Rzeszowski Barni

Marek Bluj
BOGUSŁAW KANICKI - ur. 9 lipca 1953 r. w Puławach; kluby - WKS Wieluń, KKS Kluczbork, MZKS Nysa, Resovia (1975-1983), YMCA Pieksamaki, Loimu Turku (Finlandia), Orkan Nisko, Politechnika Rzeszów, reprezentacja Polski oldbojów; reprezentacja Polski seniorów - 88 meczów; kariera trenerska: Resovia (pierwszy zespół i grupy młodzieżowe), Orkan Nisko (zawodnik i trener - awans do II ligi); Gamrat Jasło (kobiety), Politechnika Rzeszów), reprezentacja Polski w piłce plażowej kobiet, Keski - Savo Pateri Varkaus (I liga fińska); największe sukcesy: olimpijczyk (Moskwa, 1980, IV miejsce), dwukrotnie Puchar Polski (z Resovią), brązowy medal MP (z Resovią), srebrny medal MŚ oldbojów, cztery razy MP oldbojów; najlepszy atakujący ekstraklasy sezonu 1979/1980.
BOGUSŁAW KANICKI - ur. 9 lipca 1953 r. w Puławach; kluby - WKS Wieluń, KKS Kluczbork, MZKS Nysa, Resovia (1975-1983), YMCA Pieksamaki, Loimu Turku (Finlandia), Orkan Nisko, Politechnika Rzeszów, reprezentacja Polski oldbojów; reprezentacja Polski seniorów - 88 meczów; kariera trenerska: Resovia (pierwszy zespół i grupy młodzieżowe), Orkan Nisko (zawodnik i trener - awans do II ligi); Gamrat Jasło (kobiety), Politechnika Rzeszów), reprezentacja Polski w piłce plażowej kobiet, Keski - Savo Pateri Varkaus (I liga fińska); największe sukcesy: olimpijczyk (Moskwa, 1980, IV miejsce), dwukrotnie Puchar Polski (z Resovią), brązowy medal MP (z Resovią), srebrny medal MŚ oldbojów, cztery razy MP oldbojów; najlepszy atakujący ekstraklasy sezonu 1979/1980.
Bogusław Kanicki miał do wyboru piłkę ręczną i siatkówkę. Kiedy grał w szczypiorniaka, łamał ręce i palce. Mając tego serdecznie dosyć, postawił siatkówkę. Bardzo dobrze zrobił.

To było w 1973 roku, w Wieluniu, w tym samym, w którym polscy piłkarze szturmowali Wembley. Później Kanicki, przez Kluczbork i Nysę trafił do Rzeszowa. Do wielkiej Resovii. Drugim trenerem w rzeszowskim klubie był Jan Górski, który jeździł po Polsce w poszukiwaniu młodych talentów. Bogdan wpadł mu w oko.

Co ja tutaj robię?

- Taki młody to ja już wówczas nie byłem. Zagadnął, czy nie chciałbym spróbować w Resovii? Pytanie. O czymś takim wielu znanych zawodników mogło tylko pomarzyć, a co dopiero ja. W rzeszowskim zespole grało przecież ośmiu reprezentantów kraju. Przychodziłem na pierwsze treningi z duszą na ramieniu, bo co jeden z siatkarzy, to sławniejszy i nie widziałem jak się do nich zwracać. Mówiłem każdemu per pan. Przed wejściem do szatni pukałem, przepraszałem, nosiłem siatkę i podawałem piłki. Znałem swoje miejsce w szeregu - wspomina Kanicki. - Znajdować się w towarzystwie Marka Karbarza, Zbigniewa Jasiukiewicza, Bronisława Bebla, Alojzego Świderka, to było wielkie przeżycie, ale były chwile, że zachodziłem w głowę, co jak tutaj robię? Po czterech miesiącach trafiłem do pierwszej drużyny. Ci znakomici faceci mnie zaakceptowali. To była fajna sprawa.

Kafar czyli... Barnii

Kanicki, na przełomie lat 70. i 80., był jednym z najlepszych atakujących polskiej ligi. Z racji atomowych zbić, nazywany kafarem (od urządzenia służącego do wbijania pali w ziemię), Barnim (był taki filmowy niedźwiadek) lub szybką rączką. Systematycznie łapał się do "szóstek" sezonu. W sezonie 1079/1980 wybrany został najlepszym na tej pozycji w ekstraklasie. - Byłem typowym atakującym, chociaż jeszcze wówczas nie było takich specjalizacji. Również bardzo dobrze przyjmowałem. Myślę, że zasługiwałem na te wyróżnienia. Były one wypadkową predyspozycji oraz umiejętności, które posiadłem głównie w Resovii pod okiem trenerów Janusza Strzelczyka oraz Jana Górskiego. Byłem wysoki, silny, bardzo chciałem coraz lepiej grać i trener Strzelczyk nauczył mnie tego. Przede wszystkim techniki. Ukształtował mnie jako sportowca i człowieka, spod jego ręki wyszło wielu znanych zawodników i trenerów. W Resovii nie wypadało robić wiele rzeczy, trzeba było szanować kolegę i rywala, o co dzisiaj coraz trudniej - nie ukrywa dużej estymy do trenera Strzelczyka nasz rozmówca.

Dwa takie mecze

Wybredni kibice zasiadający w hali przy ul. Pułaskiego bardzo szybko zaakceptowali Kanickiego. Chłopak dał się lubić. - To było i jest bardzo miłe. Ludzie klepali po ramieniu w sklepie i na ulicy. Do dzisiaj mnie pamiętają. Zatrzymują, rozmawiamy o niektórych meczach i wydarzeniach. Szczególnie utkwiły mi w pamięci dwa mecze. W Andrychowie z Beskidem przegrywaliśmy 0:2 w setach i 2:13; wydawało się, że gospodarze szybko odprawią nas pod prysznic. Stało się inaczej. Niemal wszystkie piłki koledzy zagrywali do mnie, a ja miałem niebywałego farta i wygraliśmy 3:2. Nietypowe było także spotkanie w Rzeszowie z Płomieniem Sosnowiec, naliczono mi w nim 80 ataków, tylko jeden autowy. Zwyciężyliśmy oczywiście 3:0 - zamyśla się pan Bogusław.

Najcenniejsza pamiątka

- Do kadry Polski byłem powoływany dwukrotnie w sezonie 1977/1978. Z przyczyn osobistych nie uczestniczyłem w mistrzostwach świata w Rzymie, ale do Moskwy na olimpiadę pojechałem. Niektórzy mówią, że były to komunistyczne igrzyska. Niech sobie mówią, ale dla mnie było to ogromne przeżycie i wyróżnienie. Byliśmy wówczas naprawdę mocni, ale na własne życzenie przegraliśmy dwa podejścia do medalu. Szkoda, bo był on w zasięgu. Mogliśmy z powodzeniem zagrać w finale z ZSRR, ale moim zdaniem totalnie zawalili sprawę szkoleniowcy. Mówi się o tym coraz więcej. Do dzisiaj jednak reprezentacyjna koszulka z Moskwy jest dla mnie najcenniejszą pamiątką.

Marzenia za grosz

- Miałem dwie propozycje wyjazdu zagranicznego - do Włoch i Finlandii. Wybrałem ten drugi kraj, bo nie było tutaj Polaków - kontynuuje Kanicki. - Kiedy byłem trenerem Resovii, czasy były takie, że trzeba było sprzedawać zawodników, by przetrwać. Spełniałem kilka funkcji -trenera, kierownika drużyny i menedżera. Biegałem za pieniędzmi, za autokarem, itp.
Bardzo mile wspominam prace przez dwa sezony z kadrą zawodniczek w siatkówce plażowej oraz ostatni pobyt w Finlandii, gdzie prowadziłem pierwszoligową drużynę. Może tam jeszcze pojadę. Na razie ze swoim przyjacielem zainwestowałem w klub młodzieżowy "Antresola" i restaurację w kinie "Helios". Zawsze marzyłem o takim małym biznesie. Staram się go realizować. Z siatkówką absolutnie nie zerwałem, chodzę na mecze, ćwiczę, gram w oldbojach. Oby tylko dopisywało zdrowie. Chciałbym, aby Resovia awansowała do ekstraklasy, abym mógł z wnukiem pójść na dobry mecz do hali na Podpromiu.

Lecz najbardziej mi żal...

- Pewnie, że jako zawodnik i trener mogłem osiągnąć więcej. Zresztą, w tej drugiej roli nie powiedziałem ostatniego słowa. Trochę mi żal, że nie urodziłem się nieco później. Obecnie w siatkówce są duże pieniądze, ale nie wszyscy zasługują na wysokie kontrakty. Są miernoty, które niewiele potrafią, ale oczekiwania finansowe mają Bóg wie, jakie. W naszych czasach byłeś kimś, miałeś; uczyłeś się, też miałeś; byłeś kandydatem do drużyny, także jakieś pieniądze otrzymywałeś. Nie do pomyślenia było stawianie warunków, obrażanie się. Wielu młodym ludziom pieniądze robią wodę z mózgu, nie rozwijają się, znikają, choć mieli talent. Żal mi tych chłopców, tak jak żal mi reprezentacji, która niby nie gra źle, ale nie może się dochrapać sukcesów. Może uda się im wywalczyć awans na olimpiadę do Aten. Życzę im tego w nowym roku - zakończył uśmiechający się zza rolbaru Kanicki, jeden z najlepszych siatkarzy w historii Resovii.

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3