Sanepid w podkarpackich szkołach. Nie nadają się dla sześciolatków

Beata Terczyńska
Akcję "Ratujmy maluchy” wspierają w filmowym spocie m.in. Kasia Cichopek (na zdjęciu) i Marcin Dorociński.
Akcję "Ratujmy maluchy” wspierają w filmowym spocie m.in. Kasia Cichopek (na zdjęciu) i Marcin Dorociński.
Do akcji przeciw obowiązkowemu wysyłaniu sześciolatków do szkół przyłączyli się aktorzy. Na "nie dla szkół" świadczy raport podkarpackiego sanepidu.

Podkarpacki sanepid zbadał warunki higieniczno-sanitarne dla dzieci 5 i 6 - letnich w tzw. oddziałach zerowych w szkołach.

- Skontrolowaliśmy 962 szkoły podstawowe. W 399 (54 procentach), w których działają "zerówki", nadal potrzebne są działania przystosowawcze - przedstawia wyniki badań Dorota Gibała, rzecznik podkarpackiego sanepidu.

Sanepid wypunktował minusy. To: brak wydzielenia w szkołach korytarzy tak, by na jednym nie spotykały się i te maluszki i starsi uczniowie. Inspektorzy widzieli też toalety niedostosowane do wysokości najmłodszych dzieci, brak wydzielonych placów rekreacyjnych, sprzęt i meble bez wymaganych certyfikatów, zbyt małe sale. Na minus jest też brak możliwości dożywiania dzieci podczas pobytu w szkole, brak napojów.

MEN uparcie: szkoły są gotowe

Tymczasem ministerstwo edukacji upiera się, by od przyszłego roku wszystkie sześciolatki obowiązkowo poszły do szkół. Nie ma tygodnia, by na stronie MEN nie ukazywały się informacje, jakie to dobre rozwiązanie dla dzieci i rodziców. "Sześciolatki gotowe na szkoły, szkoły gotowe na sześciolatki", "Szkoła to początek nowej przygody", "Miejsce 6- latka jest w szkole", "Wcześniejsza edukacja to nie jest koniec dzieciństwa - to początek nowej, fascynującej przygody" - to tylko niektóre z tytułów.

Jest też list Zuzi, która namawia kolegów: "Cześć sześciolatku! Kiedy miałam 6 lat poszłam do szkoły. Mam nadzieję, że i ty pójdziesz wcześniej do szkoły".

Rodzice wiedzą swoje

Okazuje się, że większość rodziców woli jednak zostawić 6-latki w przedszkolach, bo jak mówią tu są przyjaźniejsze warunki dla małych dzieci - sale z zabawkami, podwórka, dobra opieka nauczycieli, posiłki itp.

W Rzeszowie do pierwszych klas na nowy rok zapisanych zostało zaledwie 132 sześciolatków, a 1,5 tys. zostało w przedszkolach. W Krośnie - 83 sześciolatków pójdzie do szkół, a 338 zostanie w przedszkolach. W Przemyślu do I klas zapisanych zostało 88 sześciolatków. Reszta, czyli 559 zapisana została do przedszkoli miejskich oraz niepublicznych. W Tarnobrzegu do I klasy pójdzie jedynie 21 sześciolatków, połowę mniej, niż w tym roku.

O to, by dać rodzicom wolny wybór walczy Stowarzyszenie i Fundacja Rzecznik Praw Rodziców, prowadząc akcję "Ratuj maluchy". Zbiera podpisy o referendum w tej sprawie. Ma ich już ponad 233 tys.

Do akcji przyłączyli się aktorzy m.in. Marcin Dorociński, Joanna Brodzik, Katarzyna Cichopek, Aneta Zając, Paulina Holtz i kabaret Mumio. Nagrali spot "Pani minister! Dajmy już spokój z tą reformą".

- Nam, rodzicom, zależy na dzieciach, ale nie wiem, na czym zależy politykom - mówi Marcin Dorociński.

Dalej padają mocne słowa kolejnych gwiazd, rodziców kilkulatków: "Polska szkoła nie jest przygotowana na przyjęcie sześciolatków. Chodzi tylko o to, żeby dziecko szybciej skończyło szkołę, poszło do pracy, zaczęło płacić podatki i ZUS. Od 5 lat wyraźnie mówimy, że nie chcemy tej reformy. Miejmy chociaż wybór, dobrze? - artyści proszą minister Krystynę Szumilas.

Nie dzielmy rodziców

Kilka dni temu media obiegła informacja, że Instytut Badań Edukacyjnych przepytał rodziców, którzy posłali sześciolatki do szkół i zostawili w przedszkolach, a z badań mają wynikać opinie jednych rodziców o drugich. Wyszło, że rodzice, którzy nie wybrali szkoły mogą być nadopiekuńczy, leniwi, wygodni, boją się odpowiedzialności, a ci, którzy posłali dziecko do I klas są ambitni i wierzą w możliwości pociech.

- Przecież te badania nie mogły wyjść inaczej, bo zleciło je MEN - denerwują się rodzice.

Minister Szumilas zareagowała. W jej oświadczeniu czytamy: "Podejmowanie w okresie przejściowym decyzji o rozpoczęciu przez sześciolatka nauki w szkole lub o pozostawieniu go w przedszkolu jest niezbywalnym prawem rodziców. Wynik tej decyzji nie może być podstawą do oceniania samych rodziców".

Adrianna Kloc, mama 6-letniego Emanuela, która uczestniczy w akcji "Ratuj maluchy" mówi, że nie czuje się leniwa, ani wygodna.

- Przeciwnie. Uważam, że dbam o dziecko, które przed rokiem absolutnie nie było jeszcze emocjonalnie przygotowane na szkołę. Teraz jako 7 - letnie już jest. Pani minister robi ludziom wodę z mózgu. Nie słyszy naszych obaw. Nie widzi, jak wielki jest opór społeczny.

Dodaje, ze chciała w przedszkolu zostawić listę, na której rodzice mogliby się podpisywać przeciw reformie. Dyrektor nie pozwoliła tłumacząc, że od MEN mają zalecenia, by nie zniechęcać rodziców, a przekonywać do szkół.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
ociec prać!

wsadzić ten cholerny rząd na taczki!!!

Dodaj ogłoszenie