Stalowa linka zastawiona na człowieka? Są granice, których nikomu nie wolno przekroczyć

Stanisław Sowa
Udostępnij:
Jak daleko sięga prawo do ochrony własności? Czy właściciel posesji, na której pojawiają się nieproszeni goście, może użyć wszelkich możliwych środków, by ochronić własność przed intruzami? Czy podejmując jakiekolwiek działania, powinien liczyć się z ich ewentualnymi skutkami?

Właściciel pola w Tuszymie pod Mielcem, na którym mieszkańcy wydeptali sobie i wyjeździli przejazd na dziko, zapewne nie zadawał sobie takich pytań. Zdesperowany nieustannym naruszaniem jego prawa własności, postanowił działać. Na „drodze”, którą wyjeżdżono na jego polu, zamontował stalową linkę. I doszło do nieszczęścia.

15-letni Dominik, który jechał skuterem, nadział się na przeszkodę. Linka podcięła chłopcu gardło. Uratowali go lekarze. Miejmy nadzieję, że 15-latek wróci do pełnej sprawności. Do tej dramatycznej historii wracamy w naszym serwisie informacyjnym. Z nadzieją, że taka sytuacja w naszym regionie już nigdy się nie powtórzy. Dramat chłopca i jego rodziny, ale też nieroztropnego właściciela pola, który odpowie karnie za swój czyn, powinien być przestrogą dla każdego z nas. Że są granice, których przekroczyć nie wolno. Że w każdej sytuacji trzeba umieć przewidzieć konsekwencje swojego działania.

Nie ulega wątpliwości, że Dominik i jego dwóch kolegów nie mieli prawa wjechać skuterami na pole, gdzie doszło do nieszczęścia. Ale wjechali. Bez zgody. Jak intruzi. Naruszyli prawo własności. Myślę, że nie wzięli pod uwagę tego, że oponami swoich skuterów rozjeżdżają czyjeś pole. Że silnikami maszyn zakłócają spokój innym ludziom. Byli skoncentrowani na swojej przyjemności. Dla nich liczyła się tylko frajda z jazdy. Pytanie, czy można taką postawę wytłumaczyć wyłącznie młodzieńczą fantazją.

Jako wielbiciel jazdy na rowerze zapuszczam się w urokliwe zakątki Podkarpacia. Widać mnie na drodze, ale raczej nie słychać. Nie zatruwam też nikomu powietrza spalinami. I nie zostawiam tumanów kurzu. Lubię bezdroża i zdarza mi się przejechać drogą czy ścieżką, która do kogoś należy. Gdyby więc ten ktoś zechciał przegrodzić ścieżkę, nie daj Boże, stalową linką, pewnie bym się na nią nadział. Ale, odpukać, jeszcze mi się nie zdarzyło. I wierzę, że się nie zdarzy. Bo większość mieszkańców naszego regionu kieruje się zdrowym rozsądkiem i przejawia choćby minimum wyrozumiałości w stosunku do innych. Nawet jeśli łamią społeczne reguły.

Zdarzyło mi się natomiast uciekać z rowerem na pobocze przed tabunami quadów i motocykli krossowych. M.in. na drodze prowadzącej do rezerwatu przyrody „Wilcze”, między Kąkolówką a Gwoźnicą Górną. Quadowcy i krossowcy rozjeżdżają polne i leśne drogi, smrodzą spalinami, straszą leśną zwierzynę. Zupełnie nie liczą się z tym, że niszczą czyjąś własność, stwarzają niebezpieczeństwo i zakłócają spokój innym. Liczy się tylko ich przyjemność.

Problem jest, ale to nie powód, by kopać wilcze doły, zastawiać linki i inne pułapki, które mogłyby narazić kogokolwiek na utratę zdrowia lub życia. „Cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i patrz końca!” - przestrzega łacińska sentencja. Masz problem z intruzem, dzwoń na policję lub do leśnictwa, domagaj się podjęcia działań przez lokalny samorząd. A jak nie pomoże, dzwoń do „Nowin”.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie