reklama

Tai Woffinden: Przepis na żużlowego mistrza świata? Chłodna głowa z dużą dozą szaleństwa

Tomasz SikorskiZaktualizowano 
Tai Woffinden ma nieco ponad 25 lat i już dwa tytuły indywidualnego mistrza świata na koncie. W tym roku Brytyjczyka, tak jak i jego Betard Spartę Wrocław, będzie można oglądać na Golęcinie.

Pierwszy złoty medal mistrzostw świata Tai Woffinden zdobył w 2013 roku. Po raz drugi stanął na najwyższym stopniu podium w ubiegłym sezonie. - Pierwszy tytuł spadł na mnie trochę nieoczekiwanie. Pamiętam, że długo nie mogłem uwierzyć w to, co osiągnąłem. Przy drugim triumfie byłem już bardziej świadomym żużlowcem. Dokładnie wiedziałem co muszę zrobić, by ponownie zostać najlepszym zawodnikiem na świecie. Wyciągnąłem wnioski z niezbyt udanego dla mnie sezonu 2014 i kon-sekwentnie realizowałem swój plan. Zdobywając drugie złoto udowodniłem, że jestem żużlowcem z absolutnego topu - mówił nie tak dawno Brytyjczyk.

Rywale z toru są zresztą cały czas pod dużym wrażeniem jego stylu jazdy i niedawnych dokonań. - Trudno znaleźć sposób na kogoś takiego jak on. Przez cały ubiegły sezon był niesamowicie zdeterminowany i już po pie-rwszych turniejach Grand Prix dał wszystkim do zrozumienia, że trudno go będzie pokonać. Zakasował całą konkurencję. Jeździł skutecznie i efektownie. Wyglądało to tak, jakby z dużą łatwością sięgnął po złoto - ocenił Greg Hancock. Maciej Janowski znalazł jednak sposób na swojego kolegę z Betard Sparty. - Jak go pokonać? Zamknąć w busie, a klucze wrzucić do rzeki - śmiał się mistrz Polski.

Przeżył wielką tragedię

Tai Woffinden zdobywając pie-rwszy tytuł stał się najmłodszym mistrzem świata w erze Grand Prix. Czy to znaczy, że Anglik w najbliższych latach może zdominować światowy żużel, a może nawet poprawić rekord Tony Ri-ckardssona, który sześciokrotnie stawał na najwyższym stopniu podium? - Jest młody i wszystko przed nim. Mam jednak wrażenie, że Szwed bardziej dominował nad rywalami niż „Taj-ski”. Obecnie stawka rywalizująca o medale jest bardziej wyrównana niż kiedyś, a przez to o sukcesy trudniej - mówi Paweł Ruszkiewicz, komentator telewizyjny oraz ekspert żużlowy „Głosu Wielkopolskiego”.

On także jest pełen podziwu dla wyczynów Tai Woffindena. - Można odnieść wrażenie, że u niego wszystko jest dokładnie poukładane. Anglik nie traci czasu na niepotrzebne rzeczy i dokładnie wie, co ma robić. W ubiegłym roku potrafił zrezygnować z występów w lidze angielskiej, bo uznał, że to mu pomoże odzyskać koronę. Co sprawiło, że ten chłopak jest aktualnie w tym miejscu, a nie innym? Wiele czynników się na to złożyło. Przełomowym momentem była jednak śmierć ojca. To wtedy nastąpiła u niego diametralna zmiana w zachowaniu i podejściu do życia - uważa nasz ekspert.

Rob Woffinden, ojciec aktualnego mistrza świata, który także był żużlowcem, zmarł na raka w 2010 roku. Dla debiutującego wówczas w cyklu Grand Prix Brytyjczyka to był prawdziwy cios. - Myślałem nawet o tym, żeby zrezygnować z żużla - przyznał później zawodnik. W tamtych okresie jego kariera znalazła się na zakręcie. Do światowej elity wrócił trzy lata później i to w wielkim stylu, zdobywając tytuł mistrza świata. - Ta tragedia go w pewnym sensie zbudowała. On do tej pory na każdym kroku odwołuje się do ojca i wszystko robi z myślą o nim. Tak jakby chciał mu pokazać, jakim jest wspaniałym synem - przekonuje Ruszkiewicz.

Tai Woffinden po śmierci taty zaczął też działać charytatywnie. Na jeden z turniejów Grand Prix w Cardiff pojechał rowerem, i to pokonując - bagatela - 138 mil, tylko po to by zainteresować sponsorów i wspomóc walkę z rakiem. Brytyjczyk jest przy tym osobą bardzo szanowaną i lubianą w środowisku. - Czy mam jakiś wrogów? Nie. Mam bardzo dobre relacje z wszystkimi kolegami z toru - zapewnia żużlowiec. - On jest osobą bardzo serdeczną i ciepłą. Ma to coś, czego moim zdaniem brakuje polskim żużlowcom - twierdzi ekspert „Głosu”.

Brytyjczyk potrafi też jednak zaskakiwać. Tak jak choćby podczas ubiegłorocznego turnieju golfowego, w którym uczestniczyli najlepsi żużlowcy ekstraligi. Po jego zakończeniu organizatorzy chcieli zrobić sesję fotograficzną i poprosili zawodników, aby zrobili coś szalonego. Brytyjczyk potraktował to bardzo serio i rozebrał się do naga, zostawiając sobie tylko... kask. Wtedy też można było dokładnie zobaczyć jego tatuaże. Ich liczba niektórych może lekko szokować. - On w ten sposób wyraża siebie. Z tego co wiem, to nie są jakieś tam rysunki. Każdy z nich ma dla niego dużą wagę i coś oznacza - mówi Ruszkiewicz.

Otacza się przyjaciółmi

Tai Woffinden urodził się w angielskim Scunthorpe, ale niemal całe dzieciństwo spędził w Australii. - Ta mieszanka brytyjsko--australijska jest jego wielkim atutem. Z jednej strony potrafi zachować chłodną głowę i wysoko ceni sobie tradycję, tak jak to mają w zwyczaju Anglicy, z drugiej cechuje go ogromny luz i radosne spojrzenie na świat, czym emanują ludzie z Antypodów. On zresztą będąc młodym chłopakiem potrafił nieźle się zabawić. Wraz z Chrisem Holde-rem i Darcy Wardem potrafili mocno zaszaleć. W środowisku żużlowym do tej pory krąży na ten temat sporo anegdotek. Po śmierci ojca to się jednak zmieniło. Balangi się skończyły - wspomina Ruszkiewicz. Jego zdaniem wielki wpływ na sukcesy Tai Woffindena mają także otaczający go ludzie.

- Mam tutaj na myśli choćby Petera Adamsa z Wolverham-pton Wolves. To człowiek, który zęby zjadł na żużlu i w pewnym sensie stał się mentorem „Taj-skiego”. No i jest też Peter Johns. On przygotowuje sprzęt kilku zawodnikom z czołówki światowej, ale łatwo zauważyć, że Anglik funkcjonuje u niego na innych prawach niż cała reszta. I to widać na torze, bo chyba nie ma żużlowca tak zgranego z motocyklem i silnikiem jak Tai. On nie jest wybitnym startowcem, ale na dystansie potrafi wykorzystać swoją szybkość. Czasami dokonuje niesamowitych rzeczy - zapewania nasz ekspert.

O tym, co Brytyjczyk potrafi wyprawiać na torze najlepiej wiedzą kibice w Gnieźnie czy Wrocławiu. W Starcie Tai Woffin-den jeździł w 2011 roku. Dołączył do zespołu już w trakcie sezonu, ale od razu stał się prawdziwą gwiazdą. Teraz taką gwiazdą największego formatu jest w Betard Sparcie. Z tym zespołem jest już związany od pięciu lat. Tej zimy podpisał kolejny, dwuletni kontrakt. - Doskonale się tam czuję. Jeśli tylko potrzebowałem pomocy, w czymkolwiek, to zawsze mogłem na nią liczyć. Świetnie układa się również moja współpraca z menedżerem, Piotrem Baronem, który na torze siedzi często od samego rana, by wszystko nam pasowało i by nie trzeba zbyt dużo główkować - powiedział Tai Woffinden w wywiadzie udzielonym „Gazecie Wrocławskiej”.

Zakochany w Australii

To przywiązanie do drużyny z Wrocławia jest warte podkreślenia, bo Tai Woffinden jako dwukrotny mistrz świata, nie może narzekać na brak ciekawych propozycji z innych klubów. Przechodząc do innego zespołu mógłby też liczyć na większe pieniądze. - One są ważne, ale nie najważniejsze. Zapewniam, że nie jestem najdroższym żużlowcem w polskiej lidze - zdradza Brytyjczyk. W życiu Tai Woffindena bardzo ważna jest za to pewna urocza Faye, którą już od dłuższego czasu można zobaczyć u jego boku. Nie tak dawno para się zaręczyła i planuje ślub. Zapewne odbędzie się on w Australii, która także zajmuje szczególne miejsce w sercu „Taj-skiego”.

- Każdego roku gdy kończymy jeździć wracam tam, odpoczywam i szykuję się do następnego sezonu. Czuję się tam tak, jakbym był na wakacjach, ale jednocześnie w domu. Co takiego oferuje Australia, czego brakuje mi w Europie? To fajny kraj, z fajną pogodą. To plaża, słońce, sposób życia... W Europie nic nie jest takie, jak tam. Po zakończeniu kariery chciałbym tam wyjechać. Każdego roku wyczekuję zresztą powrotu w tamte strony - zapewniał żużlowiec w „Gazecie Wrocławskiej”. Australia okazała się dla niego także bardzo szczęśliwa, bo to właśnie w Melbourne świętował drugi w karierze tytuł mistrza świata. W tym roku finał cyklu Grand Prix także odbędzie się w tym mieście. I sporo wskazuje na to, że w roli głównej znowu może tam wystąpić Tai Woffinden...

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

k
kokoko

panie madralinski, mauger 6 razy mistrzem swiata, zatem prosze nie wprowadzac ludzi w blad i pisac rzetelniej a nie na zasadzie kopiuj-wklej. pozostalych bledow nawet nie bede pisal bo szkoda czasu

b
breslauer45

Wszystko fajnie, ale chlopaki nie jada we Wroclawiu. Jak mozna bylo spiep*yc taki temat sie pytam?! Dlaczego nie jedziemy na stadionie, na Maslicach?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3