Słowacja czeka na Polaków

Dorota Mękarska
Jednym z nielicznych Polaków pracujących na Słowacji jest Przemysław Masio, kierownik samoobsługowego polskiego sklepu w Medzilaborcach, założonego przez Gminną Spółdzielnię "SCH” w Komańczy.
Jednym z nielicznych Polaków pracujących na Słowacji jest Przemysław Masio, kierownik samoobsługowego polskiego sklepu w Medzilaborcach, założonego przez Gminną Spółdzielnię "SCH” w Komańczy. Fot. Dorota Mękarska
Podkarpackie urzędy pracy będą ściślej współpracować z urzędami w Humennem i w Stropkovie na Słowacji, bo coraz trudniej w obu krajach znaleźć ludzi do pracy.

W Humennem pracuje zaledwie 3 Polaków. Dwóch przy wypale drewna, a jedna osoba w handlu. Nie więcej Polaków jest zatrudnionych w położonych zaraz przy granicy Medzilaborcach. A przecież i na Słowacji i w Polsce brakuje rąk do pracy.

Dlaczego nie ma chętnych

Choć z południowych rubieży Podkarpacia na Słowację jest blisko, bezrobotni z Polski nie szukają pracy za miedzą. Tak samo Słowacy nie są skorzy do podejmowania pracy u nas. Dlaczego? Na to pytanie próbowano odpowiedzieć podczas konferencji zorganizowanej w piątek w Sanoku przez Wojewódzki Urząd Pracy w Rzeszowie i sanocką Regionalną Izbę Gospodarczą.

Jest praca

Jan Fink, dyrektor Urzędu Pracy w Humennem na Słowacji jest przekonany, że zarówno w Polsce, jak i na Słowacji jest praca dla bezrobotnych z obu krajów. Słowacy szukają budowlańców, kierowców, pracowników do obsługi maszyn, bo słowaccy fachowcy z tych dziedzin pracują albo w Czechach, albo w krajach starej Unii Europejskiej.

- Ludzie idą tam, gdzie mogą więcej zarobić. U nas średnia płaca wynosi w złotówkach 1500 zł. Trudno wiec oczekiwać, że Polacy przyjadą do nas pracować, jeśli w Anglii mogą zarobić kilka razy więcej. Taka sama sytuacja jest ze Słowakami - mówi Jan Fink.

Nie chodzi tylko o pieniądze

- Nie chodzi tylko o wysokość wynagrodzenia - uważa Wiesław Kijowski sanocki pracodawca, zwracając uwagę na to, że oferta pracy powinna być atrakcyjna dla tych, którzy nie mogą sobie pozwolić na długotrwałą rozłąkę z rodziną. Trzeba jednak zapewnić tym ludziom godziwe warunki socjalne.

Tak samo uważa Zygmunt Podkalicki, dyrektor PUP w Sanoku.

- Organizowaliśmy giełdy pracy dla słowackich pracodawców - mówi. - Udało nam się zebrać grupę chętnych do pracy na Słowacji, ale niewielu zostało zatrudnionych.
Należy stworzyć wspólną bazę danych. Obie strony muszą sobie przekazywać informacje o potrzebach rynku pracy i podsyłać pracowników. To najważniejsze wnioski.

- Ta oferta na pewno nie będzie skierowana do wszystkich bezrobotnych - dodaje Bogusław Połdiak, dyrektor biura RIG w Sanoku. - Ale na pewno skorzystają na niej osoby z większą wiedzą i lepiej wykształcone.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie