Rzeszowska projektantka Basia Olearka zaprojektowała maseczki ochronne na twarz i już wzbudziły spore zainteresowanie

Kinga Dereniowska
Kinga Dereniowska
Na zdjęciu Natasza Olearka w folkowej maseczce projektu mamy Basi. Fot. Paweł Olearka
Od 16 kwietnia noszenie maseczek na twarzy są obowiązkowe w miejscach publicznych. Rzeszowska projektantka Basia Olearka zaskoczyła wszystkich w sobotni wieczór, wrzucając do sieci designerskie maseczki ochronne swojego projektu. Nam opowiedziała, czym się inspirowała przy ich projektowaniu.

- Skąd pomysł na maseczki "made by Basia Olearka"?

Basia Olearka: - Nigdy nie pomyślałabym, że poczynię coś takiego, jak maseczka ochronna na twarz. Ale potrzeba matką wynalazków. Mam tę dotkliwą świadomość, że prawdopodobnie te maseczki zostaną z nami nie przez tydzień, miesiąc, ale dużo dłużej.

Myślę, że jest to coś, co rzuca się w oczy jako pierwsze, gdy widzimy osobę, która taka „zamaskowana”, idzie po ulicy. Przede wszystkim irytujące jest dla mnie to, że ja nie wiem kto to jest, bo wszyscy mają albo czarne, ale zielone, albo białe maseczki. Stwierdziłam, że w ludzkiej potrzebie jest się jakoś w tłumie wyróżniać. Postanowiłam zrobić odrobinę spersonalizowane maseczki. Żeby każdy w rodzinie miał inną. W odróżniającym się kolorze czy deseniu. Tak, aby od razu było wiadomo, która do kogo należy. A poza tym, aby były wielorazowego użytku, żeby zaraz wszystkie kosze na śmieci nie były zapełnione tymi maskami.

- Czym się inspirowałaś tworząc te maseczki? Na razie zaprezentowałaś ze swoim logo, jedną w klimatach folkowych i jedną w kwiaty.

Basia Olearka:- W tym momencie inspirowałam się tylko i wyłącznie tym, żeby uciec od tych typowych materiałów maseczek chirurgicznych. Absolutnie ich nie neguję, ale myślę, że one jak najbardziej są dla osób, które narażone są stały kontakt z zarażonymi.

Chciałam się też pobawić kolorem i konwencją. Inspirujące jest dla mnie to, co się dzieje za oknem, czyli coraz bardziej słoneczne dni. Też taka tęsknota za tym, aby kolor powrócił. Nie jest to bez znaczenia. Aczkolwiek wiem, że jest też zapotrzebowanie na maski jednokolorowe. Zwłaszcza u panów. Bardzo się podobają te moje maski z logotypem. Wielu pyta o to, czy jednokolorowe czarne też będą dostępne. Oczywiście. Zamierzam ten asortyment poszerzać.

Maseczki zaprezentowałam zaledwie w sobotę, a już sprzedałam ich sporo. Zapotrzebowanie jest ogromne. Dlatego jakiś czas będę to rozwijać i się tym bawić. Uwielbiam takie rzeczy robić. To była taka zupełna próbka. Byłam ciekawa jak zareagują na to odbiorcy. A zareagowali bardzo dobrze. Mam ochotę, co jakiś czas zaproponować coś innego. Może coś bardziej wieczorowego? Jak będziemy chcieli pójść na koncert, to żebyśmy nie wyglądali wszyscy jak pracownicy ochrony zdrowia, tylko aby to było pasujące do okazji.

Zamaskowany Przemyśl. Tak mieszkańcy chronią się przed koron...

- Na stronie Twojego sklepu jeszcze nie znalazłam maseczek. Jak zatem można je kupić i w jakiej cenie?

Basia Olearka: - Jeszcze nie zdążyłam ich wrzucić jeszcze na stronę. Można je zamawiać u mnie lub poprzez fanpage na Facebooku. Maseczki albo przesyłam albo są do odbioru w mojej pracowni lub w zaprzyjaźnionej kwiaciarni przy ulicy Hetmańskiej, która jest cały czas czynna. Każdy może to zrobić w taki sposób, który jemu się wydaje najwygodniejszy czy najbardziej bezpieczny. Cena jednej maseczki to 15 zł.


ZOBACZ TEŻ: Rzeszowska aktorka opowiada o teatrze w czasach zarazy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie