Święte miejsce - Strefa Zero w Nowym Jorku [ZDJĘCIA, WIDEO]

Norbert Ziętal

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
W sąsiedztwie Strefy Zero roi się od policjantów, a w tłumie sporo jest tajniaków. Po 12 latach od zamachów Ameryka nadal się boi.

- Szklana butelka - krzyczy pracownik służb ochrony, kiedy niewielki plecak reportera Nowin przesuwa się na taśmie przez skaner kontroli bezpieczeństwa.

- O co chodzi? Przecież w plecaku nie ma nic niebezpiecznego. Obiektyw aparatu? Butelka wody? Wreszcie mam! W środku zawieruszyła się buteleczka kropli miętowych. Wyciągam i pokazuję rosłemu strażnikowi.

- Szklana butelka - ochroniarz pokazuje pozostałym strażnikom. - Z czymś takim możesz przejść - mówi.

Zaskakujące, bo buteleczka z kroplami przeszła kilka kontroli na lotniskach w Polsce i USA. W tym na nowojorskim JFK. Tam nikt nie zwrócił na nią uwagi.

Amerykańska świątynia

11 września 2001 r. w zamachach w USA łącznie zginęło 2973 osoby. Ponad 6 osób tys. zostało rannych. Arabscy terroryści porwali cztery samoloty pasażerskie. Dwa uderzyły w dwie wieże World Trade Center, wówczas najwyższe budynki Nowego Jorku, jego symbol. Trzeci samolot uderzył w siedzibę Pentagonu, siedziby władz wojskowym USA, w Arlington. Czwarty samolot nie osiągnął celu. Jego porwani pasażerowie zdecydowali się odbić maszynę z rąk terrorystów. Samolot runął na niezamieszkały teren. Zamachy to dzieło terrorystycznej organizacji arabskiej Al-Kaida.

Ze środkowego Manhattanu metrem dojeżdżamy niemal pod samą Ground Zero - Strefę Zero. Wyłania się wielki plac budowy, a wokół - tłumy ludzi.

To tutaj 11 września 2001 r. arabscy terroryści zaatakowali Amerykę. Porwanymi samolotami uderzyli w dwie bliźniacze wieże World Trade Center. Wieże runęły, grzebiąc tysiące ludzi i rujnując sąsiednie budowle. Obecnie Strefa Zero to nowojorska i amerykańska świątynia. W miejscu dawnych wież od kilku lat powstaje muzeum, a właściwie kompleks muzealno-pomnikowy poświęcony pamięci ofiar 11 września.

Najpierw trzeba posłusznie stać w sporej kolejce do wejścia. Wstęp teoretycznie jest gratis, ale tablice informują, że mile widziana jest wpłata od 5 do 10 dolarów. Dotacja na budowę muzeum-pomnika. Banknoty wrzucają wszyscy.

Dostajemy bilet, po kilku metrach jego kontrola. Idziemy dalej, kontrola za kontrolą.

- Przesadzają - denerwuje się mój współtowarzysz. - Przecież to niemożliwe, aby ktoś się przedostał bez biletu.
Ale najważniejsza jest kontrola bezpieczeństwa. Ostrzejsza niż na lotniskach. Trzeba zdjąć z siebie wszystkie metalowe przedmioty. Pasek z metalową klamrą, obrączkę, a nawet buty, o ile mają jakieś metalowe wykończenia.
W końcu możemy wejść do muzeum.

- Amerykanie nadal bardzo się boją. To dla nich święte miejsce. Obawiają się, aby ktoś drugi raz tutaj nie uderzył, bo wtedy by ich poniżył - tłumaczy Marek, Polak od wielu lat mieszkający w Nowym Jorku.

Przetrwało tylko jedno drzewo

Główną częścią muzeum są dwa głębokie baseny - północny i południowy. W tych miejscach stały wieże WTC. Nietypowe fontanny. Hektolitry wody kaskadami spływają w dół. Wokół, na obramowaniach basenów, imiona i nazwiska prawie 3 tys. ofiar terrorystycznych zamachów 11 września 2001 r. W samych wieżach zginęło 2600 osób. Niezwykle symboliczny widok, jakby ludzkie ofiary spadające w dół.

Przy basenach mini park. Zasadzono pół tysiąca białych dębów, sprowadzonych z wielu miejsc USA. Jedno drzewo jest szczególne. Otoczone ogrodzeniem, gałęzie podwiązane sznurkami. W ziemię wbite amerykańskie flagi. Rośnie pod czujnym okiem ochroniarza.

- To jedyne drzewo, które cudem ocalało z ataków - pokazuje Marek.

Teorie spiskowe

Obok powstaje budynek, w którym znajdzie się wystawa poświęcona tragedii sprzed 12 lat. Żadnych budek z fast foodem, napojami, pamiątkami. Jedynie niewielkie stanowisko z darmowymi folderami o muzeum - pomniku.
Za ogrodzeniem trwa budowa kolejnych budynków nowego WTC.

- Największy budynek nowego kompleksu będzie najwyższym w Nowym Jorku. Nie jest jeszcze skończony, nikt tutaj nie mieszka i nie pracuje. Jednak w nocy zapalona jest większość świateł. Tak, jakby już normalnie funkcjonował. Chodzi o zrobienie wrażenia na odwiedzających Nowy Jork gościach - tłumaczy Marek.
Obok muzeum i pomnika 9/11 jest jeszcze jeden tłumnie odwiedzany budynek. Niewielki, murowany kościółek z połowy XVIII wieku. Także oparł się zamachowcom. Obecnie w większej części zamieniony na ekspozycję o tragedii. Są mundury, sprzęt strażaków, policjantów, księgi pamiątkowe z wpisami, zdjęcia ofiar, dziecięce pluszaki.

Jest drewniana ławka, na której 12 lat temu odpoczywał strażak, biorący udział w akcji ratowniczej. Obok naklejone zdjęcie tego strażaka śpiącego na tej ławce.

Czy ci ludzie musieli zginąć? Amerykanie od 12 lat spekulują o zamachach, powstały różne teorie spiskowe.

- Ameryka to kraj bardzo dobrze zorganizowany - mówi Marek. - Głównie pod kątem bezpieczeństwa. Dlatego trudno jest uwierzyć, że nikt nie wiedział o zamachach, że to tylko dzieło arabskich zamachowców. Może kiedyś dowiemy się prawdy.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie