reklama

Słynny bramkarz Igloopolu Dębica wozi ludzi miejskim autobusem!

Gabriel Waliszko, nSportZaktualizowano 
Aleksander Kłak: - Swojej pracy się nie wstydzę. Ja po prostu lubię tę robotę. Gabriel Waliszko
Jest piłkarskim symbolem Igloopolu Dębica. W kraju znany kibicom jako wicemistrz olimpijski z Barcelony sprzed 19 lat. Dziś były bramkarz Aleksander Kłak wozi mieszkańców Belgii. I ma się świetnie.
W mieszkaniu w Antwerpii ma mnóstwo piłkarskich pamiątek. - Piłka to moje życie – podkreśla. Gabriel Waliszko

W mieszkaniu w Antwerpii ma mnóstwo piłkarskich pamiątek. - Piłka to moje życie - podkreśla. (fot. Gabriel Waliszko)Elegancki, komfortowy segment na przedmieściach Antwerpii. W środku mnóstwo piłkarskich pamiątek. - Piłka to moje życie. Nie zapomnę tego, co dzięki niej przeżyłem - przyznaje były bramkarz Aleksander Kłak. Ma 41 lat, zawodową karierę skończył sześć lat temu. Od 15 lat żyje w Belgii. O futbolu może rozmawiać godzinami. Najlepiej na swojej kanapie.

Złote tylko polonezy

Na Zachód wyjechał w połowie lat 90., będąc znanym piłkarzem.

- Miałem wyrobione nazwisko. Sukces na igrzyskach zrobił swoje - opowiada nasz bohater, włączając płytę z nagraniem olimpijskiego finału w 1992 roku.

- Mecz z Hiszpanią pamiętam do dziś. Szkoda, że straciliśmy tę bramkę w ostatniej minucie. Złoto było na wyciągnięcie ręki - wzrusza ramionami. Oglądając fragmenty olimpijskiego finału (Polska przegrała 2:3), z łezką w oku wspomina tamten czas.

- Za wicemistrzostwo olimpijskie dostaliśmy stypendia i te słynne złote polonezy. Byliśmy bohaterami - mówi z uśmiechem.

Zachmurza się, pytany o osławioną aferę dopingową, w której miał być główną postacią.

- Nie brałem żadnego dopingu. Przed igrzyskami byłem poza drużyną, nikt niczego mi nie podawał. Mam czyste sumienie - podkreśla.

Kontrakt z Marsylią wciąż na strychu

Między salonem a kuchnią można dojrzeć kilka pamiątkowych zdjęć. Są plakaty z belgijskich klubów, no i fotografia z meczu reprezentacji.

- To 97 rok. Powołał mnie Janusz Wójcik, który został wtedy selekcjonerem kadry. To było pięć lat po wspólnym sukcesie w Barcelonie. Niestety, tamtego medalu nie przekuliśmy w sukces w seniorskiej reprezentacji - przypomina Kłak.

Jako wicemistrz olimpijski miał otwarte drzwi do wielkiej kariery, ale nie wszystko potoczyło się zgodnie z planem.

- Niedługo po igrzyskach byłem na testach w wielkim Olimpique Marsylia. Kontrakt był już przygotowany, jednak w ostatniej chwili sprawy się skomplikowały i nic z tego nie wyszło. Do dziś dokumenty leżą na strychu.

Żona z Dębicy, synowie z Rzeszowa

Przygodę z piłką rozpoczynał w Nowym Sączu. Jednak najbardziej wypromował się grając w Dębicy. W jego domu wśród piłkarskich pamiątek rzuca się w oczy ozdabiający sportowe fotografie dyplom z wygrawerowanym podziękowaniem: "dla Aleksandra Kłaka za rozsławienie imienia miasta, regionu i sportu dębickiego na świecie".

- W Igloopolu spędziłem jakieś siedem lat. Na początku lat 90. graliśmy w ekstraklasie. Pamiętam prezesa Edwarda Brzostowskiego, który zapewniał nam świetne warunki do treningu i gry. Mieliśmy naprawdę niezłą pakę - opowiada Alek.

Jego związki z Podkarpaciem wciąż są bardzo mocne. - Moja żona pochodzi z Dębicy, a synowie rodzili się w Rzeszowie. Przynajmniej raz w roku odwiedzamy Podkarpacie. To piękny region.

Ojciec chrzestny kibiców

Po występach w Igloopolu i medalu olimpijskim, Kłak grał w Olimpii Poznań, Górniku Zabrze i kilku zachodnich klubach.

- W drugiej połowie lat 90. trafiłem do Royalu Antwerp. Byliśmy w czołówce ligi belgijskiej, graliśmy w europejskich pucharach. Niestety, po dobrym początku przyszły gorsze czasy. Pod koniec tamtej dekady popadłem w konflikt z trenerem, zaczęły się problemy zdrowotne. Nie wróciłem już do dawnej dyspozycji i ostatnie lata kariery były nieszczególne - przyznaje.

Mimo różnych kolei losu w Antwerpii, miejscowi kibice bardzo cenią Polaka. W salonie, na honorowym miejscu stoi statuetka, którą Alek dostał od fanów w dowód sympatii. - Byłem ulubieńcem kibiców, takim trochę ojcem chrzestnym. Tutaj każda grupa fanów ma swojego patrona. I jestem z tego bardzo dumny. Tego nikt mi nie odbierze.

W uniformie do zajezdni

Od sześciu lat Kłak już nie stoi na bramce, ale ciągle ma bezpośredni kontakt z futbolem. Pracuje jako trener bramkarzy Royalu. - Czasy się zmieniły. Teraz to klub drugoligowy. Nie płacą najlepiej, więc trzeba sobie jakoś radzić - wyznaje.

Jak sobie radzi? Po dłuższej pogawędce na moich oczach zmienia prywatny strój na formalny uniform. - Muszę go założyć, bo wymagają go w pracy. Pośpieszmy się, żeby zdążyć na czas do zajezdni. Przecież autobus nie może się spóźnić - mruga okiem i otwiera drzwi.

Pasażerowie nie narzekają

Okazuje się, że zatłoczone centrum 500-tysięcznej Antwerpii to prawdziwy raj dla wicemistrza olimpijskiego.

- Przeważnie jeżdżę "1", choć lubię urozmaicenie i często zmieniam linie - mówi wskazując na numer swojego pojazdu.

Oto Kłak zamienił piłkarskie boisko na…miejski autobus! Skąd taki pomysł?

- Była okazja nieźle zarobić, a że od małego lubiłem jeździć autobusami, to wziąłem te robotę. Bardzo dobrze czuję się za kierownicą. Pasażerowie chyba też nie narzekają. Wielu z nich to moi kibice, którzy pamiętają czasy, gdy stałem w bramce Antwerpii - opowiada, kręcąc zamaszyście kierownicą. - W Belgii jeżdżą spokojnie. Nie ma szalonych kierowców, więc nie ma też wielu wypadków. I całe szczęście.

Najlepszy piłkarz wśród kierowców

Na zarobki nie narzeka.

- Wychodzi jakieś 2 tysiące euro miesięcznie na rękę. A to przecież tylko jedno ze źródeł utrzymania - podkreśla.

Jego koledzy wiedzą, z kim pracują.

- Kiedyś mieliśmy drużynę, w której ja grałem oczywiście na bramce. Kumple rwali się do strzelania karnych, bo koniecznie chcieli pokonać wicemistrza olimpijskiego. Ale nie szło im najlepiej - śmieje się. - Fakt, chyba jestem najlepszym piłkarzem wśród kierowców. I to nie tylko w Belgii, ale i w całej Europie. Swojej pracy się nie wstydzę. Ja po prostu lubię tę robotę - kończy rozmowę zamykają drzwi autobusu.

Przed nim jeszcze kilka godzin pracy.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 9

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

B
BENTO

Alek goraco pozdrawiam,kolega szkolny ''BENTO''

t
true

Dobra dębicka szkoła piłki nożnej...szkoda tylko że teraz nikt nie chce przez tych cholernych huliganów sponsorować dębickiej piłki bo są tu drużyny i jest potencjał w młodych chłopakach, którzy zamiast zostać w WIsłoce i Igloopolu wyjeżdżają do dużych miast i konkretnych drużyn, gdzie ten sport traktuje się na poważnie :/

G
Gość

W myśl ustawy z dnia 25 czerwca 2010 r. o sporcie, zdobywcom medali olimpijskich przysługuje świadczenie przyznawane na wniosek zainteresowanego przez ministra właściwego do spraw kultury fizycznej. Wynosi ono obecnie około 2500 zł.
# W roku 2010 Ministerstwo Sportu i Turystyki wypłaciło świadczenia pieniężne z budżetu państwa dla medalistów igrzysk olimpijskich na podstawie art. 36 ustawy z dnia 25 czerwca 2010 roku o sporcie (Dz.U. z 2010 r.Nr 127, poz. 857) dla 260 osób na łączną kwotę 7.761.785,71 zł.
Do zainteresowanego gdy by takowego świadczenia nie otrzymywał.

m
mistrz

W myśl ustawy z dnia 25 czerwca 2010 r. o sporcie, zdobywcom medali olimpijskich przysługuje świadczenie przyznawane na wniosek zainteresowanego przez ministra właściwego do spraw kultury fizycznej. Wynosi ono obecnie około 2500 zł.
# W roku 2010 Ministerstwo Sportu i Turystyki wypłaciło świadczenia pieniężne z budżetu państwa dla medalistów igrzysk olimpijskich na podstawie art. 36 ustawy z dnia 25 czerwca 2010 roku o sporcie (Dz.U. z 2010 r.Nr 127, poz. 857) dla 260 osób na łączną kwotę 7.761.785,71 zł.

N
Not Peace

to i tak lepiej jest niż jakby Peace rządził

k
komentarz
rada dla młodych! widzicie gdzie jest praca? nic tylko uczyć się języków i wyjeżdżać !!! bo niedługo nie będzie stać nas na cukier tutaj

Nie tylko na cukier nas nie będzie stać ale na wogle na życie. Pozdrawiam.
M
MC

a ja do dzisiaj zastanawiam sie czemu tej srebrenej reprezentacji, ktora lala australie 6-1, nie przerobiono ODRAZU po igrzyskach na seniorska??odrazu powinni byc narodowa reprezentacja i graliby swietnie.to byl czas...pamietam sasiada jak uderzal reka w fotel jak byl gol.slychac bylo na drugiej stronie ulicy z okien.a w meczu z katarem i australia walil piescia czesto:) powodzenia panie Aleksandrze:)pamietamy i dziekujemy!!

K
Kibic

rada dla młodych! widzicie gdzie jest praca? nic tylko uczyć się języków i wyjeżdżać !!! bo niedługo nie będzie stać nas na cukier tutaj

g
gestum

Gratulacje za zaradność. Szacunek dla człowieka, który potrafi wziąć się w garść i bez użalania się na okoliczności bierze swoje życie we własne ręce.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3