Ruszyła kampania wyborcza. Jeden mandat wart tysiące złotych

Karolina Jamróg
Obowiązujący od 1 sierpnia kodeks wyborczy stanowi, że kandydat na posła lub senatora  może wpłacić na fundusz wyborczy maksymalnie 45 krotność najniższego wynagrodzenia, czyli 62 370 zł. Osoba, która nie kandyduje - nie więcej jak 15 krotność najniższego wynagrodzenia, czyli 20 790 zł.
Obowiązujący od 1 sierpnia kodeks wyborczy stanowi, że kandydat na posła lub senatora może wpłacić na fundusz wyborczy maksymalnie 45 krotność najniższego wynagrodzenia, czyli 62 370 zł. Osoba, która nie kandyduje - nie więcej jak 15 krotność najniższego wynagrodzenia, czyli 20 790 zł. Archiwum/Krzysztof Kapica
Przed wyborami wszyscy liczą złotówki. Kandydaci - ile wydadzą, agencje reklamowe - ile zarobią.

Kampania wyborcza oficjalnie rozpoczęła się piątego sierpnia, ale miejsca na bilbordach i telebimach kandydaci rezerwowali już kilka tygodni wcześniej. W niektórych agencjach reklamowych mówią otwarcie: na naszych bilbordach do października będziecie patrzeć tylko na polityków.

Polityk na ścianie i ekranie

- Współpracujemy we wszystkimi partiami - zapewnia Paweł Znamirowski, prezes GigaTV, która ma pięć telebimów przy najbardziej ruchliwych ulicach w Rzeszowie: Rejtana, Hetmańskiej, Piłsudskiego, Dąbrowskiego i Warszawskiej.

- Jeśli reklama jest wyświetlana co pięć minut na dwóch telebimach, trzeba zapłacić za nią co najmniej 1,5 tys. zł miesięcznie - wylicza Znamirowski.

- Kandydaci pytają o telebimy, mamy też wstępne rezerwacje - dodaje Beata Malinowska z drukarni TPM w Rzeszowie.

To, ile polityk zapłaci, zależy m.in. od tego, jak długi jest spot, co jaki czas się wyświetla i na ilu ekranach.

Tu na 15 sekundowy spot, który wyświetla się na 4 tablicach co 2,5 minuty, trzeba wyłożyć prawie 9 tys. zł miesięcznie. Im spot jest krótszy, tym cena niższa. 5 sekund na 4 telebimach to niecałe 7 tys. zł.

Pod wybory wszystkie telebimy zarezerwowano już w Agencji Reklamowej Agenda, która działa w Rzeszowie i Krośnie.

- Za miesięczną kampanię trzeba było zapłacić 490 zł, dwutygodniową 350 zł i 290 zł za reklamę w gablocie - wylicza Piotr Przybyła, prezes Agendy.

Kandydat zerka z plakatu i ulotki

Politycy chętnie widzą też siebie na plakatach wyborczych. Najlepiej, żeby wisiały w miejscu, przez które przewija się sporo osób. Na przykład w autobusie.

- Można wykupić plakat na tydzień, dwa, trzy lub i miesiąc. Cena zależy od liczby i rozmiaru. O taką formę reklamy pytają politycy różnych partii - przyznaje Ewa Siedlecka z działu reklamy MPK Rzeszów.

Najtańszy, niewielki plakat w formacie A4 kosztuje 7 zł. W autobusie za tę cenę powisi tydzień. Jeśli jednak polityk chce plakat większy i na dłużej, zapłaci nawet 40 złotych za jeden. Plakat na przystanku to koszt 25 zł.

Nieodłącznym elementem kampanii wyborczej są też ulotki.

- Na razie nie ma dużego zainteresowania, ale to pewnie się zmieni - słyszymy w TPM. Za tysiąc ulotek w formacie A5 trzeba zapłacić 336 zł (plus podatek). 5 tys. ulotek kosztuje 468 zł netto, a tysiąc - wielkości szkolnego zeszytu - to wydatek rzędu 432 zł netto.

Kandydat dołoży do kampanii

- Jeszcze nie znamy dokładnych limitów, ale będziemy mogli wydać na kampanię w regionie około 300 - 500 tys. zł. Nie będzie też takiej potrzeby, żeby korzystać z pieniędzy centrali. Za kampanię wyborczą zapłacą sami kandydaci - przekonuje Bartosz Szczepański, szef regionalnego sztabu Platformy Obywatelskiej.

Zbigniew Rynasiewicz, poseł PO zapowiada, że na swoją kampanię wyda co najmniej 18 tys. zł: - Pierwsze miejsce jest zwykle najbardziej obciążone finansowo.

Do kampanii dołoży też posłanka Krystyna Skowrońska, startująca z drugiego miejsca na liście PO.

- Wpłacę około 20 tys. zł, podobnie jak cztery lata temu. Moją kampanię wspomoże rodzina: mąż, mama i córka - zapowiada.

Poseł Stanisław Ożóg z Prawa i Sprawiedliwości o konkretnej kwocie nie chce na razie mówić.

- Nigdy nie szukałem sponsorów i w tym roku to się nie zmieni. Jest za wcześnie, żeby mówić, ile dołożę, bo to będzie zależało od tego, ile będziemy mogli wydać. Jeśli limit na nasz region wyniesie ok. 300 tys. to na 30 kandydatów daje nam to po 10 tys. zł na każdego. Tyle wydam na pewno - zapowiada poseł.

Około 150 tys. zł na kampanię w regionie wyda Sojusz Lewicy Demokratycznej.

- Daliśmy szansę Internetowi. Mamy swój profil na Facebooku, ale nie płacimy nikomu za jego prowadzenie. Robią to wolontariusze - mówi Tomasz Kamiński, poseł SLD.

O kwotach nie chcą mówić w PSL, gdzie czekają na informację o dokładnym limicie wydatków.

Kiedy dostaniesz pieniądze za rozliczenie PIT? To zależy od Ciebie.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

ale bzdury! 10, 18, 20 tys to kandydaci z czolowych miejsc do sejmiku wydaja. do sejmu to nawet do 150 tys sie wyklada, a 20 to moze z miejsc 5-10.

P
Patryk

Mama , mąż i córka wszyscy wiedzą , że się to opłaca i zwróci trójnasób !!!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3