Ta butla była wadliwa!

Aneta Dyka-Urbańska
Ryszard Nycek uważa, że jeśli sprawa nie zostanie wyjaśniona może dojść do kolejnej tragedii. - Przecież ktoś jeszcze może trafić na butlę z wadą - mówi mężczyzna.
Ryszard Nycek uważa, że jeśli sprawa nie zostanie wyjaśniona może dojść do kolejnej tragedii. - Przecież ktoś jeszcze może trafić na butlę z wadą - mówi mężczyzna. Fot. Aneta Dyka-Urbańska
Policja chce umorzyć postępowanie w sprawie wybuchu butli gazowej w domu Nycków. Nie zrobiono nawet jej ekspertyzy.

- Nie zrobili nawet jej ekspertyzy, a my jesteśmy pewni, że była wadliwa - mówi Ryszard Nycek. Jego syn i synowa nadal leżą w szpitalu z III stopniem poparzenia.

- Policjanci koncentrowali się na sprawdzeniu, czy ktoś z domowników nieumyślnie nie przyczynił się do spowodowania wybuchu. Śledczy nic takiego nie odkryli. Nie badali wątku wady butli, dlatego nie było ekspertyzy - twierdzi mł. asp. Grzegorz Bajda z KPP Mielec.

Bajda dodaje, że prokurator, do którego trafił policyjny wniosek, może go odrzucić.

Gaz się ulatniał

Nyckowie mają nadzieję, że prokurator zleci ekspertyzę butli. Są przekonani, że była wadliwa.

- Wszystko widziałem. Najpierw tata odkręcił gaz, ale ten nie popłynął do kuchenki. Mama zdjęła wąż i wtedy okazało się, że gaz ucieka z butli. Przykręciła go z powrotem. Tata chciał zakręcić zawór, ale nie mógł nim ruszyć. Zorientowałem się, że gaz się szybko ulatnia - opowiada Kamil Nycek, syn poparzonego małżeństwa.

Na kuchence węglowej palił się ogień. Doszło do wybuchu. Kamil zdążył uciec. Jego rodzice nie.

Pomóż Nyckom

Pomóż Nyckom

Jeśli chcesz pomóc rodzinie Nycków skontaktuj się z nasza redakcją pod nr te. 17 583-01-88 lub adresem mailowym: a.dyka@nowiny24.pl.

- Zawór na butli był źle osadzony, dlatego go wysadziło. Powinien być wkręcony prawie do końca gwintu, a ślady wyraźnie pokazują, że był wkręcony minimalnie - mówi Ryszard Nycek, ojciec poparzonego mężczyzny.

- W tym domu gaz jest od 25 lat. Zakładamy ok. 10 butli rocznie, może więcej. Syn umiał to robić, był ostrożny - zapewnia.

Niewiele zostało

- Nie wiem co to będzie jak rodzice rócą. Nie ma łóżek, pościeli, naczyń, ubrań nic - martwi się Kamil.

Straty w domu Nycków wstępnie na 70-100 tys. zł.

- Najważniejsze, że rodzice żyją - mówi chłopak.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie