Tajemnica zatopionego audi

Krzysztof Potaczała
W wyłowionym z toni jeziora audi nie znaleziono zwłok
W wyłowionym z toni jeziora audi nie znaleziono zwłok Krzysztof Łokaj
Wrak osobowego Audi 80 wyciągnęli wczoraj z Zalewu Myczkowieckiego policyjni płetwonurkowie.

Wewnątrz nie znaleziono zwłok, ale te mogły wypłynąć wcześniej. Zatopione auto miało bowiem pootwierane okna.

Sprawa może być też powiązana z innym dramatem. Niemal w tym samym miejscu, co wczoraj audi, w październiku wyłowiono furgonetkę ze szczątkami mieszkańca Radomia.

Przeleżał kilka lat

Wewnątrz audi nie znaleziono żadnych ewidentnych śladów świadczących o tym, że kierowca utonął. Brakuje dokumentów, odzieży, bagażu. Według wstępnych szacunków samochód leżał w głębinie, co najmniej pięć lat.

Na wrak natrafili przed trzema dniami mężczyźni nurkujący rekreacyjnie w Zalewie Myczkowieckim. Powiadomili płetwonurków z Samodzielnego Oddziału Antyterrorystycznego Policji w Rzeszowie. W poniedziałek zeszli pod wodę i podczepili pod samochód liny. Wczoraj od rana wydobywali go na powierzchnię.

Zerowa widoczność

Audi leżało na głębokości 9 metrów w kępie podwodnych drzew niedaleko brzegu jeziora, niemal naprzeciw ośrodka wypoczynkowego "Berdo".

- Było bardzo mocno zamulone. Nie mogliśmy stwierdzić, czy wewnątrz znajdują się zwłoki, tym bardziej, że po ostatnich opadach deszczu widoczność w zalewie była niemal zerowa - relacjonuje Rafał Paśkiewicz, płetwonurek uczestniczący w akcji.
Były kluczyki, nie ma tablic

Motorówka zaholowała wrak pod zaporę w Myczkowcach. Na koronę wyciągnął go dźwig suwnicowy Zespołu Elektrowni Wodnych. Czarne lub ciemnogranatowe audi (trudno dokładnie rozpoznać kolor) było pozbawione tablic rejestracyjnych, miało otwarte boczne szyby i odsunięty częściowo szyberdach. Brakowało tylnej szyby, a przednia była rozbita tworząc pajęczą siatkę.

W stacyjce były kluczyki, a w desce rozdzielczej radio. Bagażnik udało się otworzyć dopiero łomem. W środku leżało jedynie koło zapasowe i pojemnik z olejem silnikowym.

Auto zatopione celowo?

Samochód odnaleziono w pobliżu miejsca, w którym leżała wydobyta w październiku zeszłego roku furgonetka ze szczątkami 25-letniego mieszkańca Radomia, pracownika warszawskiej hurtowni chemicznej. Do dziś nie wiadomo, w jakich okolicznościach zginął. Obydwa zdarzenia mogą mieć ze sobą związek.

- Będziemy sprawdzać wszystkie tropy - zapewnia podinsp. Wiesław Korczykowski, wiceszef Komendy Powiatowej Policji w Lesku.

- Na ten moment najbardziej prawdopodobna wydaje się wersja, iż audi zostało celowo zatopione.

Zdaniem policji ktoś mógł chcieć pozbyć się auta, bo było kradzione. Możliwe także, że zostało wepchnięte do jeziora, by zgłosić kradzież i wyłudzić odszkodowanie z firmy ubezpieczającej.

- Postaramy się odszukać właściciela samochodu - dodaje Korczykowski. - Być może na jakiś ślad natrafimy po szczegółowych oględzinach wraku.

Jeziora pełne wraków

Płetwonurkowie penetrujący głębiny Zalewu Myczkowieckiego są pewni, że na dnie leżą jeszcze inne samochody. Podobne "niespodzianki" może kryć Zalew Soliński.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie