"Stalówka" bliżej trzeciej ligi

Waldemar Mazgaj
Piotr Chlipała (w białej koszulce) nawet trzymany za koszulkę potrafił strzelić dwie bramki Stali Stalowa Wola.
Piotr Chlipała (w białej koszulce) nawet trzymany za koszulkę potrafił strzelić dwie bramki Stali Stalowa Wola. WOJCIECH ZATWARNICKI
Piłkarze ze Stalowej Woli baraż z trzecioligowcem zagrali tak, jak większość wcześniejszych wyjazdowych spotkań.

Po bezbarwnej grze ulegli Kolejarzowi 0-2 i w obliczu środowego rewanżu na swoim stadionie są w niemal beznadziejnej sytuacji.

Goście wytoczyli możliwie najcięższe działa. Zdołali nawet załatwić, by meczu nie sędziował im Mariusz Żak z Sosnowca, do którego mieli mnóstwo pretensji po niedawnej porażce w Janikowie. Na niewiele się to zdało...

Ustawieniem zaskoczył trener Albin Mikulski, który do gry desygnował tylko trzech obrońców i aż sześciu pomocników. Dlaczego w tak ważnym meczu zdecydował się na taką zmianę, skoro wcześniej preferował na wyjazdach system 4-5-1? Chyba tylko on to wie...

- Graliśmy trzema napastnikami - tłumaczył po meczu.

Ale to nie ustawienie miało największe znaczenie. Bo goście odstawali na boisku wolą walki i przygotowaniem fizycznym. I nie obudziło ich nawet uderzenie głową Arkadiusza Bałuszyńskiego w spojenie słupka z poprzeczką już w 5. minucie.

Do przerwy gospodarze mieli kilka szans na gole i tylko znakomitej postawie Tomasza Wietechy zawdzięczają, że nie stracili goli po strzałach Dawida Basty, Piotra Chlipały, czy Krzysztofa Treli. Do czasu, aż Trela ostro zacentrował z lewej strony, a Chlipała tylko dołożył nogę.

Dla równowagi warto dodać, że przyjezdni pierwszy celny strzał na bramkę oddali w 35. minucie: uderzał Marcin Dettlaff, ale znakomitą paradą, nie po raz ostatni, popisał się doskonale znany w regionie Krzysztof Pyskaty.

Dębicki bramkarz swój mecz z graczami Stali kontynuował w II połowie. Strzelali z bliska i daleka Jakub Ławecki oraz Przemysław Pałkus (trzy razy z wolnych). Zawsze górą był Pyskaty.

Gdy wydawało się, że "Stalówka" w rewanżu będzie musiała odrabiać jednobramkową stratę, padł drugi gol. Po głupim faulu przy linii bocznej centrował z wolnego Robert Drąg, a Chlipała po raz drugi pokonał bramkarza Stali.

Dopiero wtedy zaczęły się emocje. Drąg znalazł się sam na sam z Wietechą i padł w polu karnym niczym rażony piorunem. Sędzia nie dał się nabrać i dał mu żółta kartkę. Zaś nadpobudliwy za linią końcową rezerwowy Marcin Drabik dorobił się czerwonej kartki. Nadspodziewanie liczni kibice gości próbowali wedrzeć się na boisko. Interwencja ochrony, która posłużyła się gazem i pałkami, dwa razy zapobiegła przerwaniu meczu.

Rewanż w środę o 17.30 w Stalowej Woli.
KOLEJARZ STRÓŻE - STAL STALOWA WOLA 2-0 (1-0)

1-0 Chlipała (38, dośrodkowanie Treli), 2-0 Chlipała (88, centra Drąga z wolnego).

KOLEJARZ: Pyskaty - Basta, Łukasik, Frohlich, Walęciak (20. Kowalski) - Basta (90+2. Szczepanik), Łukaczyński, Berliński, Trela (80. Drąg) - Chlipała, A. Bałuszyński.

STAL: Wietecha - Ławecki, Wieprzęć, Maciorowski - Iwanicki, Dopierała, Ożóg, Dettlaff (72. Kowalczyk) - Czyżyk (59. Stręciwilk), Pałkus - Gęśla.

SĘDZIOWAŁ: Artur Radziszewski (Warszawa). ŻÓŁTE KARTKI: Kowalski, Frohlich, Łukaczyński, Drąg - Dettlaff, Pałkus, Maciorowski; CZERWONA: Drabik (89, rezerwowy za krytykę orzeczeń sędziego). WIDZÓW: 1600 (200 ze Stalowej Woli).

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie