Rusztowanie mogło runąć na kierowców

Dorota Wilk
Przy zrzucaniu przez strażaków rusztowania rozbiła się tylko uliczna lampa.
Przy zrzucaniu przez strażaków rusztowania rozbiła się tylko uliczna lampa. Fot. Krzysztof Łokaj
Silny wiatr o mało nie strącił rusztowania przy budynku dawnego Resbudu w Rzeszowie. Przez dwie godziny centrum miasta było sparaliżowane.

Około godz. 10.20 do komendy policji w Rzeszowie zadzwonili pracownicy firmy remontującej były budynek Resbudu przy ulicy Piłsudskiego, głównej ulicy miasta. Byli przerażeni, bo silny wiatr zaczął przesuwać rusztowanie. W każdej chwili mogło spaść na ulicę i jadące nią samochody.

Piłsudskiego zamknięta

Do akcji natychmiast wkroczyła policja. Zablokowała drogę i skierowała samochody na objazdy. Na miejscu zjawili się strażacy z wysięgnikiem. Dowódca akcji po zbadaniu sytuacji podjął decyzje o zrzuceniu rusztowania na zamkniętą drogę.

- Wieje zbyt silny wiatr. W takich warunkach rozkręcanie rusztowania i składanie go jest niemożliwe - tłumaczył kpt Andrzej Szpunar z KM PSP w Rzeszowie. - Poza tym istnieje duże zagrożenie, że się zawali, jeżeli je pozostawimy w takim stanie - dodał.

Strażacy zrzucili rusztowanie

Przy zrzucania rusztowania rozbiła się uliczna lampa. Szybko przywrócono ruch na drodze.

- Całe szczęście, że nikomu nic się nie stało - komentowali sprawę przechodnie.
Według strażaków to wiatr odsunął rusztowanie od ściany. Przyczyną mogły być też umieszczone na nim reklamy.

- Zwiększyły siłę naporu wiatru. Podejrzewam też, że mogło brakować na rusztowaniu wszystkich elementów, albo były niewłaściwie złożone - wyjaśniał kpt Szpunar.

Sprawę zbada inspekcja pracy

Rusztowanie miało być rozebrane przez ekipę remontową.

- Chcieliśmy zacząć je rozkręcać, ale zaczęło padać i wiać - wyjaśniał Ireneusz Florek, kierownik budowy prowadzonej w budynku dawnego Rebusdu.

Na miejscu sprawę badał inspektor z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Rzeszowie.

- Wyjaśnimy, czy doszło do zaniedbań i czy na rusztowaniu mogły wisieć reklamy. Jeżeli stwierdzimy jakieś zaniedbania, wówczas możemy wręczyć nakaz zapewnienia bezpieczeństwa pracy, nałożyć mandat albo skierować sprawę do sądu. Na ocenę jednak jeszcze za wcześniej - wyjaśnia Tomasz Płachta, zastępca okręgowego inspektora pracy w Rzeszowie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie