Rozgoryczony kolejarz z Jasła: dałem się wyrolować!

Ewa Wawro
- Pani doktor wystawiła mi zaświadczenie że nie mogę pracować jako pomocnik maszynisty - pokazuje Stanisław Szmyd z Jasła
- Pani doktor wystawiła mi zaświadczenie że nie mogę pracować jako pomocnik maszynisty - pokazuje Stanisław Szmyd z Jasła FOT. MAREK DYBAŚ
Pan Stanisław cieszył się, że pójdzie na "pomostówkę". Teraz został na lodzie: bez pracy, bez świadczeń i nawet odszkodowania nie dostanie.

W czerwcu ub.r. ratując osłabioną przez światowy kryzys firmę, dyrekcja PKP Cargo zdecydowała się na redukcję etatów. Przygotowali pakiet dobrowolnych odejść, a pracownicy dostali sute odprawy: 9- krotną pensję i dodatkowo po 15 tys. zł Ci, którzy mieli uprawnienia mogli przejść dodatkowo na emerytury pomostowe. Potrzebne było tylko orzeczenie lekarza o odsunięciu od jazdy

- Byłem na liście wytypowanych pracowników - opowiada Stanisław Szmyd z Jasła, pomocnik maszynisty. - Sam dyrektor zachęcał nas do tego, to się skusiłem - mówi.

Zapewniano ludzi, że lekarze będą wystawiać potrzebne orzeczenia każdemu, kto spełnia warunki.

- Cieszyłem się, że będę miał emeryturę - przyznaje pan Stanisław.

Ale czuł się dobrze, więc czy kłamał lekarzowi?

- Nie musiałem, bo pani doktor sama wpisała, co trzeba: że mam niedosłuch, problemy z kręgosłupem i zawroty głowy. Wszyscy tak dostawali te orzeczenia. - dodaje pan Stanisław.

Podpisał zwolnienie

Miał w ręce potrzebny papierek, więc podpisał prośbę o zwolnienie za porozumieniem stron. Po wszystkim zadzwonił do dyrekcji pytając ile tej emerytury będzie miał.

- A tam mi mówią, że teraz to ja nie spełniam warunków - opowiada wzburzony.

Nie zrezygnował jednak i wystąpił do ZUS o "pomostówkę", ale wyłapali, że ma tylko 10 a powinien mieć 15 lat pracy, jako pomocnik maszynisty. Został bez pracy, bez świadczeń, bez szansy na zatrudnienie rok przed normalną emeryturą.

- Nieźle mnie wyrolowano - mówi rozgoryczony.

Nikogo nie zmuszali

- Sugerowałem tylko pracownikom, aby nie ukrywali swoich dolegliwości przed lekarzem, tak jak robili to być może wcześniej by dostać orzeczenie o zdolności do pracy - przyznaje Marek Jasieniak, dyrektor PKP CARGO S.A. Południowy Zakład Spółki w Nowym Sączu.

- A lekarzy medycyny pracy prosiłem o zrozumienie sytuacji pracowników, którzy będą się zgłaszać do badań kontrolnych. Ale nikogo nie zmuszaliśmy do korzystania z możliwości odejścia z pracy w ramach Programu Dobrowolnych Odejść. Dużej grupie pracowników się to spodobało, skorzystało z tego więcej osób niż początkowo zakładaliśmy. - podkreśla Jasieniak.

Lekarka szła na rękę

- Pan Szmyd przyszedł do mnie ze skierowaniem, z którego wynikało, że stan zdrowia mu się pogorszył - mówi Barbara Gogolewska, lekarz medycyny pracy z przychodni PKP w Rzeszowie. - Nie miałam podstaw by mu nie wierzyć i poszłam mu na rękę. Nie sprawdzałam czy ci ludzie spełniają warunki by odejść na "pomostówkę", bo to do mnie nie należy. Dostał orzeczenie i je podpisał. Mógł je wtedy zakwestionować. Gdyby wszystko poszło po jego myśli to nawet by o tym nie wspominał - twierdzi Gogolewska.

Prawdopodobnie nie, gdyby nie firma ubezpieczeniowa, która gwarantuje maszynistom 15 tys. zł odszkodowania za utratę pracy ze względów zdrowotnych. Zażądali dokumentacji medycznej potwierdzającej, że pan Stanisław ma problemy ze zdrowiem. Ale kartoteka jest pusta.

- Pani doktor powiedział mi żebym teraz zrobił zdjęcia kręgosłupa, to je tam włoży - zdradza nam pan Stanisław.

A pani doktor temu nie zaprzecza.

Mógł zostać

- Mówiłem mu, że mimo odsunięcia przez lekarza od jazdy nie musi się zwalniać z firmy, że może pracować chociażby w warsztatach, ale zdecydował inaczej - mówi Tadeusz Stachaczyński, przewodniczący Związków Zawodowych Maszynistów w zakładzie.

- Doktorka ściąga mnie z jazdy to co miałem szukać na kolei - ripostuje Szmyd.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

U
Ułanie
Jeśli jest głuchy i ma zawroty głowy to stanowi zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego. Należałoby zabrać mu prawo jazdy.
b
bob
W dniu 14.03.2010 o 06:45, armogeon. napisał:

zwolnić terz lekarke za brak kompetencji przy wystawianiu zaświadrzeń.


Trzeba sprawdzic ilu osobom lekarka "poszla na reke" no i ile jej zostalo w rece / na ile milionow oszukala system /
bob
p
pinkipaw
Gość próbował kombinować! Inni poszli mu na rękę. Nie udało się. Teraz ma pretensje do całego świata.
Skoro nakłamał lekarce, że jest głuchawy to w takim razie postawić zarzut oszustwa. Jeśli jest rzeczywiście głuchy to chce narazać innych uczestników ruchu kolejowego pracując jako maszynista?
DZIWNA SPRAWA.
a
armogeon.
zwolnić terz lekarke za brak kompetencji przy wystawianiu zaświadrzeń.
o
ollo
To zwykły homo sovieticus o mentalności parobka.Próbował oszukać, wziąć kasę i leżeć ma niezasłużonej emeryturze.Należy mu się to co ma.Mógł zostać w pracy, nie chciał.Teraz niech pójdzie do Brata Alberta, wyłudzacz bez ambicji.Jeszcze ma czelność oskarżać lekarkę!!!
o
ojej
Ten gość to Kombinator. Lekarka wydała nieprawdziwe orzeczenie powinna za to odpowiedzieć :) czy my żyjemy w normalnym kraju kiedy taką sytuację opisuje się jakby gość był pokrzywdzony? Przecież mieliśmy próbę tzw. zakombinowania.
Dodaj ogłoszenie