Rzeszowski bokser rządził seksbiznesem

Dorota Wilk, Wojciech Malicki
Cela w więzieniu na Załężu. Kiedyś "Cygan" był w niej tylko gościem. Dziś siedzi tam w areszcie.
Cela w więzieniu na Załężu. Kiedyś "Cygan" był w niej tylko gościem. Dziś siedzi tam w areszcie. KRZYSZTOF ŁOKAJ
Rzeszowski bokser Dawid K., ps. "Cygan", ma zarzut sprzedaży narkotyków. Jest też zamieszany w handel kobietami.

Sportowiec czerpał korzyści z nierządu w kontrolowanych przez siebie agencjach towarzyskich w Rzeszowie i okolicach. Tak twierdzi rzeszowska prokuratura. W związku z jego sprawą zatrzymano już 13 osób.

Sportowiec jest podejrzany także o handel narkotykami - takie zarzuty miesiąc temu postawiła mu Prokuratura Okręgowa w Kielcach, a sąd tymczasowo aresztował. Znany bokser miał współpracować z gangiem, który w świętokrzyskim i podkarpackim wprowadził do obrotu duże ilości narkotyków, głównie amfetaminy. Kilka dni temu - o czym poinformowaliśmy jako pierwsi - "Cygana" przewieziono do Rzeszowa.

Venus, Velvet i Przystanek

Śledztwo w jego sprawie przejął VI Wydział d.s. Przestępczości Zorganizowanej w Prokuraturze Okręgowej w Rzeszowie. Dlaczego? Bokser może być powiązany z rozbitym przed miesiącem przez rzeszowski CBŚ, gangiem handlującym kobietami do agencji towarzyskich.

W czwartek Dawidowi K. postawiono kolejne dwa zarzuty -założenia i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, która czerpała korzyści z nierządu w agencjach towarzyskich.

- Dawida K. podejrzewamy o to, że miał nieformalne udziały w trzech agencjach towarzyskich, które miał nadzorować - mówi Elżbieta Kosior, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.

Chodzi o agencje Venus i Velvet w Rzeszowie oraz Przystanek Alaska w Lutoryżu. "Cygan" nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. W jego niewinność nadal wierzy menedżer Andrzej Wasilewski.

- Sprawa powinna się szybko wyjaśnić i Dawid wróci na ring - mówi.

Trzynastu zatrzymanych

W związku ze sprawą "Cygana" rzeszowskie CBŚ zatrzymało trzynaście osób: ochroniarzy i barmanów, którzy pilnowali kobiet, dowozili do klientów, pobierali pieniądze oraz szefów agencji Rafała W. i Agnieszkę C. Oboje w czwartek sąd tymczasowo aresztował na trzy miesiące. Z ustaleń policji wynika, że grupa nakłaniała do pracy w agencjach kobiety z Polski oraz z Białorusi i Ukrainy.

Szefowie gangu wyjeżdżali za granicę, gdzie nawiązywali kontakty z tamtejszym półświatkiem, który pomagał im w werbunku. Za jedną kobietę mieli płacić handlarzom od 1000 do 2000 zł. Część kobiet, głównie Polki, twierdzi, że zmuszano je do prostytucji. Inne, pochodzące z patologicznych rodzin, początkowo godziły się na takie zarobkowanie, ale gdy próbowały wycofać się, bito je i zastraszano.

Podejrzani pilnowali, aby na ich terenie nie pojawi się nikt, kto próbowałby odebrać im zyski z prostytucji. Policja twierdzi, że dochodziło do porachunków z konkurencją.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie