Roztrwoniony dorobek Siarki. Co raz bliżej do III ligi [FILM]

PISZ
Bramkarz Siarki Kamil Beszczyński, choć błędu z meczu ze Stalą Rzeszów nie popełnił to musiał wyciągać piłkę z siatki. Po przegranym 0:1 spotkaniu rozpaczał tak samo jak jego koledzy z drużyny.
Bramkarz Siarki Kamil Beszczyński, choć błędu z meczu ze Stalą Rzeszów nie popełnił to musiał wyciągać piłkę z siatki. Po przegranym 0:1 spotkaniu rozpaczał tak samo jak jego koledzy z drużyny. Marcin Radzimowski
Piłkarze Siarki Tarnobrzeg przegrywając ze Stalą Rzeszów uczynili duży krok w kierunku... degradacji do trzeciej ligi. Nie wszystko jednak stracone.

Po trzech zwycięstwach z rzędu przyszły dwie kolejne porażki i druga liga znów się oddaliła od piłkarzy Siarki Tarnobrzeg. Do końca sezonu jest jednak jeszcze daleko, ale powodów do optymizmu nie ma.

Jak bardzo kibice w Tarnobrzegu chcą drugiej ligi pokazał sobotni mecz ze Stala Rzeszów. Na stadionie zjawiło się grubo ponad tysiąc osób, a szalikowcy stworzyli wspaniałą atmosferę. Niestety, piłkarze zawiedli.

Zobacz film z meczu Siarka - Stal Rzeszów

I nie chodzi tu o samą porażkę 0:1 czy niewykorzystany rzut karny przez Jarosława Piątkowskiego. Chodzi o styl, a raczej brak stylu Siarkowców, którzy w drugim kolejnym meczu na własnym boisku pokazali, że ofensywna pełna polotu gra jest im obca, a napastnicy zamiast starać się stwarzać sytuacje do strzelenia goli sprawiają wrażenie jakby liczyli tylko na błąd rywali. Niepokoi także ślamazarne poruszanie się naszych zawodników po boisku.

Marazm szybko zauważyli kibice, którzy po meczu głośno wyrażali swoje opinie o rzekomo złym przygotowaniu drużyny do rozgrywek. Gdyby ci krytykanci, choć raz pofatygowali się na zimowe treningi "Siarkowców" wiedzieliby jak ciężko pracowali, ile potu wylali.
Ta zimowa praca wcześniej czy później przyniesie efekty, oby jednak nie było za późno. Jarosław Piątkowski strzelił wiosną cztery gole i był "noszony" przez fanów na rękach. Po sobotnim meczu wylała się na niego fala krytyki i to nie tylko za niewykorzystany rzut karny.

Trener Artur Kupiec podczas po meczowej konferencji prasowej najwyraźniej nie chciał krytykować swoich podopiecznych, musiał jednak bardzo cedzić słowa i zaciskać zęby.

- Był to mecz, w którym zespół, który pierwszy strzela gola ten wygrywa. My mogliśmy strzelić, był karny, ale cóż, niewykorzystany. Gramy dalej, nie ma czasu na rozpaczanie. Przecież nie wszystko jeszcze stracone - mówił po spotkaniu.

Jak bardzo piłkarze Siarki przeżyli porażkę ze Stalą widać było kiedy schodzili z boiska. U niektórych pojawiły się nawet łzy rozpaczy i nie był to powód do wstydu. Nie ma, co jednak owijać w bawełnę i trzeba sobie powiedzieć prawdę, że nasz zespół zaczyna zawodzić.

Może i dobrze, że w tym tygodniu nie ma środowej kolejki, będzie trochę czasu na odbudowanie się przed sobotnim wyjazdowym meczem z Olimpią Elbląg. Przed trzema tygodniami "Siarkowcy" przywieźli trzy punkty z Elbląga pokonując tamtejszą Concordię 2:0. Powtórka w najbliższą sobotę będzie mile widziana.

Czytaj aktualności sportowe również w wydaniu papierowym Nowin

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie