Słynny karmel w Zagórzu powstanie z ruin

Stanisław Siwak
Usytuowany na wzgórzu, oblany wodami Osławy i otoczony solidnymi murami klasztor stanowił silną twierdzę. Warownia miała chronić ludność przed bandami rozbójników, wzmacniała też system obronny pogranicza.
Usytuowany na wzgórzu, oblany wodami Osławy i otoczony solidnymi murami klasztor stanowił silną twierdzę. Warownia miała chronić ludność przed bandami rozbójników, wzmacniała też system obronny pogranicza. Stanisław Siwak
Zagórska warownia to unikalny tego typu obiekt w kraju. W ratowaniu zabytkowego karmelu pomogą resort kultury, marszałek województwa i konserwator zabytków.

Na ratowanie karmelu przeznaczymy w tym roku 400 tysięcy złotych. Pieniądze pochodzą od konserwatora zabytków, marszałka województwa i ministerstwa kultury - wylicza Łukasz Woźniczak, sekretarz Urzędu Miasta i Gminy w Zagórzu. I dodaje, że samorządowcy mają ambitne plany całkowitej odbudowy słynnej warowni, choć nie będzie to prosta sprawa i musi trwać latami.

Mariusz Zagórski, który z ramienia urzędu na co dzień zajmuje się sprawami związanymi z odbudową zabytkowego karmelu, wylicza, że dotąd wyłożono na prace 2,4 mln zł.

Tylko w 2013 roku, oprócz budowy wieży i rewitalizacji ogrodu, zabezpieczono ścianę frontową kościoła, a w 2014 r. fragment ściany wschodniej.
Na przestrzeni dziejów słynna budowla miała różnych właścicieli, ale od czasu, kiedy zabytkowe ruiny przeszły na własność gminy, wiele zmieniło się na lepsze, jeśli idzie o ratowanie karmelu.

Obiekt główny i jego najbliższe otoczenie zostały uporządkowane, odbudowano fragmenty murów obronnych oraz sporą część obiektu głównego. Powstała wieża widokowa, z której rozciągają się piękne widoki na całe Bieszczady. Przy drodze do klasztornego wzgórza ustawiono stacje drogi krzyżowej, a figury do każdej z nich tworzył inny ze słynnych bieszczadzkich artystów rzeźbiarzy.

Nieczuja na łaskawym chlebie zakonników

Usytuowany na dzikim wzgórzu w pewnym oddaleniu od miasteczka klasztor nosił nazwę Marymontu, czyli Wzgórza Marii. Dziś ruiny służą za miejsce spotkań i refleksji grup oazowych, odprawia się tu drogę krzyżową. Niektóre przedmioty liturgiczne z chylącego się ku upadkowi klasztoru przeniesiono do kościoła parafialnego, trafił tu m.in. obraz św. Józefa.

W ruinach klasztoru umieścił akcję swej powieści "Grób Nieczui" XIX-wieczny pisarz Zygmunt Kaczkowski. "Ktokolwiek będziesz kiedy w tym oddalonym zakątku podkarpackiej krainy, kędy się schodzą dawnej Małopolski i Rusi Czerwonej granice - oddawszy cześć twoją nieprzeliczonym tej ziemi pamiątkom przeszłości - nie zapomnij też także zapytać o miejsce, z którego najlepiej widać ruiny zagórskiego klasztoru" - tak rozpoczyna swą powieść zapomniany dziś twórca.

Dzieło powstało w 1858 roku, a więc w czasie, gdy karmel był już opuszczony przez zakonników i innych mieszkańców. Zwłaszcza wysłużonych żołnierzy, bowiem fundator warowni, Jan Adam Stadnicki, wojewoda wołyński, osadził tu kilkunastu inwalidów wojennych i przeznaczył na ich lokum budynek usytuowany w pobliżu klasztoru.

Bohater powieści Kaczkowskiego, niejaki Nieczuja, był jednym ze starych wojowników dożywających w warowni ostatnich dni na łaskawym chlebie zakonników.

Będąc już starszym człowiekiem, wziął udział w wojnach napoleońskich. Potem powrócił do Zagórza, by dokończyć żywota jako karmelita bosy. Podobno jego grób znajduje się na Marymoncie, jednak nie wiadomo, ile w tym prawdy, a ile czystej literackiej fikcji.

Marymont oblany wodami Osławy

Posadowiony na wzgórzu, oblanym z trzech stron wodami Osławy i otoczony solidnymi murami klasztor przypomina twierdzę. Historycy dowodzą, że warownia została pomyślana jako ośrodek oporu przeciw bandom rozbójników, wykorzystującym pobliże granicy oraz dzikie górskie zaplecze.

Twierdza, wespół z zamkiem leskim, wzmacniała system obronny pogranicznych ziem sanockich. Warowny klasztor służył też okolicznej ludności jako miejsce schronienia. Mury forteczne zaopatrzone były w strzelnice oraz niewielką wieżę obserwacyjną.

Pochwały dla budowniczych

Fundatorem klasztoru był Jan Franciszek Stadnicki, herbu Śreniawa, syn Wiktoryna ze Żmigrodu i Teresy z Tomisławskich Stadnickich, kasztelanów przemyskich, dziedziców Niemirowa. Ożenił się z Aleksandrą ze Żmigrodu Stadnicką, córką Andrzeja Samuela i Marianny Barbary.

W 1681 r. pełnił urząd chorążego nadwornego koronnego, zaś od 1697 roku wojewody wołyńskiego. Żona Aleksandra wniosła mu w posagu państwo leskie w ziemi sanockiej, dobra Drążków w Sandomierskiem i Chrzanów w Krakowskiem.

Karmelita ojciec Euzebiusz, prawie współczesny tamtym faktom historyk zakonu, jako początek fundacji karmelitów bosych w Zagórzu ustala datę 7 sierpnia 1700 r. Prace rozpoczęto na początku XVIII wieku.

W 1714 roku budowa domu zakonnego była już tak zaawansowana, że mogło w nim mieszkać kilku zakonników. Uroczystego wprowadzenia karmelitów i poświęcenia kamienia węgielnego pod kościół Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny dokonał biskup przemyski, ks. Jan Kazimierz de Alten Bokum.

Prowincjał ojciec Onufry zapisał w księdze wizytacji pod datą 29 sierpnia 1733 roku słowa pochwały, że zakonnicy, choć nieliczni, żyją wzorowo, wydatnie pracują nad ukończeniem klasztoru.

W latach następnych wznoszono mury obronne z fortyfikacjami. Do przyozdobienia kościoła przyczyniła się Anna Stadnicka, kasztelanowa wojnicka, córka fundatora. Ofiarowała na ten cel swe klejnoty i srebra. Także i dzięki niej wnętrze świątyni ozdobiono ołtarzami malowanymi jako freski na ścianach.

Patriotyczna postawa karmelitów

Z początkiem 1770 r. w klasztorze przebywało 12 ojców i 5 braci zakonnych. Ich spokojny żywot został zachwiany z utratą niepodległości przez Rzeczpospolitą, kiedy to, wykazując patriotyczną postawę, oddali twierdzę do dyspozycji konfederatów barskich.

29 listopada 1772 r. podczas oblężenia kościół i klasztor zostały spalone. Wielkim wysiłkiem karmelici swój konwent odrestaurowali, jednak już nigdy nie odzyskał on dawnej świetności.

Po pierwszym rozbiorze Polski monarchia habsburska na terenie Galicji ograniczyła wolność religijną i zakazała utrzymywania kontaktów z władzami zakonu poza granicami cesarstwa. Klasztory karmelickie utworzyły na tym terenie oddzielną prowincję.

Dawna forteca opustoszała

Z biegiem lat życie zakonne zamierało. Przyczyniły się do tego drakońskie rozporządzenia cesarskie i zakaz odbywania wizytacji klasztoru ze strony władz zakonu. Karmelitom towarzyszyła ciągła obawa, że ich zakon zostanie zlikwidowany. 26 listopada 1822 roku karmel zniszczył pożar. Zakonnicy zamieszkali w prywatnych mieszkaniach chłopskich.

Rząd austriacki zniósł klasztor w 1831 r. Majątki i legaty karmelu przeszły na własność państwa i do funduszu religijnego. Dawna forteca opustoszała. Z biegiem lat mury zaczęły pękać, osuwać się i rozpadać. Sklepienia kościelne runęły. Ruiny zaczęła porastać dzika roślinność.

Zakonnicy wśród ruin

W okresie międzywojennym pozostałości klasztoru znajdowały się w rękach Żydów, a następnie w posiadaniu Adama Ludwika Gubrynowicza, który w 1935 roku zapisał je na własność Seminarium Duchownemu w Przemyślu.

W 1956 r. ojciec Józef Prus, prowincjał karmelitów bosych, podjął śmiałą decyzję o odbudowie klasztoru z funduszów państwowych i zakonnych. Wyraził na to zgodę wojewódzki konserwator zabytków w Rzeszowie. Także Kuria Biskupia w Przemyślu przekazała ruiny zagórskiej twierdzy karmelitom bosym i udzieliła pozwolenia na budowę.

Pierwszym mieszkańcem zniszczonej warowni był o. Józef, któremu dzielnie towarzyszył brat Wawrzyniec Radkiewicz. Zakonnicy odgruzowywali i zabezpieczali zagrożone zabudowania zniszczonej świątyni. Roboty trwały do 1959 roku. Niestety, w 1962 roku zmarł o. Józef, wielki miłośnik zagórskiej fortecy.

Wkrótce zabrakło funduszy i karmelici musieli zrezygnować z dalszych prac. Nie bez znaczenia były też względy polityczne. Krótka popaździernikowa odwilż 1956 roku odchodziła w zapomnienie.

Jeszcze w latach późniejszych czyniono starania odbudowy warowni. Konserwator wojewódzki w Krośnie, Zdzisław Gil, kontaktował się w tej sprawie z księdzem arcybiskupem Ignacym Tokarczukiem. Wszystko rozbijało się o brak funduszy.

Sytuacja zmieniła się radykalnie, gdy z początkiem lat 2000 zespół klasztorny przeszedł na własność gminy Zagórz. Samorządowcy postanowili uratować od zagłady zabytkowy karmel, który jest unikalnym obiekt tego typu w skali całego kraju.

30 maja przy drodze do ruin klasztoru ojców karmelitów stanęła rzeźba Jana Pawła II. Przedstawia ona Karola Wojtyłę jako wędrowca. Papież na pewno przebywał w ruinach klasztoru chociażby po to, aby odwiedzić mieszkającego tam ojca Józefa, swojego spowiednika i przyjaciela.

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny:

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3