Strzelał do dzika, a zginął człowiek

Dariusz Delmanowicz
W miejscu znalezienia ciała Dariusza Szady rodzina i znajomi postawili krzyż.
W miejscu znalezienia ciała Dariusza Szady rodzina i znajomi postawili krzyż. DARIUSZ DELMANOWICZ
Chorąży Dariusz Szady szczęśliwie wrócił z misji w Kosowie. Śmierć dopadła go w lesie, niedaleko Korczowej. Strzelił do niego myśliwy polujący na dziki.

Chorąży Dariusz Szady (40 l.) z Przemyśla poszedł do lasu w poszukiwaniu poroży jeleni. Pechowo znalazł się w pobliżu myśliwego, który polował na dziki. Ten zamiast do zwierzęcia, strzelił w kierunku spacerującego mężczyzny.

Zwłoki Dariusza Szadego leżały na skrzyżowaniu leśnych dróg w okolicach wsi Korczowa. W czwartkowe przedpołudnie znalazł je tam Henryk W. (59 l.), członek Koła Łowieckiego "Ryś" w Przemyślu. Były dyrektor Urzędu Celnego zaalarmował pogotowie ratunkowe. Lekarka wstępnie jako prawdopodobną przyczynę śmierci wskazała zawał serca lub udar mózgu. Nic nie wzbudziło jej podejrzeń.

- Dopiero w prosektorium podczas oględzin zwłok mężczyzny odkryto ranę postrzałową - informuje nadkom. Robert Matusz, zastępca komendanta policji w Jarosławiu.

Broń do ekspertyzy

Zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci przemyślanina policja postawiła właśnie Henrykowi W., który w czwartek polował na dziki. Oddał strzał sądząc, że celuje w zwierzę. Jak się później okazało, trafił człowieka. Jednak w dniu tragedii nie poinformował o tym policjantów.

Dopiero w piątek, w asyście adwokata zgłosił się do komendy w Jarosławiu. Po złożeniu wyjaśnień, myśliwy został zwolniony do domu. Henryk W. wpłacił 10 tysięcy zł poręczenia majątkowego. Otrzymał zakaz opuszczenia kraju. Policja zatrzymała mu kilka egzemplarzy legalnie posiadanej broni.

Dariusz osierocił 3 synów

- W ułamku sekundy nasze życie legło w gruzach - rozpacza Beata Szady, żona pana Dariusza. - Pół roku temu mąż, zawodowy żołnierz, wrócił z misji w Kosowie. Kupiliśmy stary dom, zamierzaliśmy go remontować. W czwartkowy poranek zabrał psa i poszedł się przejść po lesie. Dla relaksu.

Dramatyczne zajście w lesie wywołało poruszenie w rodzinie żołnierza.

- Brat wzięty za dzika! - Janusz Szady nie wierzy. - Jeżeli myśliwy nie miał 100-procentowej pewności, do czego strzela, dlaczego pociągnął za spust?

Sprawą Henryka W., oprócz prokuratury, zajmie się rzecznik dyscyplinarny przy Okręgowej Radzie Łowieckiej PZŁ w Przemyślu.

- Dopiero po wyjęciu pocisku z ciała zmarłego i przeprowadzeniu badań balistycznych dowiemy się, czy strzał padł w linii prostej, czy np. mamy do czynienia z tzw. rykoszetem - wyjaśnia prokurator Piotr Balicki z Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

i
informator

Program o "Zabójstwie i Wyroku w Procesie", czwartek 22.01.2009 r.o godzinie 16.15 w TV Polsat.

Dodaj ogłoszenie