Rozdają żywność potrzebującym

pas
Żywność rozdawana jest przez pracowników MOPS w magazynie byłej jednostki wojskowej, w godzinach 9-14. Pomagają im mężczyźni z dębickiego Domu dla Bezdomnych Mężczyzn im. św. Brata Alberta. Akcja potrwa do wyczerpania zapasów.
Żywność rozdawana jest przez pracowników MOPS w magazynie byłej jednostki wojskowej, w godzinach 9-14. Pomagają im mężczyźni z dębickiego Domu dla Bezdomnych Mężczyzn im. św. Brata Alberta. Akcja potrwa do wyczerpania zapasów. Fot. Paulina Sroka
Z żywności, przywiezionej przed dwoma tygodniami dla najuboższych mieszkańców miasta, skorzystało już ponad 3 tysiące osób.

- Od początku 2006 roku do Dębicy sprowadzono około 150 ton produktów spożywczych - mówi Małgorzata Kędzior, zastępca dyrektora MOPS.

- Ostatnia dostawa wynosiła 12 ton. Zostały jeszcze dwie tony i wciąż nie brakuje chętnych, zgłaszających się po pomoc - dodaje.

Jest zdenerwowanie...

Każdemu kto przyjdzie przysługują 4 kilogramy mąki i kilogram makaronu. Do połowy ubiegłego tygodnia rozdawano także ryż. Ale ryżu już nie ma.

- To kpina - mówi zdenerwowana dębiczanka, spotkana przed magazynem. - Znajoma mi podpowiedziała, żebym przyszła, bo u mnie się przecież nie przelewa. A tu takie resztki - mówi, przekładając do drugiej ręki wyraźnie ciężką siatkę z otrzymanymi produktami.

... jest i radość

Okazuje się, że nie wszyscy są tego samego zdania.

- Dla mnie te produkty jak znalazł - mówi pani Bożena, mieszkanka ulicy Łysogórskiej.

- Mam troje dzieci i męża na rencie. Pieniędzy brakuje na wszystko. Od mamy ze wsi przywiozę parę jajek, trochę sera, to akurat z tej mąki pierogi i kopytka ugotuję. I jakoś tydzień przeleci - dodaje.

W ciągu ostatnich 5 miesięcy to już trzecia partia darów pochodząca z Podkarpackiego Banku Żywności w Rzeszowie. Akcja organizowana jest z myślą głównie o osobach zarejestrowanych w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej, ale po żywność przyjść mogą także ci mieszkańcy Dębicy, którzy do tej pory nie korzystali ze wsparcia MOPS.

- Ja tu trzeci raz jestem - mówi pan Józef z Osiedla Matejki. - Żona poważnie choruje i emerytura na lekarstwa idzie, a jeść trzeba. Niektórzy wydziwiają, że za mało, że byle co tutaj dają. A ja nie narzekam i powtarzam: lepszy rydz niż nic.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie