Spowiedź polskiego szpiega: mieliśmy bin Ladena na widelcu!

Beata Terczyńska
Płk Aleksander Makowski szkołę średnią ukończył w Stanach Zjednoczonych, studia prawnicze na UW, a podyplomowe w harwardzkiej szkole prawa. Doktoryzował się w Instytucie nauk prawnych PAN. Pracował m.in. jako sekretarz przedstawicielstwa PRL przy ONZ w Nowym Jorku, w ambasadzie polskiej w Rzymie, jako współpracownik zarządu wywiadu Urzędu Ochrony Państwa i współpracownik wywiadu wojskowego Wojskowych Służb Informacyjnych.
Płk Aleksander Makowski szkołę średnią ukończył w Stanach Zjednoczonych, studia prawnicze na UW, a podyplomowe w harwardzkiej szkole prawa. Doktoryzował się w Instytucie nauk prawnych PAN. Pracował m.in. jako sekretarz przedstawicielstwa PRL przy ONZ w Nowym Jorku, w ambasadzie polskiej w Rzymie, jako współpracownik zarządu wywiadu Urzędu Ochrony Państwa i współpracownik wywiadu wojskowego Wojskowych Służb Informacyjnych. Krzysztof Łokaj
Nieraz mierzono do niego z broni. Gdy działał w wywiadzie w Afganistanie, mieli bin Ladena na widelcu. Oto spowiedź polskiego szpiega.

Sam doszedłem do tego, czym zajmuje się mój ojciec. Gdy zapytałem wprost, przyznał bez ściemniania. Gdy skończyłem studia, ojciec zapytał, czy taka praca by mnie interesowała. Miałem wtedy 21 lat i wiedziałem, że takiej przygody się nie odrzuca - opowiada płk Aleksander Makowski, były oficer służb specjalnych, autor bestsellerowej książki "Tropiąc Bin Ladena, W afgańskiej matni 1997-2007".

Szkolenie zaczął w listopadzie 1972 r. w legendarnym już Ośrodku Szkolenia Kadr Wywiadowczych w Starych Kiejkutach.

- Było nas około 60 z całej Polski. Pracujących już w różnych służbach oraz cywili, jak ja. Na roku studiował też generał Czempiński.

ażdy ze "studentów" miał perfekcyjnie zmyślony nowy życiorys. Nikt nie zdradzał prawdziwych nazwisk. Znali je tylko przełożeni. Poza znajomością twarzy, nikt niczego więcej o kolegach nie wiedział.

Pułkownik mówi, że w szkole były dwa podstawowe kierunki szkoleń: szpiegowskie i językowe. Lektorzy szlifowali z nimi angielski, francuski, niemiecki, hiszpański… Trwało to do czerwca. Jak rok akademicki.

- Jak kilka osób z rocznika, po szkole trafiłem do wydziału amerykańskiego, który zajmował się terenem Stanów Zjednoczonych, Kanady i Ameryki Południowej. Każdemu z nas przydzielili mentora ze stażem wywiadowczym - opowiada oficer.

- Można to porównać do spółdzielni szewców, gdzie dla człowieka dopiero uczącego się fachu największą wagę ma to, czego starsi koledzy nauczą. Dopiero 5 - 6 lat po szkole byliśmy gotowi, by samodzielnie prowadzić zadania.

Kandydat pod obserwacją

Wywiad, werbując kandydata, na ogół obserwuje go wcześniej rok, dwa. Wie, z kim ma do czynienia.

- Podstawowa sprawa w wywiadzie to odporność psychiczna. ,b>Wszystko w tej pracy zasadza się na psychice. Im jesteś bardziej odporny, tym łatwiej poradzisz sobie w najróżniejszych sytuacjach - tłumaczy doktor nauk prawnych, absolwent Harvard School of Law. - Szkolono nas, jak się zachowywać np. w sytuacji, gdy zostaniemy aresztowani. Zasada jest podstawowa: nic nie mówić.

Ale nie jest to proste, gdy człowieka łamie się poprzez tortury.

- Można podać przykład Williama Buckley'a, rezydenta CIA w Irlandii, który został porwany w połowie lat osiemdziesiątych w Bejrucie przez islamski dżihad. Trzymano go rok, torturowano, a następnie żywcem odarto ze skóry. Wszystko uwieczniono na video, które dostał wywiad amerykański. A na koniec dnia wskazano, gdzie mogą znaleźć szczątki skóry po tym człowieku. Organizacja terrorystyczna celowo potraktowała go w taki sposób. Nie dlatego, że miała coś przeciwko temu człowiekowi. To było tylko zastraszenie, że tak będą traktować wszystkich, którzy z nimi walczą. Następni będą rezydenci innych państw.

Celowano do mnie z broni

Na pytanie, czy bał się kiedyś o swoje życie, Makowski odpowiada szczerze:

- Oczywiście. Oficer wywiadu też się boi, jak każdy inny człowiek.Miałem takie sytuacje. Choćby lecąc nad Hindukuszem dużym, transportowym helikopterem produkcji rosyjskiej, który Masud (afgański dowódca - red.) czasami dla nas przysyłał do stolicy Tadżykistanu. Był taki moment dziesięć - piętnaście minut przeskoku przez najwyższą część ośnieżonego masywu, pięć czy sześć tysięcy metrów nad poziomem morza, kiedy maszyna ledwo zagarniała śmigłami rozrzedzone powietrze. Wydawało się, że zaraz się rozleci.

W Afganistanie kilkakrotnie celowano do niego z broni.

- Oficer wywiadu nie jest niezniszczalnym. Jego też się kule imają, jak wszystkich, ale żeby uniknąć niebezpieczeństwa, trzeba umieć przewidzieć, co się może stać. Im lepiej przygotowana akcja, tym mniejszy strach.

Gdy trafił do Afganistanu, był 1997 r. Pracował najpierw na zlecenie zarządu wywiadu UOP, a później wojskowego. Były to zadania wymierzone w reżim talibów i struktury Al-Kaidy.

- W Afganistanie toczyła się wojna domowa między reżimem talibów, a sojuszem północnym, który był dowodzony przez komendanta Masuda. Stany Zjednoczone nie były zdecydowane, kogo poprzeć w tej wojnie. Raczej chyliły się w stronę reżimu talibów. Dopiero w 98 r., gdy Osama bin Laden i jego Al-Kaida zaatakowali ambasady amerykańskie w Tanzanii i Kenii, Amerykanie zaczęli się coraz bardziej krytycznie przyglądać temu regionowi, który gości takiego terrorystę.

Mogłem dopaść bin Ladena

Makowski mówi, że miał wtedy dobre kontakty z Masudem. Jego działalność była prowadzona pod legendą firmy biznesowej. Handlował z Masudem szmaragdami.

- Był taki moment w 98 i 99 roku, że praktycznie wiedzieliśmy, gdzie bin Laden się znajduje, gdzie się przemieszcza, a niekiedy, gdzie będzie przebywał za tydzień, czy dwa, jaki jest stosunek talibów do niego, jakie są ich relacje, finansowanie, skąd biorą uzbrojenie, ochotników, jakie są ich kontakty z Pakistanem, Uzbekistanem, Tadżykistanem, najbliższymi sąsiadami. Oczywiście wszystkie te informacje były przekazywane do CIA. Oni wtedy nie mieli żadnego wywiadu na miejscu. W 1999 r., nasz wywiad zaproponował Amerykanom, że rękami Afgańczyków, którzy z nami współpracują, wyeliminujemy bin Ladena.

Makowski mówi, że wiedzieli z 3-miesięcznym wyprzedzeniem, że przywódca Al-Kaidy będzie przez 2 tygodnie listopada w Kandaharze.

- Wiedzieliśmy, gdzie będzie mieszkał, w jakich dwóch obiektach w mieście ma zaplanowane spotkania. Znaliśmy trasę przejazdu. Pomysł był taki, żeby przygotować samochód pułapkę, która go wysadzi - opowiada oficer. - Do Warszawy przyjechali przedstawiciele CIA. Stwierdzili wtedy, że nie mogą się zgodzić na taką operację, ponieważ nie mają licencji na zabijanie. Skutki tego widzieliśmy 11 września. Myślę, że gdyby wtedy wydano zgodę na zlikwidowanie bin Ladena, to do tego aktu terroru by nie doszło.

Dodaje, że nie było żadnej fizycznej możliwości ujęcia Osamy bin Ladena w tamtym czasie, ponieważ podróżował w konwojach 200 - 300 osób, a jego najbliższa gwardia złożona z samych Jemenczyków liczyła 25 - 30 osób.

- Nawet gdyby udało się go ująć, ekipa musiałaby go szybko dostarczyć do helikoptera, a ten musiałby mieć bazę w sąsiednim kraju. Tego nie dało się zataić.

Polski wywiad jest spalony

Makowski nie uważa, aby nasz kraj był dziś priorytetowym celem dla terrorystów.

- Polska w świecie terrorystów jest uznawana jako jednego z największych sojuszników USA, ale priorytetami dla nich są Stany, Wielka Brytania i Francja. Tym bardziej, że są tam duże diaspory muzułmańskie. Zagrożenie dla Polski jest realne w takim sensie, że jeżeli komuś przyjdzie atak do głowy, to zaatakuje.

Działalność wywiadowcza Makowskiego zakończyła się w 2007 r., kiedy cała operacja afgańska została ujawniona w raporcie z likwidacji WSI przez jego autora Antoniego Macierewicza.

- Nie jestem w stanie wytłumaczyć, dlaczego ten raport opublikowano. Nie ma żadnego uzasadnienia ujawniania oficerów agentów i operacji, które są czynne. Macierewicz, który czasami wydaje mi się inteligentny inaczej, wprowadził zapewne w błąd urzędujących wtedy prezydenta i premiera. Zakładam, że oni tego kilkuset stronicowego raportu nie czytali do końca przed publikacją.

Makowski przyznaje, że sam z konsekwencjami sobie jakoś poradził, natomiast najistotniejsze są konsekwencje dla państwa i jego służb: - Otóż nikt nie będzie współpracował z polskim wywiadem cywilnym, czy wojskowym, jeżeli państwo polskie ujawnia swoich oficerów wywiadu.

Takie państwo jest niewiarygodne. W związku z tym jeżeli np. na Kremlu jest wysoki urzędnik, który chce zarobić parę groszy, a wie, że jego informacje są warte 1, 2, czy 3 miliony dolarów, to będzie bardzo dokładnie szukał wywiadu, który przede wszystkim zagwarantuje mu bezpieczeństwo.

Czyli takiego, o którym jest cicho, który nie ma wpadek, który nic o sobie nie ujawnia. Na pewno w pierwszej dziesiątce nie znajdzie się polski. Zdolności werbunkowe polskich wywiadów są skasowane na najbliższe 20 lat.

Mówi, że po ogłoszeniu raportu pojechał do Afganistanu, by spotkać się z ludźmi, którzy mu przez 10 lat pomagali, by wytłumaczyć im, na tyle, na ile potrafił, dlaczego ten raport się ukazał.

- Choć rozumieją, że głupie rzeczy popełnia się na przykład dla osiągnięcia korzyści politycznych, to nikt z nich na poważnie z polskim wywiadem w Afganistanie w tej chwili nie będzie pracował.

Wywiad szuka najbystrzejszych

Jakie rady ma były oficer wywiadu dla kogoś, kto chce zostać agentem?

- Powinien napisać podanie do agencji wywiadu. Możliwie przekonująco, ciekawie. Wbrew pozorom, napływa ich sporo. Wywiad jest w pewnym sensie taką samą korporacją, jak inne. Ale z reguły sam sobie lubi typować kandydatów - śmieje się. - Niekiedy potrzebują bardzo specyficznych umiejętności, np. arabistów. Wywiad szuka najbystrzejszych absolwentów z różnych kierunków. Oficer nie musi być ekonomistą, czy prawnikiem. Równie dobrze może być po szkole filmowej w Łodzi. Ja miałem dwóch takich przyjaciół.

Dodaje, że sieć znacznie ułatwia znajdowanie interesujących osób. Obecność w sieci szkodzi?

- Nie. Czasami w morzu informacji najłatwiej jest ukryć ważną informację.

***

Płk Makowski był gościem spotkania w rzeszowskiej WSIiZ, które zorganizował studencki biuletyn e-Terroryzm.pl.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie