Spółdzielnie mieszkaniowe w Rzeszowie odmawiają pomocy przedsiębiorcom, których pogrąża koronawirus

Bartosz Gubernat
Bartosz Gubernat
Piotr Krzyzanowski/Polska Press Grupa
Udostępnij:
Podczas gdy samorządy obniżają najemcom czynsze za lokale użytkowe, rzeszowskie spółdzielnie mieszkaniowe nie chcą tego robić. Do naszej redakcji zgłaszają się kolejni przedsiębiorcy, którzy skarżą się na takie postępowanie. I obawiają się, że to doprowadzi ich do bankructwa.

Nasz czytelnik prowadzi sklep w centrum Rzeszowa. Duży lokal wynajmuje na parterze bloku mieszkalnego jednej ze spółdzielni. Od marca, kiedy zamknięto szkoły i zaczęły obowiązywać kolejne restrykcje, jego biznes się zatrzymał.

- Klientów w zasadzie nie ma. Jeśli przyjdzie dwie, trzy osoby dziennie, to wszystko. Nie zarabiam, ale muszę opłacić lokal i wypłacić pensje pracownikom. Koszty są potężne, zarobek żaden

- mówi mężczyzna.

- Prosiłem w spółdzielni, od której wynajmuję lokal, aby przynajmniej na kilka miesięcy obniżyła mi czynsz o połowę. To pozwoliłoby mi przynajmniej oszczędzić na pensję pracownika. Niestety, chociaż początkowo miałem wrażenie, że jest szansa na pozytywne załatwienie mojej sprawy, finalnie odmówiono mi pomocy. Jestem zdruzgotany – dodaje.

PRZECZYTAJ TEŻ: Rzeszów straci na epidemii koronawirusa minimum 50 mln zł. Straty są coraz większe

W podobnej sytuacji jest setki przedsiębiorców, które prowadzą biznes w lokalach spółdzielczych. Ich zarządy regularnie odmawiają ulg, tłumacząc się zasadami działania spółdzielni.

Na czym polega problem? Jedną ze spółdzielni, których dotyczy skarga czytelnika jest SM Nowe Miasto. Jerzy Kustra, jej wiceprezes tłumaczy, że rozumie sytuację przedsiębiorców, ale specyfika działalności spółdzielczej nie daje mu możliwości prostego obniżenia opłat.

- Spółdzielnia posiada pewien majątek, a lokale użytkowe są jego częścią. Pieniądze, które wpływają z czynszów są ważną częścią naszego budżetu, który na koniec roku musi się zbilansować. I tak ustalając budżet, zakładamy pewne wpływy, a dopiero wiedząc ile pieniędzy w ten sposób zarobimy, ustalamy wysokość opłat dla mieszkańców naszych bloków. Kłopot polega na tym, że obniżając koszt najmu lokali użytkowych, musielibyśmy podnieść czynsze za mieszkania. A więc mówiąc wprost, ulga dla przedsiębiorców byłaby dodatkowym obciążeniem mieszkańców, a na to nie możemy sobie pozwolić – mówi Jerzy Kustra, wiceprezes Spółdzielni Mieszkaniowej Nowe Miasto w Rzeszowie.

I zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię.

– Wysokość opłat za najem określmy w przetargu. Jedyną możliwością ich obniżenia byłoby zerwanie umowy i ogłoszenie nowego postępowania

– mówi Jerzy Kustra.

Jego zdaniem sytuację może zmienić tylko modyfikacja rządowej tarczy antykryzysowej. W tej chwili nie bierze ona pod uwagę takich dylematów w spółdzielniach. Andrzej Filip, wiceprezes Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej przekonuje, że spółdzielnie z całego kraju zaapelowały już do rządu o takie zmiany w prawie.

POLECAMY: Czy koronawirus obniży ceny mieszkań w Rzeszowie i na Podkarpaciu? [RAPORT]

- Jeśli otrzymamy pieniądze na takie wsparcie, z pewnością będziemy mogli obniżyć opłaty. W tej chwili to niemożliwe – mówi Andrzej Filip.

I tłumaczy, że dopiero za kilka miesięcy po wykonaniu wnikliwej analizy finansowej będzie można podejmować w tej sprawie konkretne decyzje.

- Jesteśmy świadomi skali problemu, ale jednocześnie widzimy także kłopoty po stronie naszych spółdzielców. Nie mam wątpliwości, że w obecnej sytuacji wielu z nich nie będzie stać na wnoszenie pełnych opłat, co obniży nasze wpływy. Dlatego już teraz zdecydowaliśmy o rezygnacji z większości remontów, które mogą poczekać. Wykonujemy tylko najpilniejsze prace – mówi Andrzej Filip.

- Tym bardziej, że dla spółdzielni nie przewidziano nawet dodatkowych pieniędzy na dezynfekcje klatek schodowych, co dodatkowo nas obciąża – dodaje Jerzy Kustra.

Przedsiębiorców takie tłumaczenie jednak nie zadowala.

- Za kilka miesięcy, kiedy spółdzielnia wykona bilans, mój sklep być może będzie już historią. Pomocy potrzebuje teraz, aby przetrwać trudny czas

– mówi nasz czytelnik.

Prezydent Tadeusz Ferenc apeluje, aby prezesi spółdzielni podjęli wszelkie możliwe działania, aby ulżyć przedsiębiorcom.

- Prezydent jest świadomy, że sytuacja jest bardzo trudna, może się okazać, że nie każdy przetrwa kryzys i będzie musiał zamknąć biznes. A wówczas spółdzielnia zostanie bez najemcy i nie będzie mieć wcale dochodu z najmu. Dlatego chyba lepiej przez jakiś okres zarobić mniej, niż za kilka miesięcy zostać bez dochodu, z pustymi lokalami – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa.


ZOBACZ TEŻ: Będą grupowe zwolnienia na Podkarpaciu

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Spółdzielniany filozofie , jak przedsiębiorcy splajtują to i tak pieniążków nie dostaniesz.

Będziesz mógł sobie wtedy tam hodować powietrze. Powodzenia

Dodaj ogłoszenie