Słaba pensja, ale pewna

Norbert Ziętal
Minister dał policji 40 mln złotych na kwartalne nagrody za wyniki w pracy. To góra pieniędzy. Policjanci szybko przeliczyli. Średnio wypadnie 400 złotych na jednego. Brutto. Na kwartał. Wychodzi, że na rękę nie będzie nawet stówki miesięcznie. Statycznie, bo nie wszyscy dostaną.

Na policyjnym forum internetowym ktoś się żali, że w jego komendzie nagrody dostali policjanci biorący udział w pokazie dla harcerzy. Po 130 złotych. Organizator pokazu otrzymał 450 złotych.

Ale wszystkich przebił policjant, który organizował pieczenie kiełbasek podczas szkolenia. Dostał za to 750 złotych nagrody. I gdzie tu sprawiedliwość?

Może w innej komendzie, gdzie za każdego oprycha zatrzymanego na gorącym uczynku komendant daje po 300 złotych. Przynajmniej warto się starać.

- Dobra i taka zapomoga. Za niedługo mogą nic nie dać. Dopiero wrzesień a już ślą telegramy do komend, aby oszczędzać. Na korytarzach wykręcają żarówki. Zimę spędzimy przy koksownikach, o ile na koks będzie.

- Wreszcie coś zreperuję w moim porsche 126 p - cieszy się funkcjonariusz na Internetowym Forum Policyjnym.

Narzeka, że łucznik mu się w pracy zacina. Łucznik to maszyna do pisania. Często pamięta czasy komuny. Rzadko kto w kraju potrafi na niej pisać, teraz większość przyzwyczajona do komputerów. Ale policjanci potrafią, bo dla nich łucznik to normalka.

Słaba pensja, ale pewna

Policjanci pokażą, co mają

Od tego tygodnia wszyscy policjanci będą musieli składać oświadczenia majątkowe. Prawdopodobnie już niedługo ze swojego majątku będą się musieli rozliczyć także rodziny policjantów. Nawet, gdy między małżonkami jest rozdzielność majątkowa.

Policjanci sugerują, że będzie to sposób na szukanie haków na niewygodnych. W ten sposób będzie można wyłapać tylko płotki. Za byle co będzie można niewygodnego policjanta wyrzucić z pracy. Ci, co np. biorą łapówki i tak się przecież nie przyznają. Okaże się, że np. oficjalnie biedny policjant mieszka w luksusowej willi, ale należącej do teściów. Niektórzy wskazują, że dzięki takim oświadczeniom wyjdzie na jaw bieda wśród wielu rodzin.

Nowicjusz zarabia w policji ok. tysiąca złotych na rękę. Po kilku latach jego pobory wzrosną o kilkaset złotych.

Wojtek, policjant z Podkarpacia, ma 2100 złotych na rękę. Twierdzi, że to sporo, jak na jego staż.

- Trzeba się sporo poświęcać. Całą dobę pod telefonem. Nawet na "wolnym" idę do pracy, jak się coś dzieje. Nie siedzę za biurkiem. Przez kilka lat zaliczałem prawie każdego trupa w okolicy. Paskudna robota i nerwowa, bo nawet dobrzy koledzy nieustannie patrzą sobie na ręce. Takie czasy - opowiada.

Wojtek ma 32 lata. W policji pracuje od 5 lat. Dostał się bez protekcji. Zawsze był wysportowany, dobrze się uczył. Po skończeniu prawa, przez kilka lat szukał pracy. Koledzy z roku wyjechali do Warszawy.

Oficjalnie pracują np. w wydawnictwie prawniczym. Przy piwie są bardziej szczerzy - są akwizytorami książek prawniczych, których nikt nie chce kupować. Wojtka-prawnika taka praca nie interesowała, przez kilka lat po studiach był na utrzymaniu rodziców.

- Stabilizacja w państwowej instytucji, to chyba najważniejsza zaleta tej roboty. W prywatnej firmie może więcej zarobić, ale zależysz od humoru właściciela. Minuta i jesteś wolny - Wojtek wyjaśnia, dlaczego ludzie garną się do pracy w policji.

W resorcie poza stabilizacją są przywileje. Mundurówki, kasa na remont mieszkania, zapomogi, zawsze jakaś nagroda choćby stówka wpadnie.

Starsi funkcjonariusze często tęsknią do PRL-u. Mieli swoje milicyjne sklepy, lepiej zaopatrzone od cywilnych. Np. dwa razy w tygodniu była dostawa mięsa, podczas gdy w cywilnych półki świeciły pustkami.

Nikt ich nie rozliczał z paliwa, można było sobie dzieci do szkoły podwieźć. Bywało, że zwykły milicjant zarabiał tyle, co dyrektor państwowej firmy.

Najlepiej siedzieć za biurkiem

Logicznie najwięcej powinni zarabiać policjanci z pierwszej linii frontu tropiący zabójców, bandytów, gwałcicieli i złodziei. Rzeczywistość jest inna.

- Nie ma nic lepszego, jak na policyjnym etacie załapać się do pracy biurowej - finanse, kadry itp. Prawie każdy gliniarz o tym marzy. Nie narobisz się, a zarobisz. O 15.30 trzaskasz drzwiami i wychodzisz. Żadnych dyżurów czy nocnych wyjazdów. Z mundurowych tylko drogówka nie traci na popularności - wyjaśnia Wojtek.

Więcej policjantów klepie biedę, niż kłuje w oczy bogactwem.

- A te porządne samochody u niektórych?

- Policjant ze stałą pensją jest dobrym klientem dla banku. Chętnie udzielą mu kredytu. Już za kilka tys. złotych można kupić efektownie wyglądającą, kilkuletnią brykę. Biorą kredyty i spłacają przez kilka lat.

Czy wyjadą na Zachód

Pojawiły się ogłoszenia o naborze do policji w Irlandii Północnej. Na początek można zarobić 10 tys. złotych miesięcznie. Czy polscy policjanci się skuszą?

- Wcześniej gliniarzy z Polski szukała policja szkocka. Skusiłoby się może i wielu, jednak przeszkodą jest angielski. Podobno kandydatom z Polski zapewniają 18-miesięczny kurs językowy. Najodważniejsi mogą wyjeżdżać - mówi Wojtek.

Co policja zrobi, aby nie uciekali najwartościowszy funkcjonariusze?

- Zależy nam na zatrudnianiu najlepszych ludzi. Dlatego chcielibyśmy, aby warunki służby, w tym płacowe, poprawiły się tak, aby można było ściągnąć i utrzymać najlepszych - mówi kom. Mariusz Skiba, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie