Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Rynki wielu podkarpackich miast były zielone, a są betonowe. Dlaczego? [ZDJĘCIA]

Piotr Samolewicz
Piotr Samolewicz
Lubaczów przed i po
Lubaczów przed i po
Brak rzetelnej rozmowy z mieszkańcami oraz złe rozumienie słowa „rewitalizacja” to główne przyczyny tego, że w ciągu ostatnich lat rynki wielu podkarpackich miast i miasteczek zamieniły się w zabetonowane place bez zieleni. Słynny ostatnio Leżajsk wcale nie był w tej konkurencji pierwszy…

Strzyżowski plastyk Wiesław Plezia był jedną z tych osób, które aktywnie sprzeciwiały się zabetonowaniu w 2013 roku rynku w swoim mieście. Niestety, jego głos poszedł na marne. Według Plezi, to właśnie Strzyżów zapoczątkował to negatywne zjawisko w podkarpackich małych i średnich miastach. Mówi, że mimo wielu podpisów mieszkańców miasta pod protestacyjnymi listami, ówczesne władze Strzyżowa wycięły stare lipy i kasztanowce. Usunęły też z rynku dwie historycznie uwarunkowane trafiki. W efekcie tych działań w środku miasta powstała pusta przestrzeń, na której rzadko są organizowane wydarzenia kulturalne.

– Co najwyżej dwa razy w roku, 3 maja i 11 listopada odbywają się w Rynku patriotyczne uroczystości. Miejsce do organizowania imprez w Strzyżowie znajduje się tak na prawdę gdzie indziej, w pobliżu domu kultury Sokół

– mówi Wiesław Plezia. Jego zdaniem, zwyciężyła źle pojęta chęć pokazania się, zwyciężył też interes przedsiębiorców budowlanych.

Brzozów

W tym samym czasie podobnie został zrewitalizowany rynek w Brzozowie. Zapowiedzi władz miasta utworzenia z rynku atrakcyjnej i funkcjonalnej dla życia społecznego przestrzeni wnet spotkały się z rozczarowaniem brzozowian. Jak pisała w czerwcu 2012 roku dziennikarka Nowin Dorota Mękarska, „nikt nie przypuszczał, że rewitalizacja rynku wiązać się będzie z wycinką wszystkich drzew”. W Brzozowie wycięto kilkanaście starych drzew, w tym chronione przez prawo cisy. Ale władze miasta przedstawiły opinie dendrologiczne, że drzewa są w złym stanie i je usunęły. W ich miejsce posadziły młode drzewa i krzewy.

Leżajsk

Negatywnych przykładów jest o wiele więcej. Pod koniec ub. roku otwarto rynek w Leżajsku. Prace nad jego rewitalizacją zaczęły się w 2017 roku, projekt przygotowała firma architektoniczna. Cała przestrzeń rynku została wyłożona granitowymi płytami i kostką, z jego głównej części wycięto kilkadziesiąt starych drzew i nasadzone młode. „Łysą” płytę rynku urozmaica jedynie fontanna i ławki, w przyszłości ma na niej zostać zamontowana estrada z ruchomym dachem. Brakuje trawników i jakiegokolwiek cienia.

Władze Leżajska tłumaczą taki sposób rewitalizacji potrzebą usunięcia z centrum miasta pijaczków, którzy biesiadowali w cieniu starych drzew i paskudzili otoczenie, oraz względami historycznymi, że w przeszłości był on pusty, gdyż pełnił rolę wielkiego targowiska.

Jarosław

W październiku 2021 roku zakończył się pierwszy etap prac modernizacyjnych Rynku w Jarosławiu. Głosy krytyki spotkały władze tego miasta za wycięcie drzew sprzed ratusza oraz usunięcie trawnika. Ale w sukurs włodarzom miasta przyszli konserwatorzy zabytków mówiąc, że wycięcie drzew było konieczne, gdyż ich korzenie penetrowały cenne jarosławskie podziemia, przez co dostawała się do nich woda, grożąc katastrofą budowlaną.

Pilzno

Wskutek „rewitalizacji” zieleń niemal zupełnie zniknęła również z rynku w malowniczym Pilźnie. Zakończona w 2014 roku przebudowa kosztowała prawie 7 mln zł. Pojawiła się fontanna, ale wycięto większość drzew, co od razu nie spodobało się mieszkańcom.

- Rynek w Pilźnie wydaje się niektórym ładniejszy po przebudowie, ale to bardziej efekt nie przebudowy, tylko przeniesienia dworca PKS ze środka rynku poza centrum miasta. Po prostu jest tu teraz mniejszy ruch, do czego wcale nie było potrzebne wycinanie drzew, które dawały dużo cienia – mówi w rozmowie z Nowinami jeden z mieszkańców Pilzna.

Źle zdiagnozowany problem

Prezes rzeszowskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich Piotr Rzeźwicki uważa, że problem z rewitalizacją polskich miast wynika z braku świadomości zleceniodawców, czyli gmin, oraz projektantów, w sytuacji, gdy zmienia się klimat, oraz ze złego rozumienia słowa „rewitalizacja”.

- Prawdziwa rewitalizacja polega na rozwiązaniu lokalnego problemu. Aby rozwiązać problem, najpierw trzeba dobrze określić, na czym on polega. Powiem na przykładzie rynku w Lubaczowie. Tam problemem było to, że rosną na nim drzewa, zasiedlane przez ptaki i trzeba sprzątać po tych ptakach. Ale według mnie to był źle zdiagnozowany problem. Bo problemem były ptaki, a nie drzewa, bo bez drzew trudno jest wytrzymać w rynku, nie da się z niego korzystać – mówi Piotr Rzeźwicki.

– Wycięcie starego drzewa i próba rekompensaty nowym nie ma żadnego sensu. Bo młode drzewo nie daje tych korzyści, co stare. A te korzyści są nie tylko zdrowotne, ale i wymierne ekonomiczne, wynikające choćby z tego, że nie trzeba chłodzić wielu miejsc – dowodzi Rzeźwicki. – Jeśli rynek ma służyć do tego, że mają w nim spotykać się ludzie, to pozbawienie go tych drzew praktycznie uniemożliwia osiągnięcie tego celu.

Dodaje on też, że samorządy źle pojmują budowanie prestiżu swojego miasta. Nie polega on tylko na budowaniu nowych fontann, ale przede wszystkim na dbaniu o zieleń i wodę, w sytuacji, gdy tej ostatniej, po wielkich ulewach, jest albo za dużo, albo za mało w wyniku susz. W miastach na zachodzie Europy dąży się już do tego, by zatrzymywać i gromadzić całą wodę opadową. W tym celu buduje się system cieków i oczek wodnych.

Z ust pewnego samorządowca słyszymy, że betonowanie naszych rynków ma bardzo banalne przyczyny. Po prostu samorządowcom nie opłaca się finansować sprzątania miejskich placów z opadłych liści i igieł. Gdy wytną drzewa, mają problem z głowy. Co innego mieszkańcy…

Koniec z betonozą rynków?

Polski rząd ma świadomość negatywnych praktyk samorządowców. Minister funduszy i polityki regionalnej Grzegorz Puda powiedział niedawno, że jego resort pracuje nad rozwiązaniami, które mają sprawić, żeby środki, jakie dostajemy z Unii Europejskiej, nie szły na rewitalizacje miast niszczących środowisko. Miasta mają być teraz bardziej zielone.

Również Komisja Europejska dostrzegła potrzebę walki z takimi zjawiskami, dlatego w najnowszej perspektywie finansowej znalazł się zapis stanowiący, że fundusze unijne nie będą wspierać nieprzyjaznych klimatowi rewitalizacji miast.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Kiedy w Polsce czterodniowy tydzień pracy?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nowiny24.pl Nowiny 24