Śledczy mają już wyniki badań DNA ciała wyłowionego z Wisłoka. Potwierdziły się przypuszczenia, że to zaginiony Mariusz Michalik

Grzegorz Anton
Grzegorz Anton
27 października, miejsce zdarzenia tuż po wyłowieniu zwłok zaginionego Mariusza Michalika.
27 października, miejsce zdarzenia tuż po wyłowieniu zwłok zaginionego Mariusza Michalika. Fot. Marcin Żminkowski
Udostępnij:
To było najbardziej medialne i zarazem tajemnicze zaginięcie ostatnich lat, w całym regionie. Mariusz Michalik wyszedł z domu i zapadł się pod ziemię. Pomimo tytanicznej pracy policjantów przez kilka miesięcy nie udało się go odnaleźć. Aż do 27 października, kiedy wyłowiono ciało z Wisłoka. Potrzebne jednak było badanie DNA, żeby potwierdzić tożsamość mężczyzny.

5 stycznia 2021 roku Mariusz razem z lokatorami wynajmowanego mieszkania przy ul. Grabskiego uczestniczył w małej imprezie. W jej trakcie, wieczorem wyszedł ze swoim telefonem, ubrany tylko w dresy i bluzę zapalić papierosa. Do domu jednak nie wrócił, a telefon przestał się logować w sieci.

Sprawa stała się medialna. Policja uruchomiła zakrojone na niespotykaną skalę poszukiwania, ale nic to jednak nie dało. Aż do 27 października, kiedy nastąpił przełom w poszukiwaniach. O godzinie 4.50 policjanci zostali powiadomieni o zwłokach, które pływały tuż przy maszynie odmulającej Wisłok. Praktycznie na tej samej wysokości, co blok, w którym mieszkał zaginiony Mariusz. Na brzeg ciało wyciągnęli strażacy.

- Ciało znajduje się w stanie daleko posuniętego rozkładu – mówił wówczas nadkomisarz Adam Szeląg, oficer prasowy rzeszowskiej policji.

Dla pewności jednak zlecono badania DNA. Pobrano kość, z której po sproszkowaniu zostało wyizolowane DNA z komórek. Takie badania nie wykonuje się w Rzeszowie. Wysłano je do jednego z laboratoriów na terenie kraju. W środę, 10 listopada wyniki dotarły do Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów. Materiał pobrany z kości zwłok bez jakichkolwiek wątpliwości zgadzał się z tym pobranym od rodziców zaginionego. Tym samym wiadomo, że wyłowione ciało należy do zaginionego 25-latka. A to z kolei oznacza, że rodzina będzie mogła pochować 25-latka.

Rzeszów. Nad Wisłokiem znaleziono ciało zaginionego Mariusza...

To nie koniec sprawy?

– Sekcja zwłok wykluczyła udział osób trzecich. Na ciele nie odnaleziono żadnych śladów świadczących o tym, że mogło dojść do przestępstwa – mówi prokurator Przybyło, który brał udział w sekcji.

Zlecone zostały za to badania toksykologiczne i histopatologiczne. Te pierwsze dadzą odpowiedź na pytanie, czy w organizmie zmarłego znajdowały się np. alkohol, narkotyki, bądź leki. Kolejne z tych badań wykluczy, bądź potwierdzi obecność wody w płucach.

Woda w płucach świadczy o utonięciu, natomiast brak jej może oznaczać, że zmarły został wrzucony do wody już po śmierci. Gdy śledczy poznają ich wyniki trafią one do biegłego lekarza, który wykonywał sekcję. Ten na ich podstawie oraz po wynikach sekcji zwłok wyda ostateczną opinię o przyczynach śmierci 25-latka.

Prawdopodobnie ta opinia jednak nie wniesie nic nowego do sprawy, a tym samym po otrzymaniu ich wyników prokuratura umorzy postępowanie.

Ogromna praca policjantów

Wcześniej jednak sprawa ta nie była taka jasna.

- W trakcie poszukiwań, policjanci wspólnie ze strażakami sprawdzili akweny w rejonie zalewu na Wisłoku, kąpielisko Żwirownia oraz mniejsze zbiorniki. W poszukiwaniach uczestniczyli strażacy, którzy przeszukiwali zbiorniki z wykorzystaniem sonaru oraz z udziałem płetwonurków. Poszukiwania prowadziła przy użyciu specjalistycznego sprzętu Grupa Specjalna Płetwonurków RP. Akweny oraz tereny przybrzeżne w tym rejonie sprawdzali przewodnicy z psami wyszkolonymi do odnajdywania zwłok ludzkich na lądzie oraz w wodzie z Komisariatu Wodnego Policji we Wrocławiu – informuje nadkomisarz Szeląg.

Policjanci sprawdzili także szpitale, noclegownie, izbę wytrzeźwień. Kontrolowali dworce i przystanki autobusowe. Wielokrotnie przeszukano teren w pobliżu ul. Grabskiego i Kwiatkowskiego. Kryminalni sprawdzili także setki sygnałów od osób, które przypuszczały, że widziały 25-latka. Z każdą taką osobą osobiście rozmawiali, ale okazywało się, że były to fałszywe alarmy. Co więcej w poszukiwaniach brał udział nawet najbardziej znany jasnowidz w Polsce.

Pojawiło się wiele hipotez dotyczących zaginięcia. Między innymi taka, że mężczyzna wpadł do Wisłoka, a ciało dostało się do środka maszyny rozdrabniającej wszystko, co znajdzie się na jej drodze. Najbardziej sensacyjna hipoteza dotyczyła jednak tego, że ktoś zabił 25-latka i ukrył ciało.

W marcu ojciec zaginionego, zawiadomił prokuraturę o tym, że prawdopodobnie doszło do długotrwałego pozbawienia wolności jego syna. Śledztwo, z braku dowodów na popełnienie przestępstwa zostało umorzone.

Lek na COVID-19 zatwierdzony, na razie warunkowo

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
KKK
Ogromna praca policjantów - tak ogromnie pracowali a ciała nie znaleźli!

Nie wspomnę o skradzionych autach. Już nie mówiąc o rowerach!
Dodaj ogłoszenie