Sąsiad odciął nas od świata

Bartosz Gubernat
Oprócz dokumentów i kluczy Boreccy z ul. Potokowej noszą ze sobą gumiaki.
Oprócz dokumentów i kluczy Boreccy z ul. Potokowej noszą ze sobą gumiaki. WOJCIECH ZATWARNICKI
Udostępnij:
Edyta i Jacek Boreccy od tygodnia są odcięci od świata. Sąsiad zagrodził drogę dojazdową do ich domu. Nie pomagają prośby, sprawą zajmie się sąd.

Ul. Potokowa to spokojna część rzeszowskiej dzielnicy Staroniwa. Wzdłuż wąskiej uliczki stoją w rzędzie domki jednorodzinne. Każdy z dojazdem polną, posypaną kamieniami drogą. Z wyjątkiem jednego - domu Jacka i Edyty Boreckich.

Dom bez dojazdu

Boreccy mieszkają na końcu ulicy. Do sierpnia teren przed ich działką stał wolny. Niedawno ktoś kupił tę działkę i zaczął budować dom.

- Wtedy zaczął się nasz koszmar. Z poprzednim właścicielem mieliśmy podpisaną umowę, pozwalającą nam korzystać z drogi przylegającej do jego terenu - mówi Jacek Borecki. - Nowy sąsiad ogrodził drogę siatką i odciął nas od świata. Nie pomagają prośby i rozmowy. Tego pana nie obchodzi nasz problem.

Od połowy sierpnia Boreccy żyją jak na wyspie. Nie mogą wyjechać samochodem z garażu. Do domu zamiast drogą chodzą przez pole zarośnięte metrowymi chaszczami. Po deszczu grzęzną po kolana w błocie, dlatego wychodząc zabierają ze sobą gumiaki.

- Żeby nam bardziej utrudnić życie, sąsiad wykopał na drodze głęboki dół. Nawet gdybym zdjął jego siatkę i tak bym nie przejechał. Wiele razy wzywaliśmy już policję, ale nie potrafili nam pomóc.

[obrazek2]Kto ma rację, zadecyduje sąd

Boreccy pomocy szukali już wszędzie. Rozmawiali nawet z prezydentem Rzeszowa, jednak on też jest bezradny. W poniedziałek skierowali sprawę do sądu. Liczą, że ten przyzna im rację i wreszcie zakończy spór ze złośliwym sąsiadem.

- To nie załatwia problemu, bo przecież do wyroku nasza sytuacja się nie zmieni. Sprawa może ciągnąć się nawet kilka lat. W tym czasie będziemy żyć jak na wyspie, tyle, że w środku miejskiego osiedla. - załamuje ręce J. Borecki.

Wczoraj do polubownego załatwienia konfliktu dziennikarz Nowin próbował namówić sąsiada Boreckich. Mężczyzna odpowiedział jednak, że nie słyszał o żadnym sporze i odłożył słuchawkę.

- Problem w tym, że umowa na ustanowienie służebności przejazdu, którą Czytelnik zawierał z poprzednim właścicielem sąsiedniej działki nie została sporządzona u notariusza w odpowiedniej formie - mówi Jaromir Rajzer z biura nieruchomości "Certus" - Wówczas obecny właściciel działki nie miałby prawa zablokować Boreckim dojazdu. Niestety, ludzie często popełniają ten błąd sądząc, że ustne uzgodnienia lub zwykła forma pisemna jest wystarczająca.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie