Rzeszów rósł w cieniu socrealizmu. Historia słynnych rzeszowskich budynków

Katarzyna Mularz
Architektura socrealizmu zwracała uwagę na zdobienia obiektów. Uważano, że to podnosi rangę, zyskuje prestiż ludzi, którzy w takich budynkach mieszkają, pracują - opowiada architekt.
Architektura socrealizmu zwracała uwagę na zdobienia obiektów. Uważano, że to podnosi rangę, zyskuje prestiż ludzi, którzy w takich budynkach mieszkają, pracują - opowiada architekt. Fot Bartosz Frydrych
Monumentalne i bogato zdobione - takich budynków Rzeszów nie widział. Świeżo upieczona stolica województwa po wojnie została zamieniona w wielki socrealistyczny plac budowy.

Władysław Hennig, znany rzeszowski architekt, były prezes oddziału SARP w Rzeszowie, opowiada Czytelnikom Nowin, jak powstawały rzeszowskie osiedla.

Jest rok 1949. Na konferencji PZPR w Warszawie towarzysz Bierut ogłasza nadejście nowego prądu. Od teraz jedynym słusznym kierunkiem obowiązującym w sztuce będzie realizm socjalistyczny - w skrócie socrealizm. Trend szybko zaczyna obejmować kolejne dziedziny, w tym architekturę. Nowobudowana polska rzeczywistość ma być "socjalistyczna w treści i narodowa w formie". Co to dokładnie oznacza, tego nie wyjaśniono, ale duch przemian był jasny. W razie wątpliwości można było ewentualnie odnieść się do wzoru - Pałacu Kultury i Nauki im. Stalina, który na początku lat 50. zaczął rosnąć w Warszawie.

Pierwszy taki budynek

Tymczasem w Rzeszowie zapada decyzja o budowie odpowiedniej siedziby dla władz wojewódzkich. Koncepcję całej tzw. dzielnicy dyspozycyjnej przygotowuje architekt Zbigniew Wzorek. W niej miały być zgromadzone obiekty służące administracji województwa. Na podstawie tego planu, zaprojektowania budynku urzędu podejmuje się Ludwik Pisarek.

- Pierwsze rysunki przedstawiają budynek w kształcie spłaszczonej litery "H" z wielkim prześwitem po środku. Całość w stylu raczej modernistycznym (rozwijającym się jeszcze przed wojną - dop. KM). Projekt podlega systematycznym kontrolom władz centralnych. Pierwszym konsultantem Pisarka zostaje arch. Jan Krug - też modernista. Dlatego kiedy stało się jasne, że budynek musi mieć określoną socrealistyczną formę - konsultanta wymieniono - opowiada Władysław Hennig, znany rzeszowski architekt, były prezes oddziału SARP w Rzeszowie.

Dzielnica dyspozycyjna miała się zaczynać na obecnym pl. Ofiar Getta - dawniej Zwycięstwa - i prowadzić długą osią, na zamknięciu której stał UW, a za nim park. Wzdłuż zaplanowanej spacerowej osi, miały stanąć pozostałe budynki administracji. Jeden z nich - prosta, modernistyczna siedziba obecnego Wydziału Komunikacji UM - dla Regionalnej Dyrekcji Planowania Przestrzennego projektował także Pisarek. - I właśnie tak wyglądał urząd wojewódzki na jego pierwszym rysunku - opowiada W.Hennig.

A może bliźniak?

Koncepcje projektu zmieniają się wielokrotnie. Pisarek, który jest doskonałym rysownikiem, planuje na czołowych fasadach budynku 46 wielkich płaskorzeźb obrazujących polską historię socjalistyczną. Pomysł jednak nigdy nie zostaje zrealizowany. Z czasem rosną natomiast oczekiwania nie tylko co do formy, ale i kubatury budynku. Najprostsze rozwiązanie to zabudowanie prześwitu, na co - mimo początkowych protestów - ostatecznie Z.Wzorek wyraził zgodę. To jednak było ciągle za mało, uznano więc że budynek należy podnieść: z 5 do 7 kondygnacji. Tego jednak architekt za żadne skarby świata zaakceptować nie chciał. Wojna podobno o podwyższenie budynku była niebywała - Wzorek dowodził, że coraz bardziej monumentalny obiekt przytłoczy Stare Miasto. Ostatecznie zgodził się jednak nadbudować środkową część budynku (skrzydła pozostały niższe). Potem okazało się, że w urzędzie przydałaby się sala na zebrania rady - najlepiej na 850 miejsc. Wzorek sugeruje budowę takowej na pobliskim placu przy szkole. Pomysł nie dochodzi do skutku, podobnie jak ten, aby bliźniaczy (!) budynek urzędu wojewódzkiego postawić pomiędzy ul. Grunwaldzką, a Asnyka.

Przepychanki kończą się w 1951 r. i budowa wreszcie rusza. Najpierw powstają skrzydła, potem środek. Na końcu na surowy budynek nakładane są elementy ozdobne, które mają dopełnić "socjalistycznej treści".

Mieszkając w pracy

Kiedy 15 marca 1956 r. Władysław Hennig, młody pochodzący ze Lwowa architekt, melduje się z nakazem pracy w Rzeszowie, budynek jest właściwie gotowy.

- Nic z tego nie będzie, nie mamy gdzie was zakwaterować - słyszy od urzędnika. - Przecież miało być zapewnione - protestuje Hennig. - Wróćcie za dwa tygodnie, coś się znajdzie.

Zgodnie z zaleceniem, 1 kwietnia architekt wraca do Rzeszowa. Kwaterunek znajduje się w... jednym z pomieszczeń biurowych świeżo wybudowanego urzędu - lewe skrzydło, pierwsze piętro. Wcześniej w pokoju stały biurka, ale na potrzeby lokatorów wymieniono je na niezbyt wygodne prycze, dostawiono wieszak (szafa już stała) i "mieszkanie" dla czwórki nowych rzeszowian było gotowe. Tak rozpoczyna się jego praca w Wojewódzkiej Pracowni Urbanistycznej, która zresztą także mieści się w urzędzie. Do Rzeszowa Hennig przeprowadza się dokładnie w momencie, w którym kończy się era "obowiązywania" socrealizmu. Choć prąd trwał zaledwie siedem lat, w Rzeszowie jego piętno odcisnęło się wyjątkowo silnie.

Na scenę wkracza Polak

Jeszcze w 1951 r. w mieście rusza budowa Komitetu Wojewódzkiego PZPR (dzisiejszy Sąd Apelacyjny).

- To był budynek najwyższej rangi - zaznacza - Władysław Hennig. - Być może z tego powodu zlecenie na jego projekt trafiło do rąk architekta z Warszawy - niebywale interesującego i bardzo młodego - Józefa Zbigniewa Polaka. W założeniu komitet miał rozpoczynać zieloną oś, zaplanowaną przez Wzorka w centrum. Okazało się jednak, że oś nie powstaje, za to plac na froncie zamienił się w wysypisko śmieci. Dawniej w tym miejscu był zrujnowany w trakcie okupacji cmentarz żydowski . Do tej pory uprzątnięto tylko jego część - od strony ul. Kopernika. Zirytowany Polak wyprowadził dostojników centralnych na świeżo wybudowany parter komitetu i zapytał: zobaczcie, co my tu mamy. Długo tak to będzie? Plac szybko uprzątnięto.

Osiedle robotnicze

Budowane w Rzeszowie zakłady przemysłowe potrzebują pracowników, a ci z kolei mieszkań. Na ich potrzeby, jeszcze przed wojną, rozpoczęła się budowa tzw. osiedla COP.

- Wtedy powstały te wszystkie prostopadłe bloki w kierunku torów kolejowych w rejonie dzisiejszej ul. Bohaterów Westerplatte oraz m.in. wille z przeznaczeniem dla dyrektorów PZL. W latach 80. zostały one zresztą przebudowane i nie przypominają już dawnych prestiżowych domów - zwraca uwagę architekt.
Na początku lat 50-tych, na tej bazie powstaje całkiem nowe, zgodne z najświeższymi trendami osiedle. Tworzy je nie kto inny jak Józef Zbigniew Polak - to on dobudowuje charakterystyczne bloki bezpośrednio stojące przy ul. Dąbrowskiego, aż do Wincentego Pola. W 1956 r. wszystko jest praktycznie gotowe, choć nowe budynki - wymyślnie zdobione bogatymi detalami, gzymsami, attykami - ciągle były nieotynkowane. Zdobienia zresztą się nie zachowały, bo socrealizm szybko się skończył, więc w trakcie tynkowania je obtłuczono.

- Bloki zaplanowano odpowiednio do rangi ich mieszkańców - opowiada W. Hennig. - Inne mieszkania otrzymywała kadra inżynierska, inne majstrowska czy robotnicza. Wiadomo - im niższy prestiż, tym skromniejsza kwatera.

Jako że nowe osiedle miało odpowiadać na wszystkie potrzeby nowoczesnego człowieka, nie mogło na nim zabraknąć domu kultury. Zlecenie na jego budowę także otrzymał Polak, który, jak się okazało, projekt miał już gotowy. Wprawdzie przygotował go na potrzeby łódzkiego osiedla Bałuty, ale w plan Dąbrowskiego udało się go wkomponować. Miejsce znalazło się naprzeciwko dawnego osiedla COP. Na jego tyłach miała znaleźć się przestrzeń zielona, a z przodu plac -zgodnie z francuską zasadą "entre cour et jardin" - między dziedzińcem a ogrodem. Od domu kultury w kierunku zachodnim zaplanowano zieloną oś, która miała prowadzić aż do terenów kolejowych, czego nigdy nie udało się zrealizować.

Ciekawostkę stanowią kolumny budynku. Ich głowice nie są klasyczne greckie czy rzymskie, ale raczej w stylu sztuki egipskiej. Te same znajdziemy zresztą na budynku KWP i dawnego komitetu.

- Skąd egipska sztuka w Rzeszowie? Projektował je rzeszowianin Andrzej Kopacz, który miał za sobą dwa lata studiów na ASP na rzeźbie. Całość zatwierdzał Polak, który bardzo pilnował swojej realizacji - opowiada Hennig.

Budowę zakończono w 1956 r. Dziś w miejscu Zakładowego Domu Kultury WSK (który kiedyś był także kinem Mewa) mieści się siedziba Wydziału Muzyki Uniwersytetu.

Tak, jak w Lublinie

Już za osiedlem Dąbrowskiego w 1954 r. zaczyna rosnąć kolejny monumentalny i niezwykle ważny budynek - siedziba Wojewódzkiej Komendy Milicji Obywatelskiej. Projekt powstaje w oparciu o budynek lubelskiego Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Decyzja o lokalizacji jest jasna - przy ulicy Dąbrowskiego, czyli osi łączącej stare miasto z nowym. Tuż obok w planach była budowa osiedla bloków na terenach wchodzących w skład koszar. Wtedy wydawało się, że koszary będzie można stamtąd usunąć, co się nie udało. Obiekt dostał do zaprojektowania w oparciu o pierwotną koncepcję arch. Michała Mermona, inny rzeszowski architekt - Gerard Pająk.

- I tu ciekawostka - zwraca uwagę Władysław Hennig. - Plac po przeciwnej stronie ulicy miał interesującą koncepcję otwarcia się w kierunku wschodnim. W założeniach oś zieleni miała prowadzić stamtąd na zachód aż do budowanego w tym samym czasie osiedla Obrońców Stalingradu. Wymyślono, że ciąg ten przejdzie przez wielki łuk. Koncepcji osi nie udało się zrealizować, ale łuk powstał. Można go zobaczyć, spacerując ulicą Hetmańską. Choć w tym momencie jest to tylko piękne wejście na podwórze.

Będzie wakacyjny boom? Polacy stęsknieni za podróżami

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie