Rybka lubi solę

Wanda Mołoń
Wojtek Zatwarnicki
Kuchnia leży pod skosami. Takie w niej klimaty, że właściciel chętnie przesiaduje w niej z laptopem. U dziadków życie rodzinne skupiało się przy kuchennym stole.

To zapamiętał. I pasztety dziadka Kazimierza.

Spotykamy się w "Muzie", kawiarni, gdzie Zbigniew Rybka, dyrektor rzeszowskiego Teatru im. Wandy Siemaszkowej, wpada na obiady. Nie celebruje, zjada i biegnie, bo teatr jest jak drugi dom.

Szczupły, energiczny, szybki

Przepis na zupę-krem dyrektora teatru

Składniki na 4 porcje: 20 dag brokułów, 5 dag cebuli, 4 szklanki rosołu warzywnego, mąka, sól, pieprz, masło, bazylia.
W rosole warzywnym gotujemy brokuły. Cebulkę lekko podsmażamy na maśle z dodatkiem bazylii, dodajemy do zupy pod koniec gotowania. Kiedy brokuły są miękkie - zupę miksujemy. Można ją zagęścić łyżeczką mąki ziemniaczanej i pszennej.

- Dieta - śmieje się. W utrzymaniu linii pomaga praca i stres. Podczas remontu teatru schudł kilka kilogramów.

- W naszej rodzinie nie ma grubasów.

Przyznaje, że smaki i zapachy wyniósł z ciepłej kuchni dziadków i rodziców, gdzie się przesiadywało i rozmawiało, skąd docierał zapach pasztetu pieczonego przez dziadka Kazimierza.

Za to wnuk świetnie przyrządzi karpia w galarecie. Z przepisu mamy.

- Mama urodziła się na Wołyniu, tato z Błażowej, dlatego nasza kuchnia była wypadkową smaków stąd i stamtąd.

Tylko nie z torebki

Gotuj i wygrywaj

Do relacji ze swoich kulinarnych wyczynów zapraszamy wszystkich Czytelników. Opiszcie nam swoje wpadki i popisowe dania, zdradźcie jakiś kulinarny sekret. Najciekawsze listy, e-maile opublikujemy i nagrodzimy niespodziankami. Adres: Magazyn Domowy, Nowiny, ul. Kraszewskiego 2, 35-016 Rzeszów lub e-mail: a.bosak@gcnowiny.pl

Dyrektora Zbigniewa Rybki nie przekonują ziemniaki z torebki i zupki błyskawiczne zalewane wrzątkiem.

- Chemia - mówi krótko.

Odżywia się zdrowo, chociaż nigdy nie rozważał, czy to, co je służy organizmowi.

- Nie bardzo wiem, co jest zdrowe - przyznaje. Jem, co mi smakuje. Ale kiedy sięgam pamięcią wstecz zauważam, że sporo się w moim menu zmieniło - z tradycyjnej, tłustej kuchni na rzecz lekkiego jedzonka, makaronów i sałat.

Kalmary mogą być

- Kotlety schabowe smażę bez panierki z mąki, jajek i bułki tartej, bo nie lubię "tej warstwy na mięsie". Mocniej doprawiam pieprzem niż solą, za którą nie przepadam.

Przyprawy dobieram, kierując się intuicją i zapachami, tego troszkę, tamtego.... Na wyczucie.

- Jadam orzechy laskowe i włoskie w dużych ilościach, a także jabłka, banany i grejpfruty. Przetestowałem na sobie, że nie wolno zajadać się orzechami późnym wieczorem, bo trudno zasnąć (śmiech).

Chętnie smaży jajecznicę. Na oliwce podsmaża cebulkę na złoty kolor, wbija jajka. Jajecznica nie może być mocno ścięta. Zamiast cebuli niekiedy podsmaża obrane ze skórki pomidory.

Lubi włoską kuchnię. We Włoszech jada owoce morza, małże, kalmary, zawierające sporo białka i świetnie dosmaczane przyprawami.

Drób po hindusku

- W kuchniach innych narodów fascynuje mnie doprawianie ziołami i przyprawami, które smakują wybornie, inaczej niż w polskiej klasyce. Nie można porównać smaku polskiego kurczaka z hinduskim, o czym przekonałem się pracując w hinduskiej restauracji w Londynie.

Gotował pan?

- Skądże, zmywałem, nielegalnie zresztą (śmiech). I jadłem kurczaki na sposób hinduski. Gdybym nie wiedział, że jem drób, nie rozpoznałbym. Hindusi nie przepadają za chlebem. W specjalnym piecu wypiekają cieniutkie placuszki przypominające opłatki, które przegryzają jedząc zupy.

Jogurt z miodem

Śniadanie dyrektora teatru jest proste - naturalny jogurt z łyżeczką miodu plus banan. Wystarczy. Obiad - w "Muzie", najczęściej abonamentowy.

- Lubię solę z zielonym (chodzi o szpinak - przyp. red.). Rozsmakował się w zupie z brokułów, cebulowej i żurku.

Przyznaje, że wstaje od stołu z niedosytem.

- Znajomi żartują, że wciąż jestem głodny. Pewnie coś w tym jest.... Może wynika to z tego, że wciąż gonią mnie obowiązki. Teatr ważniejszy niż jedzenie.

Zrezygnował z masła. Nie zużywał kostki do końca, jełczała, więc wyrzucał. Dlatego zrezygnował. Z margaryny też. Wędlinę kładzie bezpośrednio na chleb.

- Jest szybciej (śmiech).

Parzy herbatę owocową. Kawy od lat nie pija, bo zabronił lekarz.

- Wypijałem morze małej czarnej, ale okazało się, że bez kawy można żyć. Ale bez zielonej herbaty i mineralnej z gazem - nie za bardzo.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie