Ruszył proces Waldemara B., byłego wykładowcy akademickiego z Rzeszowa [WIDEO]

Ewa Gorczyca
- Nie działałem z zamiarem zabójstwa, działałem w samoobronie wobec człowieka, którego traktowałem jak przyjaciela - mówił przed sądem Waldemar B.
- Nie działałem z zamiarem zabójstwa, działałem w samoobronie wobec człowieka, którego traktowałem jak przyjaciela - mówił przed sądem Waldemar B. Tomasz Jefimow
Udostępnij:
60-letni Waldemar B. został oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Do dramatu doszło rok temu w Rymanowie-Zdroju.

Rzeszowianin w okolicach uzdrowiska miał działkę rekreacyjną. Nieruchomość kupił pięć lat wcześniej od Piotra K,. który mieszkał po sąsiedzku. Mężczyźni zaprzyjaźnili się.

10 stycznia 2016 roku późnym popołudniem Piotr K. odwiedził Waldemara B. w jego domku letniskowym. Rozmawiali, pili alkohol: piwo, nalewkę, czystą wódkę.

Spotkanie zakończyło się tragicznie. Przed godz. 2 w nocy Waldemar B. zadzwonił na numer alarmowy. Gdy na miejsce przyjechała policja, zastała wstrząsający widok: leżącego na podłodze Piotra K. ze zmasakrowaną głową.

Dziś przed Sądem Okręgowym w Krośnie rozpoczął się proces w tej sprawie. Obrońcy chcieli, by sąd wyłączył jawność rozprawy. Ale nie zgodzili się na to oskarżyciele.

Zdaniem prokuratury - Waldemar B. działał z bezpośrednim zamiarem zabójstwa. Zadał Piotrowi K. dziewięć ciosów nożem w twarz i co najmniej dwa uderzenia taboretem z bardzo dużą siłą. Skutkiem ciężkich obrażeń, które spowodował, była gwałtowna śmierć 63-latka.

- Absolutnie się z nimi nie zgadzam - taka była reakcja Waldemara B. na przedstawione mu podczas wczorajszej rozprawy zarzuty i treść aktu oskarżenia. Stwierdził, że nie przyznaje się do winy. Skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień - ograniczył się tylko do zgłoszenia poprawek do tego, co mówił będąc przesłuchiwany podczas śledztwa.

- Wtedy byłem w strasznym stresie po tym przerażającym zdarzeniu - tłumaczył. Zdecydował, że będzie odpowiadał na pytania, ale jedynie te ze strony sądu i swoich adwokatów (ma ich trzech).

Waldemar B. mówił, że z sąsiadem nie miał żadnych zatargów. Wręcz przeciwnie. Ich relacje były przyjacielskie, zawsze mógł liczyć na pomoc ze strony Piotra K. Tego popołudnia gdy się spotkali, rozmawiali o planach prac na działce, nic nie zapowiadało tego, co stało się potem.

- Nagle on krzyknął do mnie‚ "ja cię k...a zabiję", zaczął mnie dusić, bić metalowym rozłupywaczem do drewna - relacjonował Waldemar B.

Szarpali się. Oskarżony mówił, iż był przekonany że jeśli nie powstrzyma Piotra K. to sam straci życie.

Kuchenny nóż chwycił, żeby go postraszyć, ale nie pamięta, by zadawał ciosy w twarz. Piotr K., nadal go atakował, więc próbował go ogłuszyć taboretem. Wtedy poczuł, że zbliża się atak padaczki (cierpiał na nie od czasu operacji neurochirurgicznej). Stracił świadomość, a gdy oprzytomniał leżał we krwi a Piotr K. był już martwy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marek B
Ponieważ był właścicielem działki byłby głównym podejrzanym ,mógł to zrobić np w lesie było to poczatkowo przyjacielskie spotkanie które po wypiciu alkoholu zakończyło się awantura sa ludzie którzy po wypiciu nadmiaru alkoholu wpadaja w tzw biała goraczkę zachowuja się agresywnie ,maja taka skłonność więc mogła to być obrona własna ,przy strachu zakończyła się agresywna obrona.Istnieje możliwość że była osoba trzecia która zabiła np aby zemścić się na wykładowcy a o której oboje niewiedzieli bo byli pijani.Być może on nic niepamięta ,więc jego wina jest nieudowdniona .Niemożna karać osoby co do której ma się watpliwości jego wina jest bardzo dyskusujna ,może być niewinny ktoś się zemścił na nauczycielu gdy był nieświadomy spał pijany.Takie jest moje zdanie.Niemiał motywu aby dokonać zbrodni.
M
Marek B
Ponieważ był właścicielem działki byłby głównym podejrzanym ,mógł to zrobić np w lesie było to poczatkowo przyjacielskie spotkanie które po wypiciu alkoholu zakończyło się awantura sa ludzie którzy po wypiciu nadmiaru alkoholu wpadaja w tzw biała goraczkę zachowuja się agresywnie ,maja taka skłonność więc mogła to być obrona własna ,przy strachu zakończyła się agresywna obrona.
M
Marek B
Zbrodnia w afekcie był pijany i nie kontrolował się mógł tak samo zginać,powodował nim strach przy uderzeniach nożem i strach przed utrata życia a to jest okoliczność łagodzaca.
z
zenon

Z tego co słyszałem na UR pracuje więcej osób z padaczką a nawet pełnią bardzo ważne funkcje, czy wobec tego inni pracownicy, studenci mogą się czuć bezpiecznie? Epilepsja, to choroba mózgu, jeśli to prawda, że pod wpływem padaczki można dopuścić się morderstwa, to jest straszne.

B
Brzeszczot

Po co go zamykać? Skierować tego "profesora" do nauczania marketingu i zarządzania, europeistyki lub ochrony krajobrazu ewentualnie innej mniemanologii stosowanej. Wyższe szkoły gminno-ponadgimnazjalne potrzebują takich "naukowców".

Z
Zagloba
Zawsze mawialem ze gorzalka sluzy jeno tegiej glowie
C
Corpus Delicti

Dobra linia obrony , wszystkie rany i obrażenia zadał ofierze w czasie ataku padaczki. To dlatego go tak zmasakrował. Denat miał pecha że przebywał w towarzystwie oskarżonego gdy ten doznał silnego napadu choroby. Jego śmierć, urazy (choć drastyczne i brutalne) to tylko niezamierzone uszkodzenia powstałe na wskutek działań i efektów tej groźnej, niekontrolowanej choroby na którą cierpi oskarżony. Miejmy nadzieję że na czas procesu osadzono go w indywidualnej celi i że jego prawnicy na widzeniach mają zapwnioną eskortę i ochrone w razie czego.  Dla Sądu sprawa powinna być oczywista - jednoznaczne uniewinnienie i skierowanie na  ewentualne leczenie. Toż to schorowany człowiek jest, cierpiący, szarpany padaczką lekarz-wykładowca.   

J
Janusz lada samara
Ciekawa linia obrony :)
Ł
Łukasz
Świetną historię wymyślili. Tych adwokatów ma chyba po szkole filmowej.
b
bLONDYNKA

Tym razem nie Froniowa ?

Więcej informacji na stronie głównej Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie