Sprawa kard. Dziwisza. Przewodniczący Episkopatu wydał oświadczenie

Leszek Rudziński
Leszek Rudziński
Sprawa kard. Dziwisza. Przewodniczący Episkopatu wydał oświadczenie
Sprawa kard. Dziwisza. Przewodniczący Episkopatu wydał oświadczenie fot marek szawdyn/polska press
W nawiązaniu do reportażu TVN24 zatytułowanego „Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza” oświadczenie wydał przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. - Mam nadzieję, że wszelkie wątpliwości, zaprezentowane w tym reportażu, zostaną wyjaśnione przez odpowiednią komisję Stolicy Apostolskiej – stwierdza abp Stanisław Gądecki.

„W nawiązaniu do wczorajszego reportażu TVN24 zatytułowanego „Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza”, w którym oskarża się ks. kardynała Stanisława Dziwisza o zaniedbania w wyjaśnianiu przypadków nadużyć seksualnych ze strony duchownych, mam nadzieję, że wszelkie wątpliwości, zaprezentowane w tym reportażu, zostaną wyjaśnione przez odpowiednią komisję Stolicy Apostolskiej” – napisał w krótkim oświadczeniu przewodniczący Episkopatu Polski.

Abp Gądecki dodał przy tym, że „Kościół w Polsce jest wdzięczny ks. kardynałowi za jego wieloletnią służbę przy boku św. Jana Pawła II”.

„Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza”

Na stronie internetowej TVN24 ukazał się w poniedziałek dokument Marcina Gutowskiego „Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza”. W filmie przedstawiono dokumenty, rozmowy i relacje, wskazujące, że kard. Stanisław Dziwisz, mógł brać udział m.in. w procederze tuszowania nadużyć seksualnych przez księży na całym świecie.

Abp Dziwisz: Zależy mi na transparentnym wyjaśnieniu tych spraw

Na film zareagował także sam abp Stanisław Dziwisz. W przesłanym w poniedziałek Polskiej Agencji Prasowej oświadczeniu, stwierdził, że ponawia propozycję, by sprawami oceny działań podjętych przez stronę kościelną w kwestiach poruszanych w produkcji zajęła się niezależna komisja.

„Jestem gotowy do pełnej współpracy z taką komisją (…) Zależy mi na transparentnym wyjaśnieniu tych spraw. Nie chodzi o wybielanie lub ukrywanie ewentualnych zaniedbań, ale o rzetelne przedstawienie faktów – oświadczył duchowny.

Dziwisz zapewnił, że „dobro pokrzywdzonych jest wartością nadrzędną”, a dzieci i młodzież „nie mogą już nigdy doznać w Kościele krzywd, które miały miejsce w przeszłości”.

Menedżer sportowy - zbawienie czy zło konieczne?

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Tak jak się ruszają pedofile z miejsca to winny wiadomo kościół, a ksiądz jest jasnowidzem widzącym wszystkich podczas ich działania, a co ksiądz Dziwisz ma zrobić z księdzem mającym inne upodobania? Powiesić go, wysłać na księżyc? Najłatwiej jest rzucić w kogoś kamieniem pomijając siebie i własnych najbliższych, a może jednak spróbujmy zamknąć własną bezpodstawną krytykę i zająć się wychowaniem własnych dzieci które kiedyś będą budować ten kraj, jak go wcześniej diabli nie wezmą.

c
czeresnik

Marcial Maciel Degollado urodził się w 1920 roku w Cotija de la Paz w stanie Michoacán na zachodzie Meksyku. Wyświęcony na księdza przez swojego wuja w 1944 roku zakłada Legion Chrystusa, organizację katolicką, której celami są edukacja i działalność charytatywna. Jego siłą jest bezwzględna i fanatyczna organizacja, w której seminarzyści składają śluby czystości, a także ubóstwa (powierzając wszystkie swoje dobra i mienie - włącznie z pieniędzmi otrzymanymi jako prezent gwiazdkowy - Legionistom Chrystusa). Maciel dorzuca im również zobowiązanie sprzeczne z prawem kanonicznym: "ślub milczenia". Absolutnie zakazuje krytykowania zwierzchników, a zwłaszcza ojca Maciela, do którego seminarzyści mają się zwracać "nuestro padre".

Aby kontrolować tych młodych, krótko ostrzyżonych nowicjuszy chodzących dwójkami, latem w szortach, zimą w dwurzędowych płaszczach ze stójką, guru wprowadza przerażający system nadzoru wewnętrznego. Czytana jest ich korespondencja, połączenia telefoniczne spisywane, przyjaźnie weryfikowane. Najlepsi i przede wszystkim najpiękniejsi, dobrze zbudowani dołączają do ochrony Marciala Maciela, który uwielbia otaczać się młodymi seminarzystami. Uroda jest ich atutem, rysy ludności tubylczej - utrudnieniem. Pierwsze akty molestowania seksualnego z jego strony zaczęły się w latach czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku i już wtedy były oficjalnie sygnalizowane meksykańskim biskupom i kardynałom. Informacje o chorobliwej toksykomanii Marciala Maciela, uzależnieniu, które towarzyszyło jego wyskokom homoseksualnym, również były przesyłane do Rzymu. W roku 1956 Marcial Maciel został suspendowany przez Watykan. Polecił to kardynał Valerio Valeri.

Jednak pod koniec 1958 roku jego dossier zostaje wyczyszczone przez kardynała Clemente Micarę. W roku 1965 papież Paweł VI uznaje nawet oficjalnie Legionistów Chrystusa, wydając dekret, który wiąże ich bezpośrednio ze stolicą apostolską. W 1983 roku Jan Paweł II ostatecznie zatwierdził konstytucję sekty Marciala Maciela, mimo że jej artykuły poważnie naruszały prawo kanoniczne.

Uniewinniony i ponownie uznany przez Pawła VI i Jana Pawła II ojciec Marcial Maciel ze zdwojoną energią rozwija swój ruch - i ze zdwojoną perwersją zaspokaja swoje pragnienia drapieżcy w sutannie. Ocenia się, że Marcial Maciel poprzez swoje holdingi i fundacje zgromadził fortunę, w skład której wchodzi około dwunastu nieruchomości w Meksyku, Hiszpanii i w Rzymie, a także gotówka na tajnych kontach, szacowana na kilkaset milionów dolarów (według "New York Timesa"). Pieniądze to oczywiście jeden z kluczowych elementów systemu Maciela.

W Rzymie, dokąd podróżuje często w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, za Pawła VI przyjmowany jest jako pokorny sługa Kościoła, a w epoce jego "bliskiego przyjaciela" Jana Pawła II jako gwiazda. Trzeba czekać do roku 1997, żeby na biurko papieża trafiła nowa skarga, wiarygodna i dobrze udokumentowana. Pochodzi ona od siedmiu księży, dawnych seminarzystów Legionistów, twierdzących, że byli wykorzystywani seksualnie przez Maciela. Przysięgają oni na Ewangelię, wspierają ich znani naukowcy. Ale list ten nie miał żadnych następstw. Czy sekretarz stanu Angelo Sodano i osobisty sekretarz papieża Stanisław Dziwisz przekazali go papieżowi? Tego nie wiadomo.

c.d.n.

c
czeresnik

c.d.

Wkrótce do Kongregacji Doktryny Wiary, którą kieruje podówczas kardynał Ratzinger, napływają nowe, szczegółowo udokumentowane oskarżenia o pedofilię. W ostatnich latach wieku XX i w pierwszych wieku XXI nadchodzą informacje o wielu gwałtach; z czasem także okazuje się, że nie są to pojedyncze akty, ale prawdziwy system zła. W roku 2003 prywatny sekretarz Marciala Maciela sam informuje Watykan o zbrodniczych poczynaniach swojego szefa. Osobiście przyjeżdża do Rzymu i przekazuje dowody Janowi Pawłowi II, Stanisławowi Dziwiszowi i Angelo Sodanowi. Nie reagują (to fakt poświadczony notatką do papieża Benedykta XVI ujawnioną przez dziennikarza Gianluigiego Nuzziego). Te nowe doniesienia przekazane do Watykanu po raz kolejny nie wywołują skutków. Nie ma na nie żadnej odpowiedzi. Kardynał Ratzinger nie wszczyna żadnej procedury. Zdaniem Federico Lombardiego, byłego rzecznika Benedykta XVI, kardynał miał wielokrotnie sygnalizować papieżowi Janowi Pawłowi II zbrodnie Marciala Maciela, proponując usunięcie go z wszelkich funkcji i przeniesienie do stanu świeckiego, ale spotykał się ze sprzeciwem ze strony Angelo Sodana albo Stanisława Dziwisza.

Wydaje się jednak, że kardynał Ratzinger na tyle poważnie potraktował tę sprawę, że decyduje się ją drążyć. Mimo koncyliacyjnego stanowiska Jana Pawła II powraca do dossier Marciala Maciela i zbiera dowody przeciwko niemu. Jest jednak zbyt ostrożny; ruszy naprzód dopiero, kiedy wszystkie światła zapalą się na zielono. Ale kiedy wraca z tą sprawą do Jana Pawła II, może jedynie stwierdzić, że przed nim wciąż czerwone światło. Papież nie życzy sobie, żeby jego "przyjaciel" Marcial Maciel był niepokojony. W listopadzie 2004 roku, z okazji sześćdziesiątej rocznicy wyświęcenia Maciela na księdza papież Jan Paweł II, już wtedy bliski śmierci, podczas pięknej ceremonii żegna się z Macielem. Zdjęcia obu mężczyzn w czułym uścisku obiegają świat. W Meksyku są na pierwszych stronach wielu gazet, wzbudzając niedowierzanie i niepokój.

Dopiero w 2005 roku Marcial Maciel został odsunięty od wszelkich funkcji kapłańskich przez Benedykta XVI, który nakazał mu również wycofanie się z życia publicznego. Dostał zakaz wypowiadania się i został dożywotnio suspendowany. Kościół nie wydał jednak Marciala Maciela organom sprawiedliwości, nie został on ekskomunikowany, aresztowany ani uwięziony. Z powodu jego "zaawansowanego wieku i słabego zdrowia" zrezygnowano nawet z procesu kanonicznego. Został wezwany do "życia w modlitwie i skrusze", ale w latach 2005-2007 podróżował od jednego domu do drugiego, z Meksyku do Rzymu, i korzystał ze swoich nieograniczonych zasobów finansowych. Chory na raka trzustki wycofał się ostatecznie do okazałej rezydencji na Florydzie, gdzie umarł w luksusie w 2008 roku.

G
Gość
10 listopada, 09:10, Antoni Adam:

Pytanie za 100 punktów.

Gdzie tą mendę jego purpurowi kolesie pedofile teraz schowają??

Dobre pytanie...

Szkoda że żaden z PISowskich wyznawcóe nie odpowie

G
Gość
10 listopada, 09:26, Gość:

Kompletna żenada. Oni chyba nadal mają wszystkich za i.d.i.o.t.ów

W mojej ocenie są idiotami...

G
Gość

Kompletna żenada. Oni chyba nadal mają wszystkich za i.d.i.o.t.ów

Dodaj ogłoszenie