Strzały w Nowej Dębie. Uważajcie, to poligon!

    Strzały w Nowej Dębie. Uważajcie, to poligon!

    Karolina Jamróg

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Natarcie kompanii czołgów. W ćwiczeniach wzięło udział 28 czołgów T-72.

    Natarcie kompanii czołgów. W ćwiczeniach wzięło udział 28 czołgów T-72. ©Marcin Radzimowski

    Jak się strzela z karabinu maszynowego? Czy łatwo trafić z czołgu do celu? Mogliśmy się o tym przekonać na własne oczy na poligonie w Nowej Dębie.
    Natarcie kompanii czołgów. W ćwiczeniach wzięło udział 28 czołgów T-72.

    Natarcie kompanii czołgów. W ćwiczeniach wzięło udział 28 czołgów T-72. ©Marcin Radzimowski


    Najpierw były instrukcje a potem zajęcia praktyczne. Marcin Radzimowski
    Najpierw były instrukcje a potem zajęcia praktyczne. (fot. Marcin Radzimowski)Wtorek, 28 lutego, Ośrodek Szkolenia Poligonowego w Nowej Dębie. Dla prawie 500 żołnierzy to jeden z ostatnich dni szkoleń. Mamy rzadką okazję ich obserwować.

    Godz. 9. Ppłk Rafał Kowalik, dowódca 1 Batalionu Czołgów z Żurawicy, zaprasza na kawę. Wchodzimy do długiego wojskowego namiotu. W środku ciepło, pod butami trzeszczy wysuszona trawa. Siadamy przy jednej z kilkunastu drewnianych ław.

    - Nie robimy tutaj żadnego show na potrzeby mediów. Nie ma scenariusza ani reżyserii. Będziecie świadkami prawdziwego szkolenia - podkreśla dowódca.

    Na zewnątrz żołnierze ustawiają flagi, sprawdzają, czy działa nagłośnienie. Lada chwila zjawią się goście. Wśród nich ppłk Robert Rettinger, twórca i pierwszy dowódca czołgistów oraz obecny szef szkolenia 21 BSP, ppłk Bogdan Wójcik. Na parking wjeżdża autobus. Wysiadają żołnierze i cywile, przedstawiciele samorządów gmin i powiatu.

    Ciężar karabinu

    Najpierw część oficjalna. Krótko, zwięźle i na temat. Przywitanie gości, kilka uwag, co wolno, a czego nie.

    - Używamy ostrej amunicji. Ze względu na państwa bezpieczeństwo niektóre manewry będą przerywane. Proszę pamiętać, że my się tu szkolimy. Niczego nie podnosić, nie kopać i nie dotykać - instruuje ppłk Kowalik.

    Dzielimy się na 3 grupy. Nasza idzie na strzelnicę. Trzej żołnierze strzelają z karabinów, leżąc na cienkim materacu. Patrząc z boku, wydaje się to proste.

    Dopiero kiedy dostajemy broń do ręki, cel, do którego mierzymy, wydaje się nieosiągalny, a karabin wcale nie taki lekki. Żołnierze ładują nam broń, pokazują, jak trzymać, żeby odrzut nie narobił nam siniaków.

    Pancerniacy na piątkę

    Czas na punkt drugi. Wsiadamy do samochodów.

    - W dzień można poruszać się tylko po drogach asfaltowych. Inaczej mogłoby się zdarzyć, że znaleźlibyśmy się na linii ognia - mówią żołnierze.

    Po 10 minutach docieramy na miejsce. Mamy obserwować celność strzałów z czołgów. 3 czołgi (a w każdym z nich po 3 żołnierzy) na komendę ruszają do przodu. Zatrzymują się, kilkanaście metrów przed nimi pojawiają się chmury dymu i po chwili dociera do nas odgłos wystrzału.

    Pięść pancerna, bo tak żołnierze mówią o czołgistach, robi sporo hałasu. Huk strzałów miesza się z warkotem silników. Czołgi znikają nam z pola widzenia.

    Widzimy tylko kłęby dymu i słyszymy huk. Po chwili znów się pojawiają i znikają. Przez głośniki dowiadujemy się, że wszystkie załogi dostały ocenę bardzo dobrą.

    Nacierają czołgi

    Jedziemy w inne miejsce poligonu. Zobaczymy natarcie kompanii czołgów. To gwóźdź programu. Maszyny wyłaniają się zza zalesionych wzgórz. 4 czołgi i 4 strzały.

    - Cel jest jeden - przełamanie linii przeciwnika - komentuje ppłk Kowalik.

    Do czołgów dołączają opancerzone samochody wojskowe. Komunikaty, jakie przekazują sobie dowódcy czołgów, słyszymy w ustawionych na wzgórzu radioodbiornikach.

    - Na ocenę końcową składa się zarówno skuteczność ognia, jak i umiejętność organizacji całego działania, czyli i to, co słyszymy w radio - tłumaczy dowódca. I podpowiada, że za chwilę na niebie pojawi się cel powietrzny.

    Tym celem ma być... zielona gwiazda.

    - Ta załoga, która ją zauważy, powinna podać sygnał innym, żeby przygotowali ogień przeciwlotniczy.
    Faktycznie, niebo przecina wąska smuga zielnego światła. Bardziej niż gwiazdę przypomina jednak laser.

    Pieniądze nie idą na marne

    O godz. 15 w namiocie czeka na nas wojskowa grochówka. Potem podziękowania i gratulacje. Za szkolenie i prowadzenie 1 Batalionu Czołgów z Żurawicy ppłk Kowalikowi dziękuje były dowódca ppłk Robert Rettinger. Zbigniew Łąka, prezes Zarządu Rejonowego Związku Żołnierzy Wojska Polskiego, odznacza Kowalika medalem 30-lecia ZŻWP.

    - Mam nadzieję, że dzisiaj zobaczyliście, że pieniądze, które trafiają z waszych podatków, nie idą na marne. Mamy sprzęt i się na nim szkolimy - mówi na pożegnanie dowódca.

    500 żołnierzy 1 Batalionu Czołgów z Żurawicy i 14 Dywizjonu Artylerii Samobieżnej z Jarosławia w Nowej Dębie zostanie do końca tygodnia. Ale poligon nie zostanie długo pusty. Wkrótce na zimowe szkolenia przyjadą tutaj inne pododdziały 21 Brygady Strzelców Podhalańskich - strzelcy z Rzeszowa i saperzy z Niska.

    ***
    Materiał powstał dzięki uprzejmości 21 Brygady Strzelców Podhalańskich

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo