Synowa i teściowa nie muszą być przyjaciółkami. Rozmowa z psychologiem

Ula Sobol
Aneta Krawczyk, psycholog z Sokołowa Małopolskiego
Aneta Krawczyk, psycholog z Sokołowa Małopolskiego Ula Sobol
Synowa i teściowa nie muszą się zaprzyjaźnić. Rozmowa z Anetą Krawczyk, psychologiem z Sokołowa Małopolskiego

Dla dobrych relacji:

Dla dobrych relacji:

* Nie traktuje teściowej/synowej stereotypowo.

* Teściowa ma prawo odmawiać.

* Jeśli dojdzie do konfliktu, np. z powodu nadmiernego wtrącania się teściów do spraw małżónków, to najlepszą rzeczą, jaką można zrobić, aby uniknąć zwiększenia złości jest ustalenie konkretnych zasad. Pomogą ukierunkować zachowanie (to może dotyczyć kwestii wychowywania dzieci).

* Aby rozmowa miała pozytywny efekt, warto pamiętać o wzajemnym szacunku, takcie i delikatności.

- Teściowa i synowa to czasami trudna relacja rodzinna, oparta na stereotypach. Czy teściowe rzeczywiście nie przypadają za synowymi?

- Teściowe, które nie przepadają za synowymi, to zazwyczaj kobiety lubiące sprawować kontrolę, które nie radzą sobie z faktem założenia rodziny przez ich syna. Czują się opuszczone i przeżywają poczucie straty. Nie mogą zaakceptować, że inna kobieta może być ważniejsza. Ponadto młoda synowa uświadamia im upływ czasu, własną przemijalność i konieczność przystosowania się do nowej sytuacji i zmiany własnego życia, w którym trzeba się skupić na realizowaniu odmiennej roli niż dotychczas. A to może być trudne m.in. łączy się z rozluźnieniem więzi, rezygnacją z ingerowania w decyzje, plany, postawy syna i synowej. Oznacza też zajęcie się swoim życiem, postawieniem sobie nowych celów, wyznaczeniem nowych aktywności, innego sposobu funkcjonowania.

- Czy relacje synowa-teściowa są trudne dla obu stron?

- Tak. Gdy relacja jest trudna, to zazwyczaj cierpią dwie strony, choć każda w inny sposób może to przeżywać, reagować i radzić sobie. Z perspektywy synowej trud tej relacji zależy w dużej mierze od postawy męża. Jeśli on potrafi zachować się dojrzale, ustanowić zdrowe granice, to żona będzie w komfortowej sytuacji, jej pozycja nie zostanie zachwiana. Ale może być inna sytuacja, gdy mąż nie potrafi "odciąć pępowiny" i matka nadal jest tą najważniejszą, wtedy synowa znajduje się w sytuacji, w której nieuniknione są konflikty, rywalizacja i zazdrość.

- Jak przekonać teściową do siebie?

- Synowa nie musi jakoś szczególnie przekonywać teściowej do siebie. Wystarczy wzajemny szacunek, zrozumienie, dobroć. Przekonywanie związane jest z udowadnianiem czegoś, staraniem, aby się przypodobać, świadomymi zabiegami, aby być zaakceptowaną. Myślę, że żadna dojrzała kobieta nie musi tego robić w stosunku do swojej teściowej, bo to nie jest związek oparty na zależności.
- A zaufanie?

- Jeśli chodzi o zaufanie, to tak jak w każdej innej ważnej relacji, wymaga ono dobrego poznania się w różnych sytuacjach. Wtedy wiemy, czy możemy liczyć na drugą osobę oraz czy jest taktowna, czy umie zachować tajemnicę, czy jest wrażliwa na potrzeby drugiej osoby oraz czy umie słuchać i wspierać

- Czy warto też od czasu do czasu poprosić o radę teściową i zdać relację z tego, jaką korzyść przyniosło zastosowanie się do niej?

- Jak najbardziej. Tym bardziej, że starsi mają większe doświadczenie, dużo wiedzy, inną perspektywę widzenia. To wszystko jest bardzo cenne i na pewno warto wykorzystać. A jeśli jeszcze synowa zda relacje z korzyści, jakie przyniosła ta rada, to stworzy fundament dla ciepłych stosunków i traktowania siebie z powagą.

- Proszenie o radę to ważny komunikat dla teściowej?
- Tak, oznacza, że jest potrzebna, ważna, pomocna. To umacnia relacje.

- Teściowa to przede wszystkim kobieta, która kocha twojego faceta równie mocno, jak ty. Czego nie powinniśmy robić, aby nie pogorszyć relacji z teściową?

- Aby relacja teściowej z synową była udana, należy zwracać uwagę na wzajemne potrzeby. Panie powinny poznać oczekiwania względem siebie oraz możliwości ich zrealizowania. Na tym tle bardzo często dochodzi do konfliktów. Synowym czasem się wydaje, że obowiązkiem teściowej jest pomoc w opiece nad dziećmi. Oczekując tego, nie biorą pod uwagę, że teściowa może nie mieć ochoty zajmować się dziećmi, ma inne plany, bądź chciałaby realizować się w roli babci, ale na innych zasadach niż oczekuje tego synowa. Warto rozmawiać o takich kwestiach, bo łatwo o nieporozumienie. Żona, która często złości się na teściową, obwiniając ją za wszystko, co złe, zapomina, że to właśnie teściowa wychowała jej męża na mężczyznę, którego pokochała. Miała duży wpływ na to, jakim jest człowiekiem. Warto to brać pod uwagę i może niektóre rady zanim zostaną odrzucone można przynajmniej przemyśleć.
- Co powinniśmy robić, aby relacja dwóch dorosłych kobiet była udana?
-
Trzeba być dla siebie partnerami, nie oceniać się i traktować na równej pozycji. Wtedy nawet mieszkanie pod jednym dachem nie będzie problemem.

- Przyjaźń jest możliwa?

- Zdarzają się bardzo dobre relacje synowych z teściowymi, gdzie jest nawet miejsce na głęboką więź, przyjaźń. Uważam to za wyjątkowe, ale nie niemożliwe. Gdy teściowa staje się przyjaciółką, relacja wkracza na inny tor, jest więcej bliskości emocjonalnej, otwartości w wyrażaniu uczuć i myśli bez lęku, że zostanie się skrytykowaną. Przyjaciółki znają swoje słabe strony, tolerują je i mogą na siebie liczyć. Należy jednak uważać, aby przyjaźń między teściową, a synową nie zmąciła dużo ważniejszej więzi męża i żony.

Wideo

Komentarze 24

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Elżbieta
2018-12-25T17:29:26 01:00, Gogus:

Taaak. Ale bzdury. Często synowie to zakały rodziny. Akceptują tylko swoje rodziny a rodziny męża w ogóle nie akceptują. Wprowadzają fermentj i złą atmosferę w rodzinie.

6 sierpnia 2019, 17:17, Gość:

Święta prawda

właśnie tego doświadczam, syn z żoną mieszkają w moim nowym domu, dzwonili do mnie i były ochy i achy jak płaciłam za elementy wykończeniowe do domu , oczywiście synowa wybierała , akceptowałam i ja bankomat płaciłam, robiłam dla dobra naszej rodziny , wprowadzili się , ja zostałam na swoim bo tak też chciałam , powiedziałam dopóki jestem samodzielna , mieszkajcie sami . I się zaczęło , na synowej twarzy widniało nie zadowolenie kiedy pokazywałam się w moim domu ,gdzie mieszkają , czy byłam za często raz w m-cu , nie oczekiwałam obiadu , mówiłam że kawa wystarczy , nie chciałam robić kłopotu a może raczej żeby nie usłyszeć czegoś złego że skacze koło mnie ,jeździłam bo chciałam się widywać z wnukiem , kiedy wnuk chciał się ze mną bawić , zabiera go na ręce lub do krzesełka do karmienia dzieci , to już tak widoczne , ale mój syn jest ślepy , zawodowo bardzo inteligentny, ale w domu pantofel . Synowej nie krytykuję , nie pouczam bo nie zaprzeczam gotuje lepiej ode mnie , ja nigdy to do tego nie miałam chęci , ja za to w jej wieku byłam już na dobrym stanowisku , zawsze zadbana , elegancka i usłyszałam zachowuję się królowa , nie wiem czy jak przyjdę śmierdząca wódą , w gumowcach to będzie dobrze. Wita mnie, nie raczej nie , stoję w korytarzu i nie wiem co robić , nie słyszę proszę do salonu , proszę podać płaszcz , w końcu kładę w salonie płaszcz i wchodzę. Na wesele nie zaprosiła, to jej inicjatywa matki chrzestnej syna, na 40 osób ze strony pana młodego tzn. mojego syna 8 osób a jej pozostałość , i jest dokładnie to co Państwo piszecie , rodzina męża się nie liczy , a ten mój syn pantoflarz tego nie widzi , ja również byłam synową , jeżeli moja mama opiekowała się przez tydzień tym moim pantoflarzem , w niedzielę razem z mężem jechaliśmy do męża rodziców , nie raz zostawiałam dziś tego pantoflarza u teściów a ja szłam na zakupy, nie ukrywam że na początku coś z teściową wymieniliśmy złe zdanie , ale po tym nigdy , bo życie w zgodzie dawało mi korzyści ,a teściowie byli wniebowzięci, to samo chciałam u mojego pantoflarza, synowa nie ,skłócona jest nawet ze swoimi rodzicami , ale jako że byłam zawsze roztropna ten dom co mieszkają jest tylko moją własnością i wiedzą że jak nie zmienią swojego zachowania to dostaną tyle, ile mi dali szacunku. Jeżeli czytają synowe to odpowiedzcie mi co zrobiłam złego. Drogie teściowe synowych , należy kopnąć je w cztery litery jak pozwalają warunki finansowe zwiedzajcie Polskę , nie musi być świat, same organizujcie sobie życie , ja szukam 3 osoby do brydża , kiedyś grałam i nie ukrywam na stole będzie alkohol bo w tej grze musi być klimat jak przy pokerze. Pocieszam się że ona będzie też będzie mieć synową , a wnusio mój ma 1.3 roku i widać charakterek , wnusio tak trzymać . Mój błąd to taki że złapałam ją na manipulacji i powiedziałam i od tego dnia stałam się królową . Teściowe pozdrawiam

G
Gość
2018-12-25T17:29:26 01:00, Gogus:

Taaak. Ale bzdury. Często synowie to zakały rodziny. Akceptują tylko swoje rodziny a rodziny męża w ogóle nie akceptują. Wprowadzają fermentj i złą atmosferę w rodzinie.

6 sierpnia, 17:17, Gość:

Święta prawda

Ja mam jeszcze lepiej. Syn ożenił się nie z synową tylko z jej rodziną, a raczej sektą, gdzie teściowa jest "guru", teść podnóżkiem a córeczka nie używa własnego rozumu, zarządza jej umysłem i czynami mamusia, a ona na poziomie umysłowym 6-latka. Cała rodzina toksyczna do bólu, psychofagi w czystej postaci. Działają stadnie, namolnie wciskają się w życie i nie jesteś w stanie się pozbyć. Manipulanci i naciągacze. Trafili na "nieposłuszną", więc za wszystko jestem karana. Jakoś dało się lawirować unikając kontaktu przez 7 lat, póki nie pojawiła się moja ukochana Wnusia. I wzajemnie zakochana we mnie. No i trzeba to było zniszczyć, albowiem mimo miłości do Wnuczki nie dałam sobą zarządzać i naciągać na pieniądze. Synowa od dnia ślubu się "rozwijała". Robiła doktorat - rok bez efektów, bo od samego chcenia doktoratu się nie zrobi. Potem był etap zostania piosenkarką: gitara, wzmacniacze, lekcje śpiewu - nikt nie chciał docenić. Następny etap to pisarka. Fantastyka. Opowiadania na Polstergeist - bez odzewu i komentarzy pełnych zachwytu. Po kilku latach "rozwoju" podjęła pracę i zdecydowała się na kolejne studia na ASP. W tym kierunku jest rzeczywiście utalentowana. Jak już podjęła decyzję, to zdecydowała się na dziecko. /Tak zaplanowały z Mamusią, bo druga żona jej brata zaszła w ciążę, więc babcia w opiece się "nie zmęczy" bo dzieci będą zajmowały się sobą./ Po pierwszym roku urodziła i teraz już były obie pewne, że mnie "ogolą" z pieniędzy, bo Wnusia i podobna do ojca. I zaczęły się prostackie manipulacje. Żłobek - nie, moja opieka /chciałam wynająć mieszkanie, żeby opiekować się Wnusią mieszkającą 200km ode mnie/ - nie. Bo matka to jest matka, więc po co jej ta praca, a może jej i tak nie przedłużą umowy, a przecież studia trzeba skończyć a kosztują tylko 500zł miesięcznie itp.

Przez 7 lat dawało mi się nie bywać, nie komentować rozwoju talentów, ale tu już nie wytrzymałam i "dałam czadu", czyli w sposób nieszczególnie wybredny wyartykułowałam swoje zdanie. Teściów wyrzuciłam z domu, ale ciągle na "pstryk", mimo że podjęłam pracę jeździłam te 200km opiekować się bezustannie chorującą Wnusią, bo prosił mnie o to syn stawiany "pod ścianą". Żona nie mogła wziąć zwolnienia, jej mamusia musiała obrabiać działkę. A u nich byłam ciągle upokarzana i kneblowana, każdą moją sugestię synowa traktowała jak krytykę i nawet jeśli była logiczna i dla dobra dziecka, to zrobiła akurat odwrotnie. Od pewnego momentu odmówiłam przyjazdów, więc syn przywoził mi SAM chore czasami z wysoką gorączką dziecko, bo mama miała zajęcia z plastyki. Horroru jaki przeżyłam nie zapomnę nigdy, synową gardzę i się jej brzydzę, bo stosuje przemoc w białych rękawiczkach, strategie uzgadnia z rodzicami. I mogę zrozumieć, że nienawidzi mnie, bo usłyszała prawdę o sobie i swojej rodzinie, że manipuluje mężem, lekceważy go i upokarza wobec innych - jest dorosły i to jego zgoda. Ale brzydzę się nią, bo taką samą przemoc i manipulacje stosuje wobec swojego dziecka. Odbiera jej radość, którą ma ode mnie, szczuje w perfidny sposób przeciwko mnie i syna i Wnuczkę. Na szczęście Wnusia chodzi już do drugiej klasy, przestała chorować i chociaż z bólem serca, postanowiłam się zupełnie odciąć, bo do nich nie jeżdżę już od dawna co synowej nie satysfakcjonuje, więc obraża mnie w moim domu. I pracują cała rodziną nad małą i po spakowaniu całej siatki prezentów z komentarzem "Ja to wezmę!!" jako podziękowanie przyobleka na oblicze wyraz samozadowolonej świniowatości jak moja ukochana Wnusia popycha mnie z zaciętą buzią na wersalkę i dumna z siebie woła: "Mamo, przewaliłam babcię!!!! " Dla jasności: sama wychowałam, wykształciłam Syna i wyposażyłam w mieszkanie.

B
Basia

Często się pisze jakie to wredne są tesciowe, jestem teściowa i od samego początku małżeństwa mojego syna ignorowana przez synowa. Dzień matki słyszę życzenia od syna tylko, kiedy kupię prezent dla wnusi, syn dziękuje. Kiedy zapraszam na obiad jest to godzina tylko, bo akurat umówiona jest ze swoją mamą. Cieszę się, że syn jest szczęśliwy to najważniejsze, a ja cóż stoję obok, wiem jedno zawsze oboje mogą liczyć na mnie bo jestem matką która kocha

G
Gość
2018-12-25T17:29:26 01:00, Gogus:

Taaak. Ale bzdury. Często synowie to zakały rodziny. Akceptują tylko swoje rodziny a rodziny męża w ogóle nie akceptują. Wprowadzają fermentj i złą atmosferę w rodzinie.

Święta prawda

K
Korri

Trzeba znaleźć jakąś nić porozumienia, ale przede wszystkim według mnie obie strony małżeństwa powinny mieć świadomość, że zawierając związek, tworzą swoją rodzinę. Teraz są we dwójkę jeśli mają, to ich dzieci. W życiu dalej istnieją nasi najbliżsi, ale to z naszym partnerem powinniśmy podejmować wspólnie życiowe decyzje. Mój mąż miał duży problem z poświęceniem nam tyle czasu, ile wcześniej poświęcał swojej rodzinie. Gdzieś nie przeszło mu przez głowę, że ślub to coś więcej, niż założenie na palec obrączki. W pewnym momencie myślałam, że mamy taki kryzys, że to będzie koniec naszego małżeństwa. Zaciągnęłam go do psychoterapeuty, którego poleciła mi koleżanka - Andrzeja Wichrowskiego, który prowadzi terapię w poradni Psychologgia Plus. Spokojnie sobie pracowali przez kilka miesięcy, a ja obserwowałam, jak mój ukochany staje się bardziej odpowiedzialny, bardziej zaangażowany w nas - w rodzinę. Jesteśmy blisko z naszymi rodzinami, ale żeby samemu móc stworzyć rodzinę, musimy być razem :) Pomoc psychologa czasami pomaga, kiedy musimy przejść przez duże zmiany.

G
Gogus

Taaak. Ale bzdury. Często synowie to zakały rodziny. Akceptują tylko swoje rodziny a rodziny męża w ogóle nie akceptują. Wprowadzają fermentj i złą atmosferę w rodzinie.

G
Gość

Tiaa. Moj

s
szamanka
W dniu 02.04.2017 o 09:01, Yumeka napisał:

A co z teściową która uważa siebie za idealną i nieskazitelną a synowa powinna żyć tak jak ona żyła. Powinna naśladować teściową we wszystkim. Teściowa która chce wtrącać się do wszystkiego i decydować o synowej i jej dzieciach. Teściowej która nie akceptuje samodzielności dzieci. Która twierdzi że będzie jak ona vhve albo strzela focha i obraża synową i jej rodzibę mimo że rodzina synowej nie ma nic wspólnego ze sporem i traktowała teściową z szacunkiem. Co wtedy? Dodam że to nie jest zwykłe wtrącenie się i nie liczenie ze zdaniem synowej lecz ingerencja nawet w szpitalu czyli oglądanie karty zdrowia synowej bez jej zgody bo koleżanka pracuje w szpitalu czy zmiana leków przeciwbólowych u lekarbezbo znajomy na mocniejsze bez zgosy synowej która zauważa zmianę gdy kroplówka jest już podana (lek synowej jest znany bo źle na niego reaguje) a gdy nie chce kolejnych dawek i nie pozwala aby jej podano lek to wielka obraza. Koszmar. A to jeszcze nie wszystko....

 

Najlepiej byłoby się odciąć.. Nie wiem czy jest taka możliwość, ale współczuje.

z
zła synowa
W dniu 04.11.2017 o 17:31, diana napisał:

Mam  zięcia mieszkającego  w  Polsce  i  synową  mieszkającą w  innym  kraju  ,  Z  zięciem  było  różnie  na  chwile  obecną  powiedzmy  są  stosunki  poprawne,  niestety z  synową  nie  mogę się porozumieć ,Nie  liczy  się  rodzina męża  tylko  jej  rodzeństwo i  jej  rodzice.  Nie  zna  słowa  dziękuje  ,proszę itd.Swego  czasu  miałam  bardzo  dobry kontakt  z synem  - z   mami  synka zrobiła  z  niego pantoflarza. Syn  dzwoni  tylko  jak  jej  nie  ma  w  pobliżu..NIGDY  NIE  WYMAGAŁAM   OD PARTNERÓW  MOICH  DZIECI  MIŁOŚCI  I " CAŁOWANIA  PO  RĘKACH "PROSIŁAM  JEDYNIE  O  SZACUNEK BO  TYLE  UWAŻAM  MATCE  NALEŻY  Mam  zięcia mieszkającego  w  Polsce  i  synową  mieszkającą w  innym  kraju  ,  Z  zięciem  było  różnie  na  chwile  obecną  powiedzmy  są  stosunki  poprawne,  niestety z  synową  nie  mogę się porozumieć ,Nie  liczy  się  rodzina męża  tylko  jej  rodzeństwo i  jej  rodzice.  Nie  zna  słowa  dziękuje  ,proszę itd.Swego  czasu  miałam  bardzo  dobry kontakt  z synem  - z   mami  synka zrobiła  z  niego pantoflarza. Syn  dzwoni  tylko  jak  jej  nie  ma  w  pobliżu..NIGDY  NIE  WYMAGAŁAM   OD PARTNERÓW  MOICH  DZIECI  MIŁOŚCI  I " CAŁOWANIA  PO  RĘKACH "PROSIŁAM  JEDYNIE  O  SZACUNEK BO  TYLE  UWAŻAM  MATCE  NALEŻY  SIĘ  .Zaraz przypomina mi się moja teściowa, która wciska mi pomoc której nie chce a potem jest wielka obraza ze ja nie potrafię podziękować. Ja do mojej miałam szacunek z automatu, jak do każdego człowieka, ale moja teściowa zrobiła wszystko żebym na nią nie mogła patrzeć i szła po trupach, uderzając w nabliższych, kłamiąc żeby wytłumaczyc swoje zachowania przed synem. Jak słyszę szacunek z ust teściowej to już wiadomo na kilometr że ma jakiś problem ze sobą, bo spełniona kobieta nie musi się uciekać do takich ostatecznych argumentów jak szeroko pojęty brak szacunku tylko konstruktywnie rozmawia, akceptuje granice prywatności, komfortu, zdanie innych, nie szantażuje, nie kłamie, nie powoduje kryzysów w małżeńśtwie, nie podważa autorytetu matki i nie mści sie na na niej przez wnuki. Moj dziadek definiuje brak szacunku jako brak możliwości wpieprzania się w życie. Wszystko w temacie. A że swego czasu matka miała dobry kontakt z synem, to rozumiem chodzi o czasy jak był chłopcem czy jak synowa robiła jeszcze dobrą minę do złej gry bo matka musiała grać zawsze pierwsze skrzypce? Nie uwierzę w winę synowej, bo mam za teściową potwora i mimo że mialysmy dekade dobre relacje mieszkajac kilka km dalej to ślub i bliskie zamieszkanie zmieniło wszystko. Zadna synowa nie będzie krzywdzila swoich najbliższych, męża, dzieci ograniczając im kontakt z babcią czy matką jeśli te kontakty nie wpływają zle na jej malzenstwo, jej autorytet zony i matki. Jeśli chce pani żeby było dobrze, to niech sie pani zastanowi co tak naprawde pani rozumie pod pojeciem szacunek, jakie sa pani oczekiwania, potrzeby i powie o tym wprost synowej. Może to zabrzmiało brutalnie, ale role się zmieniły, syn jest dorosły i to synowa tworzy rodzinę, w której mąż jest szczęśliwy. Dodam jeszcze. ze tesciowe mają w zwyczaju robienie z siebie ofiary przed rodziną, a potem winią synową że im sie rodzina rozpada. Ale kto z chęcią wchodzi do rodziny, która już z góry jest zle nastawiona do synowej bo tesciowa meczennica z nadmiaru czasu przedstawia ją w najgorszym swietle, jeszcze niezadko ubarwiajac? Albo co gorsza bierze na litość czlonkow rodziny zeby w ,,w jej obronie" uswiadomiły syna że musi ustawić zonę? Najlepsze jest to, że nie wiem jak można stawac w obronie kogoś kogo nikt nie atakuje, wystarczy że się jest:) Życzę powodzenia, może następną synową sama pani podsunie synowi i będzie git.

 

s
szamanka
W dniu 02.04.2017 o 09:01, Yumeka napisał:

A co z teściową która uważa siebie za idealną i nieskazitelną a synowa powinna żyć tak jak ona żyła. Powinna naśladować teściową we wszystkim. Teściowa która chce wtrącać się do wszystkiego i decydować o synowej i jej dzieciach. Teściowej która nie akceptuje samodzielności dzieci. Która twierdzi że będzie jak ona vhve albo strzela focha i obraża synową i jej rodzibę mimo że rodzina synowej nie ma nic wspólnego ze sporem i traktowała teściową z szacunkiem. Co wtedy? Dodam że to nie jest zwykłe wtrącenie się i nie liczenie ze zdaniem synowej lecz ingerencja nawet w szpitalu czyli oglądanie karty zdrowia synowej bez jej zgody bo koleżanka pracuje w szpitalu czy zmiana leków przeciwbólowych u lekarbezbo znajomy na mocniejsze bez zgosy synowej która zauważa zmianę gdy kroplówka jest już podana (lek synowej jest znany bo źle na niego reaguje) a gdy nie chce kolejnych dawek i nie pozwala aby jej podano lek to wielka obraza. Koszmar. A to jeszcze nie wszystko....

 

A da się jej unikać? Jeśli tak, to nic nie przyniesie Ci lepszego komfortu psychicznego.

G
Gość

Wyszlam na pol gzidziny, wszystko dopiete na ostatni guzik wsyscy karty pokladowe, bilety, check in wszystko zrobione, troche jak miec dwojke dzieci tylko bez tej dzieciecej radosci czy optimizmu. Na dworzec glowy Uberem, trzeba zamowic, dopilnowac bagazu, tam bilety problemy z dojsciem, chociaz przez ostatnie dwa dni nie bylo problemow z lataniem po galeriii krakowskiej. Nie wiem czy sie smiac, czy plakac. Przeciez to nie ja, nie musze nikomu nic udowadniac, on to wszystko wie. Sluchajcie, kij w to jak MAMA sie zachowuje. Cala wiara w tym jak ON to utrzyma. No, nie utrzymal. A szkoda.. szkoda mi nawet o tym pisac dziewczyny.!

N
Natalia

Moj partner jest wlochem I do tego fryzjerem, wszystkie typowe przywary o jakich pomyslisz, makaron- mama- jazda samochodem- romantyzm- radosc zycia i usmiech - tak, wszystko sie zgadza, typowy makaron. Mieszkamy i poznalosmy sie w Londynie. Sutuacja jest dosyc skomllikowana, ja mieszkam I pracuje ze starszymi osobami jako pielegniarka, studiuje dziennie. Na codzien spotykam sie z osobami z depresja I niepokojem, sama mialam z tym problem, tak jak jego mama. Jego mama zmaga sie z depresja od ponad 40 lat, czyli Cale jego zycie. Ja, widzac znajome mi obrazy, pozstanowilam naprawic swiat I zaprosic ja na wspolny wyjazd, dac jej odetchnac I odpoczac od zmartwien codziennego zycia. Moj blad. Od pocZatku wszystko nie tak. Apartament piekny, wynajety w krakowie, nie ma BIDETU. 14 lat mieszkala w Londynie bez bidetu, na pewno moze wytrzymac 4 noce w luksusowym apartamencie az dolecimy do Londynu gdzie takze NIE MA BIDETU? Bzdety, jak przygotowanie sie do wyjscua na kolacje z moimi przyjaciolmi urosly do emocjonaknego syfu nie do przeskozenia, walka o wzgledy jej syna, gdzie na prawde, z calych sil probowalam zamknac dziob, ale mi w koncu wyskoczylo. Przetrzymalam kolacje, sluchajac po raz tysieczny o wypalonej nadrzerce (operacja) bez znieczulenia, jej posraznionej skorze glowy I reszcie serii niedortunnosci i przykrych zdarzen z ostatnich 20 lat, dermatologiczno- psychosomatycznych objawow w najdrobniejszych szczegolach, przewijanych pouczaniem mnie, gdzie kupuje sie makaron I jak nalezy go przygotowac. Przy kazdej okazji czulam sie ponizona, lub zdegradowana do Granic mozliwosci. Problemem nie do przeskoczenia stalo sie wypicie kawy nie z ekspresu, tylko palenie kuchenki indukcyjnej kawiarka. Na Koniec, siegajac po cos, stwierdzila ze ma zlamane zebro. Przestraszony Stefan, chcial ja zabrac do szpitala ale nie zgodzila sie, postanowila stekac w milczeniu. “Nic sie nie stalo, nie Martw sie, przynajmniej moge oddychac”- stwierdzila charczac. Nie wytrzymalam. Wyszlam.

d
diana

Mam  zięcia mieszkającego  w  Polsce  i  synową  mieszkającą w  innym  kraju  ,  Z  zięciem  było  różnie  na  chwile  obecną  powiedzmy  są  stosunki  poprawne,  niestety z  synową  nie  mogę się porozumieć ,Nie  liczy  się  rodzina męża  tylko  jej  rodzeństwo i  jej  rodzice.  Nie  zna  słowa  dziękuje  ,proszę itd.Swego  czasu  miałam  bardzo  dobry kontakt  z synem  - z   mami  synka zrobiła  z  niego pantoflarza. Syn  dzwoni  tylko  jak  jej  nie  ma  w  pobliżu..

NIGDY  NIE  WYMAGAŁAM   OD PARTNERÓW  MOICH  DZIECI  MIŁOŚCI  I " CAŁOWANIA  PO  RĘKACH "PROSIŁAM  JEDYNIE  O  SZACUNEK BO  TYLE  UWAŻAM  MATCE  NALEŻY  SIĘ  .

K
Kasia

Jeżeli teściowa będzie traktowała synową jak konkurencję to będzie źle. Wystarczy dostrzec w niej człowieka ze swoimi uczuciami, potrzebami i emocjami. Przyjąć ją do swojej rodziny ciepło i życzliwie i nie dyktować, jak ma żyć. Sama tak zrobiłam i kontakty z moją synową są wspaniałe. Natomiast moja teściowa to samo zło do szpiku kości i dlatego jest dzisiaj sama bez kontaktu z najbliższymi. Nawet wnuki jej nie odwiedzają. Budowanie relacji zależy od obu stron, jednak to teściowa ma więcej do zdobienia, bo i więcej do stracenia. Może stracić syna i wnuki.

G
Gość
W dniu 22.08.2017 o 23:37, hania napisał:

To Twoja wersja. Dobrze by było popytać tez twoja synową. Może jesteś dla nich toksyczna i dlatego od ciebie uciekli.

Dodaj ogłoszenie