna, która by pozwoliła na przełamanie ukraińskiej obrony. Siły mniej więcej są wyrównane. To się może zmienić. Przypomnę, że konflikty zbrojne z udziałem Rosji w 2008 i 2014 r. poprzedzone były ruchami jednostek wchodzących w skład południowego okręgu wojskowego. Teraz zgrupowania wojsk przy granicy z Ukrainą i na Krymie są powiększane przy udziale jednostek okręgów południowego i zachodniego. Myślę, że punktem kulminacyjnym napięć mogą być obchody 30. rocznicy uzyskania niepodległości przez Ukrainę w sierpniu.

Co chce w ten sposób osiągnąć Władymir Putin?
Wykorzystuje manewry jako presję polityczną na Ukrainę, celem zakończenia konfliktu na warunkach rosyjskich. Putinowi zależy na rozbiciu Ukrainy, czyli powstaniu niezależnych, najlepiej uznanych przez Rosję republik autonomicznych. Kolejnym problemem są dostawy wody na zaanektowany Krym, który z powodu małych opadów nie może się obejść bez dostaw wody z Dniepru. Presja na Ukrainę może być związana właśnie z zamiarem rozwiązania tego problemu. Aktywność rosyjskich sił to też element dzielenia państw Zachodu. Napięcia wokół Ukrainy Władymir Putin wykorzystał do załatwienia swoich spraw z Angelą Merkel i Emmanuelem Macronem, przy okazji rozmawiając o Ukrainie bez Wołodymyra Zełeńskiego. Z drugiej strony Atlantyku jest Joe Biden, który w niedawnym wywiadzie przyznał, że uważa Putina za „zabójcę”, a Rosja dąży do rozbicia solidarności Zachodu. Putin próbuje również odwrócić uwagę społeczeństwa od wewnętrznych problemów, podnosząc notowania władzy przed wyborami do Dumy.

Dużo dzieje się także na Białorusi. Reżim Aleksandra Łukaszenki aresztował działaczy Związku Polaków na Białorusi, w tym jej przewodniczącą Andżelikę Borys. Na sprzeciw ze strony polskiej dyplomacji prezydent Łukaszenka odpowiedział, że jeśli Polska nadal będzie traktować Białoruś tak jak teraz to „mocno dostanie po mordzie”. W co gra Łukaszenka?
Parafrazując znane powiedzenie: jeśli w polityce nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o władzę. Aleksandrowi Łukaszence chodzi o zachowanie swojej autorytarnej władzy.

Jeszcze rok temu zdawało się, że reżim Łukaszenki chyli się ku upadkowi. Po sfałszowaniu wyborów prezydenckich tłumy Białorusinów wyszły na ulice. Czy masowe protesty miały sens?
One przestraszyły Łukaszenkę. Zorientował się, że reżim nie ma na tyle dużego poparcia, żeby pozwolić mu zachować władzę. Stąd brutalizacja życia politycznego, społecznego i zbliżenie z Rosją. Jeżeli wcześniej Łukaszenka się sprzeciwiał m.in. lokalizacji rosyjskich baz lotniczych na swoim terytorium to teraz najprawdopodobniej do tego dojdzie. Możliwe, że bazy zostaną ulokowane przy granicy z Ukrainą i Polską. Łukaszenka jest całkowicie zależny od Władymira Putina. Kiedy protesty zmniejszyły się reżim poczuł się silniejszy i zaczął dokręcanie śruby. Jednym z przejawów tego procesu jest zatrzymanie działaczy Związku Polaków na Białorusi. Próbę rozbicia tej organizacji Łukaszenka podejmował już w 2005 r. Reżim sięga po sprawdzone metody. Z drugiej strony próbuje oskarżyć Zachód, w tym i Polskę, o wtrącanie się w wewnętrzne sprawy białoruskie. Łukaszenka mści się za wsparcie wystąpień antyreżimowych, ale też pokazuje zagranicznym obserwatorom i własnym obywatelom, że władza będzie broniła status quo.

Gdzie w tym wszystkim jest polska dyplomacja?
Zacznę do Ukrainy. Polska dyplomacja wspiera Ukrainę w integracji z UE i NATO. Polska dyplomacja konsekwentnie mówi, że mamy do czynienia z konfliktem rosyjsko-ukraińskim, w którym agresorem jest Rosja. Ostatnia wizyta szefa polskiego MSZ w Ukrainie, w sytuacji zwiększenia sił rosyjskich przy granicy była tego dobitnym potwierdzeniem. Mamy przykłady współpracy ekonomicznej i w sektorze zbrojeń. Oczywiście, można by zrobić więcej. Na realizację nadal czekają ambitne projekty, takie jak budowa korytarza transportowego Odessa-Gdańsk i ekspresówki Warszawa-Kijów. Niestety Polskę i Ukrainę nadal dzielą spory historyczne. Jednak nie powinny one przesłaniać aktywizacji współpracy politycznej i przede wszystkim gospodarczej.

A w przypadku Białorusi?
Możliwości w wymiarze politycznym, ekonomicznym i społeczeństwa obywatelskiego są ograniczone ze względu na specyfikę reżimu. Swego czasu Łukaszenka apelował o rozwój współpracy gospodarczej, ale na swoich warunkach, nie do zaakceptowania dla państw demokratycznych. Z drugiej strony inicjatywy, takie jak stworzenie Biełsatu, przyjmowanie białoruskich opozycjonistów, fundowanie stypendiów, umożliwianie młodym ludziom studiowania to elementy polskiej dyplomacji, które w przyszłości przyniosą plony. Wobec reżimów twardego autorytaryzmu należy prowadzić twardą i zdecydowaną politykę.

Problemy kadrowe gastronomii

Wideo

Materiał oryginalny: Rosja zwiększa swoje siły uderzeniowe. Punkt kulminacyjny napięć przed nami - Kurier Lubelski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie