Rzeszowianin rekordzistą Guinnessa! Ułożył 150 bilionów...

    Rzeszowianin rekordzistą Guinnessa! Ułożył 150 bilionów palidromów

    Cezary Kassak

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Józef Godzic: - Przez wiele lat nawet nie wiedziałem, że zdania, które wymyślam, mają swoją nazwę.

    Józef Godzic: - Przez wiele lat nawet nie wiedziałem, że zdania, które wymyślam, mają swoją nazwę. ©Krzysztof Łokaj

    "Może jutro ta dama sama da tortu jeżom", "Ona rada jada rano", "Orkom mokro" - co łączy te zdania? Wszystkie są palindromami. Znaczenie każdego z nich jest więc takie samo niezależnie od tego, czy czytamy je od przodu, czy wspak. Józef Godzic ułożył ich ponad 150 bilionów!
    Józef Godzic: - Przez wiele lat nawet nie wiedziałem, że zdania, które wymyślam, mają swoją nazwę.

    Józef Godzic: - Przez wiele lat nawet nie wiedziałem, że zdania, które wymyślam, mają swoją nazwę. ©Krzysztof Łokaj

    Wybrane palindromy Józefa Godzica

    Wybrane palindromy Józefa Godzica


    ● Łapał za kran, a kanarka złapał
    ● Myto tu auto tym
    ● A krowo, do worka!
    ● Ilu to otuli?
    ● I oko psa zaspokoi
    ● - Mów, dano im imiona? - Dwóm
    ● A Nil to kotlina?
    ● Napotkała typa, zapytała: Kto pan?
    ● O, na ryby rano!
    ● Ejże, trener też je!
    ● I co, idioci?
    ● No i lub jej bulion…
    ● I bawi, i wabi
    ● Rabinat dał Kazi zakład "Tani Bar"
    ● A to kanapa pana Kota
    ● Łapą kapo popa kąpał
    ● Że tak ładna Wanda łka też?
    ● Akta ma matka
    ● Ławy mały wyłamywał



    Kiedy chodził do podstawówki, jego kolega ze szkolnej ławy napisał na tablicy zdanie "Kobyła ma mały bok". - Zasugerował, aby je przeczytać od tyłu - wspomina Józef Godzic. - Nie wierzyliśmy własnym oczom: przy czytaniu wspak też wyszło na to, że "kobyła ma mały bok".

    Po latach Godzic przypomniał sobie zdanie o kobyle i postanowił utworzyć podobne. To pierwsze brzmiało: "Zakopane i nam radar ma nie na pokaz". Nad jego skleceniem głowił się tydzień.

    - Nie da się ukryć, nie jest to zbyt zgrabny palindrom - przyznaje. - Ale tego typu związki wyrazów nieczęsto mają jakiś głęboki sens. Te, które są napisane potoczyście, to "perełki". Zwykle zresztą powstają one przypadkowo. Człowiek pisze, pisze, nagle - wyskoczy coś ładnego.

    Lektura na 180 milionów lat

    Po tym, jak doszedł do wprawy, dziennie układał średnio 20 palindromów. W połowie lat 90. miał ich już 100 tysięcy. Ciągle jednak było mu mało.

    - Przekonałem się, że możliwości tworzenia takich słownych kombinacji są wielkie, niemal nieograniczone. Wiedziałem, że nie starczy mi życia, aby je wszystkie napisać. Wynalazłem więc skrótowy zapis zdań, algorytm pozwalający na tworzenie przeogromnej liczby palindromów.

    Ten szyfr umożliwił mu napisanie 150 bilionów palindromicznych kompozycji. - Na to, żeby je przeczytać, i to tylko w jedną stronę, potrzeba ok. 180 milionów lat - opowiada rzeszowianin.

    Siedmiokrotny rekordzista

    Mając na koncie 50 bilionów palindromów, postanowił powalczyć o wpis do Księgi Rekordów Guinnessa. Prestiżowy certyfikat uzyskał, ale…

    - W Księdze Rekordów Guinnessa mojego nazwiska nie ma. Problemem okazało się to, że pisałem po polsku. Poza tym dowiedziałem się, że zdań jest… za dużo i rzekomo nie da się ich dokładnie policzyć. Tymczasem, gdyby ktoś podszedł do tego poważnie, można je wyliczyć co do jednego. Krótko mówiąc, mój rekord został oficjalnie uznany, ale bez wpisu do Księgi.

    Łącznie ustanowił siedem rekordów, w tym cztery światowe. Jest m.in. autorem najdłuższego palindromu. Składa się on z dwustu tysięcy jednej litery. Napisał również rekordowo dużą liczbę zdań utworzonych przy użyciu trzech liter.

    Występował w programie Wojciecha Manna i Krzysztofa Materny "MdM". Jego wyczyny trafiły do "Księgi Polskich Rekordów i Osobliwości". Sam też wydał książkę - "Echozdania, czyli palindromy". Niektóre zamieszczone w niej zdania opatrzył własnoręcznie wykonanymi rysunkami.

    Palindromy kosztem profesury

    Przez wiele lat nawet "nie wiedział, co robi". - To znaczy nie wiedziałem, że zdania, które wymyślam, mają swoją nazwę - precyzuje. - O tym, że są to palindromy, powiedział mi brat, który z takim nazewnictwem zetknął się w książce.
    Palindromem może być wyraz, zdanie, ale też rząd cyfr albo nazwisko. Przykładem choćby nazwisko autora niniejszego artykułu. - Słowo daję, palindrom! - śmieje się Godzic.

    Długi czas był jedynym tak produktywnym polskim palindromistą. Ostatnio przybył mu "rywal" - profesor Politechniki Warszawskiej, Tadeusz Morawski. - Kiedyś mnie nawet odwiedził - mówi Godzic. - Zabawa słowem tak go pochłonęła, że profesura zeszła na dalszy plan.

    Teksty, które można czytać w tę i we w tę, pisywał poeta Stanisław Barańczak. Okazjonalnie tworzył je także Julian Tuwim. - W jednej z książek Tuwim opublikował sześć palindromów, przy czym tylko cztery są poprawne, dwa się nie domykają - opowiada pan Józef. - Te dwa zamieścił chyba dlatego, że szkoda mu było pracy, jaką włożył w ich stworzenie.

    Bo palindromy w języku polskim wymyśla się ciężko. Sen z powiek spędzają ich twórcom m.in. dwuliterowe oznaczenia jednej głoski: "rz", "sz", "ch". - Wyrazów zawierających dwuznaki lepiej unikać - mówi Godzic. - "Do tyłu" nie da się z nimi stworzyć niczego sensownego.

    Stuknij się w czoło!

    Zdarza się, że jego pomysły są kopiowane przez innych. - Wspomniany profesor Morawski prowadzi w internecie stronę o palindromach - tłumaczy nasz rozmówca. - Zna trochę moją twórczość i kiedy ktoś - jako swoje własne - podeśle mu zdanie już wcześniej ułożone przeze mnie, Morawski często wskazuje na mnie jako autora. Czasem taki plagiat można, oczywiście, popełnić nieumyślnie.

    Józef Godzic to emerytowany elektryk i kinooperator. Od dziewięciu lat jest wdowcem. - Żona moją pasję traktowała z przymrużeniem oka. "Stuknij się w czoło" - mówiła. Inni członkowie rodziny też nigdy mi przy układaniu palindromów nie pomagali. Niełatwo znaleźć drugiego równie "głupiego" jak ja. Gdy jednak moje nazwisko pojawi się w jakiejś gazecie czy książce, najbliżsi są ze mnie dumni.

    Z muzyką jak z palindromami

    Niedawno doszedł do wniosku, iż palindromów napisał już tak wiele, że… wystarczy. Zajął się tworzeniem piosenek. Pisze teksty, muzykę. Swoje utwory wykonuje na instrumentach klawiszowych. Piosenki nagrywa na stereofoniczny dyktafon, a potem przegrywa na płyty.

    - Muzyka towarzyszyła mi od najmłodszych lat, całe życie marzyłem o skomponowaniu melodii. Na początku miałem z tym kłopot. Z palindromami było zresztą identycznie, te pierwsze też rodziły się w bólach. Jeśli jednak bardzo chce się coś tworzyć, nie ma siły, żeby się nie udało…

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo