Suszki z Pruchnika awansowały na produkt regionalny

Roman Kijanka r.kijanka@nowiny24.pl
Zastępują gumę do żucia, są smaczne i zdrowe a upieczony z ich dodatkiem chleb z powodzeniem zastępuje nawet wyszukany deser – zapewnia Bogdan Stanik. Nad zapewnieniem tradycyjnego sposobu suszenia czuwa Stanisława Stanik, matka Bogdana. Fot.ROMAN KIJANKA
Zastępują gumę do żucia, są smaczne i zdrowe a upieczony z ich dodatkiem chleb z powodzeniem zastępuje nawet wyszukany deser – zapewnia Bogdan Stanik. Nad zapewnieniem tradycyjnego sposobu suszenia czuwa Stanisława Stanik, matka Bogdana. Fot.ROMAN KIJANKA
Suszone gruszki, śliwki i jabłka z Pruchnika trafiły na listę produktów tradycyjnych.

Smak suszonych owoców pamiętam z dzieciństwa. Przechowywane w płóciennych workach służyły przez całą zimę. Dawniej w niemal każdym gospodarstwie suszenie owoców było sposobem na ich przechowywanie – opowiada Bogdan Stanik, właściciel gospodarstwa agroturystycznego w Jodłówce koło Pruchnika.

Wykorzystując tradycyjne metody przy wsparciu dzisiejszych rozwiązań technicznych sam zaczął suszyć owoce z własnego sadu. Jego produkty zaczęły zdobywać uznanie a technologię suszenia pozyskiwanego naturalnie surowca doceniło ministerstwo rolnictwa, wpisując suszone gruszki, jabłka i śliwki węgierki na listę regionalnych produktów Podkarpacia.

- Są nie tylko smaczne, ale też zdrowe. Po kilkudniowym suszeniu owoce tracą większość wody. Tak ważne dla zdrowia witaminy, minerały oraz pektyny i błonnik pozostają nienaruszone – opowiada Stanik. – Spowalniają wchłanianie cukru i hamują wchłanianie cholesterolu. A suszone jabłka zalane wrzątkiem są najlepszym lekiem na gorączkę – dodaje.

Cztery dni suszenia

Dzisiaj owoce schną w suszarniach. Po czterech dniach składowania w temperaturze około 60 stopni z 10 kilogramów świeżych zostaję niewiele ponad kilogram. Produkt niczym nie różni się od tego, jaki otrzymywano dawniej po wysuszeniu owoców w chlebowych piecach.

– Dawniej suszenie owoców było mozolne i wymagało cierpliwości. Przechowywanie wymagało ciepłego i suchego miejsca. Dzisiaj znacznie szybciej otrzymujemy gotowy produkt i mniej jest problemów z przechowywaniem. Mimo stosowania ulepszeń nie zmienił się smak i wartości odżywcze suszek – wspomina Stanisława Stanik, matka Bogdana.

Owoce przeznaczone do suszenia są ręcznie przygotowywane. Z jabłek usuwana jest skrzynka nasienna i krojone są w talarki. Plasterki gruszek schną razem z nasionami. Węgierki trafiają do suszarni bez pestek, część suszy się w całości. Owoce są suszone razem ze skórką.

Promocja Pruchnika

- Częstuję ludzi odwiedzających Ziemię Pruchnicką. Biorę udział w imprezach promując nasz lokalny produkt, a przy okazji miejsce, w którym powstaje. Ubiegłoroczne zbiory rozeszły się szybko. Wysuszone w tym roku też długo nie poleżą – opowiada Stanik.

Gospodarz suszy wszystkie owoce z własnego sadu. Nawet orzechy włoskie. Gruszki, śliwki i jabłka już uzyskały status produktu lokalnego czyniąc okolice Pruchnika polską stolicą suszonych owoców. 

 

W restauracji zapłacimy więcej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie