Ślady bin Ladena prowadzą do Albanii

Anna Koniecka Władysław Borowiec
Centrum Tirany. Na kawałku tektury śpi małe dziecko. Przechodnie rzucają mu jałmużnę.
Centrum Tirany. Na kawałku tektury śpi małe dziecko. Przechodnie rzucają mu jałmużnę. WŁADYSŁAW BOROWIEC
To prawdopodobnie jedyny kraj europejski, który w latach 90. odwiedził Osama bin Laden. Polacy zaglądają tutaj rzadko. To wyprawa dla odważnych - ostrzegają biura turystyczne.

Osama bin Laden miał odwiedzić Albanię w 1994 r., by w Kavaje - stolicy albańskiego islamu zbudować centrum muzułmańskie. Miało wtedy dojść do jego spotkania z przedstawicielami algierskiej organizacji terrorystycznej (GIA) i bossami potężnej albańskiej mafii.

- Nawet jeżeli odwiedził Albanię, to odjechał z kwitkiem. Bo z nas żadni terroryści, tylko ludzie interesu - podkreśla Arben, szpakowaty brunet, po pięćdziesiątce.

Mówi nieźle po polsku. Studiował u nas farmację. Dwa lata temu wrócił do Albanii i uruchomił na przedmieściach Tirany aptekę i sklep spożywczy.

Islam bez fanatyzmu

Siedzimy na małym tarasie restauracyjki w górzystej Szkodrze na północy kraju, w najbardziej katolickim mieście Albanii. To tutaj w 1993 roku obsługiwaliśmy wizytę Jana Pawła II. Historyczną - pierwszą po krwawej, niewygasłej jeszcze do końca wojnie na Bałkanach. Albania, po pół wieku izolacji, wpuściła wtedy po raz pierwszy zagranicznych dziennikarzy. Dziś to jedyny kraj w Europie, którego dwie trzecie (6 milionów!) obywateli mieszka poza granicami kraju.

- Gezuar! (Na zdrowie). Za spotkanie! - Arben podnosi w toaście kieliszek fernetu, albańskiej wódki z ziół, która ponoć ma właściwości lecznicze. - Albania bardzo się zmieniła od waszego ostatniego pobytu.

Nasz muzułmanizm daleki jest od fanatyzmu. Trudno wam nawet będzie sfotografować kobietę w tradycyjnym muzułmańskim stroju.

Wielki plac budowy

Pomnik Skanderbega. W głębi meczet.
Pomnik Skanderbega. W głębi meczet.
WŁADYSŁAW BOROWIEC

Bunkry - rozpoznawczy znak Albanii. (fot. WŁADYSŁAW BOROWIEC)Do Albanii wjechaliśmy od strony Czarnogóry. Po wypieszczonych czarnogórskich kurortach, przygraniczne miasteczka i osady albańskie wyglądają szaro. Wręcz niechlujnie. Wokół domostw ogrodzonych wysokimi płotami albo kamiennym murem, kręcą się kobiety w szarawarach. Inny świat, mimo że mijane miasta i miasteczka to teraz jeden wielki plac budowy.

Kolejne zaskoczenie: Przeszło osiemdziesięciokilometrowa droga ze Szkodry do Tirany - wyremontowana, z doskonałym asfaltem. Miał rację Arben, że Albania jest nadal najbardziej tajemniczym państwem Europy.

Bunkry znikają

Coraz mniej jest bunkrów - rozpoznawczego znaku Albanii. Każdy z trzech milionów mieszkańców miał zapewnione miejsce w przydomowym schronie, wyglądającym jak spory, betonowy grzyb.

Enver Hodża, komunistyczny przywódca tego maleńkiego kraju (320 na 140 kilometrów), kazał zbudować ich około 600 tysięcy. Miały chronić w razie "ataku imperialistów". Część bunkrów zarosła chaszczami, niektóre są wykorzystywane przez rolników na składziki narzędzi czy ziemniaków.

Obowiązuje wciąż zemsta rodowa

[obrazek3] Pomnik Skanderbega. W głębi meczet.
(fot. WŁADYSŁAW BOROWIEC)Egzotyka Albanii to także zwyczaje. Niektóre barbarzyńskie niczym w Średniowieczu. Choćby hakmarija, zemsta rodowa, nakazująca każdemu potomkowi płci męskiej pomścić zabójstwo ojca, dziadka, a nawet prapradziadka. Gdy nie uda się zgładzić samego zabójcy, trzeba zabić chociaż jego syna, albo wnuka. Nieważne, że wnuk ma dopiero pięć lat. Prawo hakmariji musi być wypełnione.

Szkoła na przedmieściach Tirany. Po podwórku biegają dzieci, w większości dziewczynki.

- Sali Berisha, gdy był jeszcze prezydentem, próbował wykorzenić hakmarije, ale nie do końca mu się to udało - mówi Arben. - Mimo apeli mediów, nagród dla rodów, które zrezygnowały z zemsty, barbarzyńskie prawo nadal funkcjonuje. Dlatego chłopców z rodzin, nad którymi wisi zemsta rodowa, niechętnie posyła się do szkół.

Cinkciarze nie boją się policji

Wjeżdżamy do Tirany. W centrum miasta Plac Skanderbega, bohatera narodowego, który w XV wieku pobił Turków i przywrócił niepodległość kraju, wydaje się być Albanią w pigułce: z trzech stron komunistyczne pozostałości: hotel Tirana, muzeum historyczne z olbrzymią mozaiką sławiącą trud robotnika i rycerza, opera i Bank Albanii.

Na środku pomnik Skanderbega na spiżowym koniu i XVIII-wieczny meczet, jeden z niewielu ocalałych, kiedy to w latach 60. Enver Hodża wprowadził państwowy ateizm.

Pod bankiem kolejna "egzotyka": znak drogowy - przekreślona sylwetka człowieka z plikiem banknotów w ręce, a pod znakiem tłum cinkciarzy wymieniających walutę.

- Zakaz zakazem, ale handel walutą nadal się opłaca - stwierdza mężczyzna ubrany w gruby sweter (pomimo październikowego upału!). - Bywało, że gdy w banku zabrakło pieniędzy, bankowcy pożyczali je od cinkciarzy - śmieje się.

Nie chcą zatrudniać Muzułmanów

Do meczetu można wejść, jak dawniej, zdjąwszy buty, lecz kobiety muszą teraz nakładać na głowę wypożyczane im przy drzwiach chusty. Wyznawców Koranu w świątyni niewielu. Łatwo ich poznać: mężczyźni często noszą brody, kobiety mają odkryte tylko twarze i dłonie.

- Pobożni muzułmanie mają problem, gdyż wielu pracodawców nie chce ich zatrudniać, być może z obawy przed próbami "islamizacji“ załogi - objaśnia szeptem Arben. Twierdzi, że też wyznaje islam, ale z nabożnością się nie afiszuje.

* * * * *

Bałkany są jak filmy Emira Kusturicy - albo się je kocha, albo nienawidzi. Albania jest najciekawszym regionem Bałkanów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie