Seba, coś ty zrobił?!

Janusz Słupek
Sebastian Kamiński (z piłką, mija Piotra Pustelnika) mógł zostać bohaterem szlagierowego meczu w Krośnie. Nie został, a jego drużyna przegrała bardzo ważny mecz.
Sebastian Kamiński (z piłką, mija Piotra Pustelnika) mógł zostać bohaterem szlagierowego meczu w Krośnie. Nie został, a jego drużyna przegrała bardzo ważny mecz. TOMASZ JEFIMOW
Drugoligowy szczyt w Krośnie nie stał na najwyższym poziomie, ale dramaturgii w nim nie brakowało. Gospodarze mogli pokonać lidera z Tychów - w ostatniej akcji meczu złe rozwiązanie wybrał Sebastian Kamiński. Krośnianie nie poszli zatem w ślady Polonii. Tymczasem przemyślanie wysoko pokonali Cracovię.

Koszykówka: Krosno kontra Tychy

Wysoka stawka meczu spowodowała, że oba zespoły grały nerwowo. Pierwsi emocje opanowali goście (2:7), ale "trójki" Rusina i Pileckiego pozwoliły krośnianom objąć prowadzenie. W tej fazie meczu świetnie grał Piotr Miś, który w obronie raz po raz czapował tyszan. Nie dawał sobie rady tylko z Krukiem - środkowy gości do przerwy zdobył aż 17 punktów.

Nie trafiali trójek

Gospodarze do połowy meczu prowadzili kilkoma punktami, ale nie zdołali dobić rywala. Nie trafiali zza linii 6,25 m, co zwykle jest ich silną bronią. Trener gości, Grzegorz Pinkowski, widząc słabą dyspozycję Koczwary, Mazanka i Morawca dał pograć rezerwowym, co okazało się kluczowe dla losów meczu.

Po długiej przerwie Ślązacy szybko odrobili straty i w 23. minucie był remis po 40. W zespole gospodarzy dobrą zmianę dał młody Górgól. On oraz Oczkowicz popisywali się efektownymi wjazdami pod kosz, co umożliwiali Miś i Rusin, wyciągający spod tablicy wysokich graczy gości.

Jednak Rusin w 25. minucie miał na koncie już cztery przewinienia i usiadł na ławce. Mecz cały czas był wyrównany, ale z każdą minutą gospodarze mieli coraz więcej kłopotów ze zdobywaniem punktów. Po 30 minutach jeszcze prowadzili (55:52).

Dramat Kamińskiego

Ostatnia kwarta była szalenie dramatyczna. Twarda obrona z obu stron powodowała, że piłka rzadko wpadała do kosza. Przy stanie 59:62 Pilecki trafił "trójkę" w ostatniej sekundzie akcji; emocje zaczęły sięgać zenitu.

Kluczową akcję goście zakończyli na 69 sekund przed syreną (rezerwowy Olczak trafił zza linii 6,25 m). Wydawało się, że jest po meczu, tymczasem gospodarze nie zrezygnowali. Na 21 sekund przed końcem trafił Kamiński i było 66:67.

Po przerwie na życzenie trenera gospodarzy, piłkę wyprowadzili goście; Pilecki przedłużył emocje, faulując taktycznie Bzdyrę. Rezerwowy gości mógł załatwić sprawę, ale nie trafił ani jednego osobistego i gospodarze na 14 sekund przed końcem otrzymali olbrzymią szansę na zwycięstwo!

Sprawy w swoje ręce wziął Kamiński, który zdecydował się na indywidualną akcję, jednak w tłoku pod koszem Tychów zamiast rzucać, próbował podawać do Oczkowicza i w efekcie piłkę przejęli goście.
DELIKATESY CENTRUM PBS BANK MOSIR KROSNO - BIG STAR TYCHY 66:67 (22:16, 18:17, 15:19, 11:15)
MOSIR:
Oczkowicz 20 (6 zb.), Kamiński 7 (5 zb.), Miś 14 (13 zb., 6 bl.), Pilecki 8 (2x3), D. Rusin 5 (1x3) oraz Górgól 8, Adamczak 4 (1x3), Belczyk 0, Puścizna 0.

BIG STAR: Koczwara 2, Zmarlak 11, Kruk 24 (3x3), Mazanek 1, Morawiec 3 (1x3) oraz Olczak 9 (1x3), Pustelnik 7 (1x3), Środa 6 (1x3), Podulka 3, Bzdyra 1.

SĘDZIOWALI: Marek Czernek (Kraków) i Adrian Szczotka (Lublin).

WIDZÓW: 1000.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie