Śmieci znikną z ul. Kościuszki

Bartłomiej Pucko
Sterty śmieci jeszcze do ubiegłego tygodnia zalegały na posesji przy ul. Kościuszki.
Sterty śmieci jeszcze do ubiegłego tygodnia zalegały na posesji przy ul. Kościuszki. Fot. Bartłomiej Pucko
Udostępnij:
Miasto od lat nie mogło uporać się ze zbieraczem śmieci z ul. Kościuszki. Nie pomagały kary, wyroki sądu i działania gminy.

Teraz z placu usunięto śmieci, bo właściciel posesji zmarł.

- Przykro nam, że zmarł sąsiad, ale z jego śmiercią skończył się nasz dramat - mówią sąsiedzi jednej z posesji przy ul. Kościuszki. - Smród, szczury wielkie jak psy, nie mówiąc o robactwie, chorobach i brudnej wodzie w studniach. To wszystko musieliśmy znosić od przeszło 10 lat.

Nie było mocnych

Przez tak długi czas miasto nie mogło sobie poradzić z problemem śmietnika na posesji przy ul. Kościuszki. Mężczyzna z całego miasta zwoził na podwórze wszystko, co innym nie było potrzebne. Wózek kursował w dzień i w nocy, a góra śmieci, żelastwa i szmat rosła, aż sięgnęła pierwszego piętra domu.

W końcu odpady zaczęły przez płot wypadać na ulicę. Urzędujący wtedy burmistrz Tadeusz Peszek nakazał służbom komunalnym wywiezienie śmieci na miejskie składowisko. Sprawy jednak nie załatwił, bo kolekcjoner odpadków poskarżył się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

Kontrolerzy doszukali się uchybień w decyzji administracyjnej, a właściciel stert śmieci domagał się odszkodowania za to, co jego zdaniem burmistrz mu ukradł. Pieniędzy nie dostał, ale śmieci zwozić nie przestał. Mało tego. Odziedziczył drugi plac w centrum miasta i ta posesja szybko zaczęła zapełniać się odpadami.

Sąd nie pomógł

Z tym podwójnym problemem próbowała zmierzyć się władza kolejnej kadencji. Sprawa trafiła do sądu, a ten nakazał kolekcjonerowi uprzątnięcie śmieci.

Właściciel odpadków wprawdzie sprzedał złom, ale zapowiedział, że wszystkich śmieci się nie pozbędzie. Jak powiedział, tak zrobił. Składowisko na podwórku przy ul. Kościuszki szpeciło miasto do ubiegłego tygodnia.

Gmina wsparła wdowę

Zmarł właściciel posesji, a wdowa po nim poprosiła gminę o pomoc w uprzątnięciu posesji.

- Służby komunalne podjęły się tego zadania, bo wdowa nie ma dość siły, ani pieniędzy na uprzątnięcie placu - mówi Teresa Sułkowska, wiceburmistrz Niska.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie