Sandomierz mam w sercu

Piotr Karnas
Gdy kilka lat temu Karol Bielecki oglądał w Rzeszowie mecz polskich siatkarzy, marzył, żeby kiedyś piłkarze ręczni mieli taką widownię…

Jeszcze kilka dni przed finałem mistrzostw świata w piłce ręcznej Zdzisława i Mirosław Bieleccy mieli dość. Ich dom przy ulicy Zawichojskiej w Sandomierzu odwiedziło kilkudziesięciu dziennikarzy, odebrali setki telefonów. Wszyscy pytali o Karola!

Pytania się powtarzały, odpowiedzi były wiec podobne:
- Tak, Karol zawsze bardzo lubił trenować.
- Tak, mieliśmy nadzieję, że wyrośnie na niezłego sportowca.
- Nie, nigdy nie sprawiał problemów wychowawczych.
- Nie, nie spodziewaliśmy się, że zagra o mistrzostwo świata….

Flirtował z "nożną"

Bombardier z Magdeburga

Karol Bielecki (ur. 23 stycznia 1982 r.), 202 cm wzrostu, 101 kg wagi. Karierę piłkarza ręcznego rozpoczynał w Wiśle Sandomierz. W 2001 roku przeszedł do Vive Kielce, z którym zdobył mistrzostwo kraju i Puchar Polski. W 2004 r. przeszedł do niemieckiego zespołu S.C. Magdeburg.

Niemieckie media piszą o nim "Bombardier z Magdeburga". Piłka rzucona przez wychowanka Wisły Sandomierz mknie z prędkością 140 km/h.

Prezydent Lech Kaczyński odznaczył go Złotym Krzyżem Zasługi.

Karol Bielecki - miesiąc temu to nazwisko znane było w zasadzie tylko kibicom piłki ręcznej. Teraz większość Polaków kojarzy dwumetrowego chłopa z marchewkową czupryną.

Urodził się Sandomierzu, tu chodził do Szkoły Podstawowej Nr 1. Wuefu uczył go Olgierd Pieński. Bielecki dziś przyznaje, że to dzięki niemu zaczął grać w piłkę ręczną.

W piątej klasie podstawówki Karol trafił do trenera Ryszarda Kiljańskiego. - Przyznam szczerze, że z początku mnie nie zachwycił - opowiada szkoleniowiec. - Lepiej prezentowali się niektórzy jego rówieśnicy.

W siódmej klasie Bielecki uznał, że jego sportem będzie… piłka nożna i zaczął treningi w Siarce Tarnobrzeg. Grał jako obrońca.

- Kiedy po roku wrócił do trenowania ręcznej, nie miałem już wątpliwości. Górował nad kolegami wzrostem, a siła jego rzutu i dynamika w grze były niesamowite. Przez 25 lat mojej pracy trenerskiej nie widziałem lepszego zawodnika - mówi Kiljański.

Talent młodego Bieleckiego widać było gołym okiem. Na zajęciach z "ogólnorozwojówki" koledzy Karola rzucali piłką palantową na ok. 50 metrów. Kiedy rzucił Bielecki, piłka wyleciała poza boisko i zginęła w trawie.

Rewelacyjni rzeszowscy kibice

- To dla mnie autorytet - jako człowiek i jako sportowiec - mówi o bracie 17-letnia Agnieszka Bielecka, która sama trenuje siatkówkę. - Jest ode mnie siedem lat starszy, ale wcale tego nie odczuwam. Spokojny i opanowany. Zanim podejmie jakąś decyzję, najpierw ją dogłębnie ją przemyśli.

Agnieszka wspomina, jak kilka lat temu brat zabrał ją na mecz siatkówki Polska - Rosja do Rzeszowa.

- Co prawda nasi przegrali 2:3, ale kibice w hali zachowywali się rewelacyjnie - opowiada. - Karol był zachwycony. Powiedział: Marzy mi się osiągnąć z reprezentacją szczypiorniaka taki wynik, żeby publika reagowała podobnie. Myślę, że teraz to czuje i jest dumny. Ja zresztą też jestem.

Tytan pracy

Bielecki, jako nastolatek, nie tylko grał w juniorskiej drużynie Wisły Sandomierz, ale już pojawiał się w pierwszoligowych rozgrywkach. Był też powoływany do juniorskiej reprezentacji Polski.

- Potrafił tak zaciekle trenować, że wrócił kiedyś ze zgrupowania zupełnie "zajechany" - opowiada Kiljański. - Powiedziałem mu, że przez tydzień nie będzie grał, ani trenował. Zdenerwował się, ale posłuchał. Po tygodniu był tak głody gry, że rozsadzało go na boisku.

Trener wspomina wyczyn juniora Bieleckiego podczas meczu w Łodzi. Kiedy Karol zobaczył, że za parę sekund kończy się pierwsza połowa, rzucił piłkę z połowy boiska. Zatrzymała się dopiero w siatce…

Czas na mistrzostwo

Finał Niemcy - Polska kosztował rodzinę Bieleckich sporo zdrowia. Najbardziej przeżywała mama Karola. - Ale wszyscy byliśmy kłębkami nerwów - przyznaje siostra Agnieszka.

- Już w połowie meczu wiedziałem, że jest "pozamiatane" - mówi Mirosław Bielecki.

- Po prostu brakowało szczęścia. Tyle słupków i poprzeczek...

Trener Ryszard Kiljański zaraz po finale wysłał do Karola SMS-a z gratulacjami. - Napisałem, że jestem przekonany, iż za dwa lata będzie mistrzem olimpijskim. A moje słowa często okazują się prorocze...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie