Tajemnice sypialni Marii Konopnickiej. Nie zaglądajcie poetce pod spódnicę!

Ewa Gorczyca
Maria Konopnicka była odważna i bezkompromisowa w swoich sądach, otwarcie mówiła o wielu sprawach. Archiwum MKŻ
Maria Konopnicka przez 20 lat żyła w związku z kobietą - zawrzało ostatnio w mediach. - To była tylko bliska przyjaźń - protestuje dyrektor muzeum poetki w Żarnowcu.
Maria Dulębianka nigdy nie wyszła za mąż. Badacze powszechnie uznają, że swą karierę poświęciła Konopnickiej.
Maria Dulębianka nigdy nie wyszła za mąż. Badacze powszechnie uznają, że swą karierę poświęciła Konopnickiej. Archiwum MKŻ

Maria Dulębianka nigdy nie wyszła za mąż. Badacze powszechnie uznają, że swą karierę poświęciła Konopnickiej. (fot. Archiwum MKŻ)Jej nowele zna każdy Polak. Każdy wie, że jest autorką "Roty" i baśni "O krasnoludkach i o sierotce Marysi". Mieszkańcy Podkarpacia kojarzą ją z dworkiem w Żarnowcu pod Krosnem, który dostała od społeczeństwa na 60. urodziny, a w którym dziś mieści się jej muzeum.

Ale ani w stulecie obchodów Daru Narodowego, ani w stulecie śmierci, ani setną rocznicę powstania "Roty" nie zrobiło się o Marii Konopnickiej tak głośno, jak po ostatnim listopadowym Marszu Niepodległości, gdy feministki "uświadomiły" narodowcom, że autorka ich hymnu, śpiewanego podczas manifestacji, to ikona polskiego ruchu mniejszości seksualnych.

Życiorys pisarki, o której większość z nas zapomniała razem z zakończeniem edukacji szkolnej, po latach wywołuje wielkie emocje.

Joanna Piotrowska, prezeska Feminoteki (największego feministycznego serwisu informacyjnego, przekształconego w fundację) umieściła na Facebooku obrazek, przypominający, że Konopnicka przez 20 lat żyła w związku z malarką Marią Dulębianką. Mem błyskawicznie zyskał popularność w sieci a temat zrobił furorę w mediach.

Wcześniej kij w mrowisko wbił Grzegorz Gauden, wiceprezes Izby Wydawców Prasy, były redaktor naczelny "Rzeczpospolitej". Kilka tygodni temu na łamach GW zaproponował w liście otwartym do senatorów i posłów, by ustawę o związkach partnerskich zadedykować w specjalnej preambule pisarce i jej partnerce.

"Polska ich marzeń miała być krajem ludzi wolnych, pracujących dla Ojczyzny, żyjących zgodnie ze swoimi wyborami i uczuciami" - argumentował.

Na post w internecie, zareagował emocjonalnie m.in. Artur Zawisza, jeden z organizatorów marszu. - To kłamstwo i wymysł feministek - oburzał się na sugestie, że Maria Konopnicka była lesbijką.

Trzeba ją wybronić

Właśnie wydaliśmy zbiór około tysiąca listów Marii Konopnickiej. Nie ma w nich ani jednej wzmianki, która wskazywałaby na to że jej relacja z Dulębianką
Właśnie wydaliśmy zbiór około tysiąca listów Marii Konopnickiej. Nie ma w nich ani jednej wzmianki, która wskazywałaby na to że jej relacja z Dulębianką była czymś więcej niż przyjaźnią - mówi Paweł Bukowski. Tomasz Jefimow

Właśnie wydaliśmy zbiór około tysiąca listów Marii Konopnickiej. Nie ma w nich ani jednej wzmianki, która wskazywałaby na to że jej relacja z Dulębianką była czymś więcej niż przyjaźnią - mówi Paweł Bukowski. (fot. Tomasz Jefimow)Zniesmaczony tezą o seksualnym charakterze związku pisarki i młodszej od niej o prawie 20 lat malarki jest także Paweł Bukowski, starszy kustosz i dyrektor Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu.

- Nie potwierdzają jej żadne fakty, brak jakiegokolwiek punktu zaczepienia - irytuje się. - Nie ma logiki w takim twierdzeniu. Wystarczy prześledzić jej życiorys, poznać realia tamtych czasów, przeczytać listy, żeby odrzucić takie bzdury. Urodziła ośmioro dzieci. Do końca życia utrzymywała kontakt z mężem. Gdy z Dulębianką poznały się w Warszawie, była już dojrzałą kobietą, a gdy obie zamieszkały w Żarnowcu, miała 61 lat! - dyrektor przekonuje, że ani zdrowie ani wiek poetki nie sprzyjały erotycznym uniesieniom.

O tym, że Konopnicka była w związku z kobietą, napisał w jednym z rozdziałów swojej książki "Homobiografie" Krzysztof Tomasik, komentator życia medialnego, biografista i feminista.

Po to, by - jak tłumaczył w rozmowie opublikowanej na portalu onet.pl - odkłamać jej życiorys i pokazać jak "kobieta nienormatywna" układała sobie życie w XIX wieku. Swoją partnerkę pisarka nazywała "Pietrkiem".

Dulębianka nosiła się po męsku: surdut, krótkie włosy. Polowała, jeździła konno. Konopnicka przeciwnie, dbała o swój kobiecy wizerunek stroiła w kapelusze, pióra, korale, do wydawnictw wysyłała portret z młodości.

I choć w zachowanej korespondencji nie ma wprost określenia tego, kim dla siebie były obie Marie, to Konopnicka, pisząc o przyjaciółce, używa liczby mnogiej: byłyśmy, wyjechałyśmy, wracamy.

Poznały się ok. 1890 roku w Warszawie i przez następne lata, aż do śmierci Konopnickiej, były prawie nierozłączne. Razem podróżowały, a gdy pisarka otrzymała na własność dworek pod Krosnem, zamieszkały w nim we dwójkę.

Dulębianka miała w nim na pięterku swoje małe mieszkanko z pracownią. Na wsi spędzały głównie miesiące jesienno-letnie. Zimę i wiosnę spędzały w podróżach. Były to podróże zawodowe, ale nie tylko: ze względu na chorobę Konopnickiej jeździły na południe i zachód Europy: do Włoch, Szwajcarii, Francji, gdzie klimat bardziej jej służył.

Pytamy dyrektora Bukowskiego, czy czytał książkę Tomasika. Czytał, ale jak podkreśla, autor nie jest dla niego naukowym autorytetem.

- W książce są nieścisłości historyczne. Relacja z Dulębianką to była bliska przyjaźń, nic więcej. Konopnicka przyjaźniła się z wieloma osobami, np.z Elizą Orzeszkową - przekonuje Bukowski. Przyznaje, że przez to wszystko zaczął się mocno zastanawiać nad wydaniem nowej książki - biografii poetki. - Trzeba ją wybronić - mówi.

Wśród faktów w życiorysie autorki "Roty" bezsporny jest ten: Maria odeszła od męża. Wydana za mąż jako 20-latka (czyli niemal u progu staropanieństwa, jak na owe czasy), po 15 latach małżeństwa z Jarosławem Konopnickim zabrała szóstkę dzieci i zamieszkała w Warszawie, w domu ojca (matka od dawna nie żyła).

Jednak długo nie nacieszyła się jego oparciem. Józef Wasiłowski zmarł w następnym roku na serce, a Maria musiała szukać nowego mieszkania.

- Wyjazd do Warszawy nie był wbrew woli męża - podkreśla Bukowski. - Dogadali się, mąż dał jej pozwolenie. To była odważna decyzja, ale Maria wzięła odpowiedzialność za dzieci. Chciała im zapewnić byt i wykształcenie, a sobie możliwości rozwoju, po tym, jak została "odkryta" przez Sienkiewicza. Na prowincji nie było ku temu warunków, zwłaszcza, że po powstaniu majątek znacznie podupadł.

Jarosław próbował ją później namówić do powrotu, ale po 10 latach samodzielności Maria odmówiła.

"Co do opinii ludzkich o moim wyjeździe - bądź spokojny. Na moim stanowisku nie potrzebuję się uciekać pod niczyje skrzydła. Jest wiele małżeństw, które nie mogą żyć razem. Nie widzę w tym nic ubliżającego dla siebie (…), że będę mieszkać tam, gdzie znajdę lepsze do pracy warunki - pisała w odpowiedzi.

- Ale utrzymywała kontakty i więź z mężem - mówi Bukowski. - Wysyłała mu pieniądze, spotkali się na zjeździe rodzinnym u syna. Nigdy się nie rozwiedli - zaznacza.

One obie wyprzedzały epokę

Za to Maria Dulębianka nigdy nie wyszła za mąż. Ukończyła pensję dla dziewcząt w Krakowie, uczyła się malarstwa pod okiem Jana Matejki. Ponieważ krakowska akademia przyjmowała wyłącznie mężczyzn, wyjechała na studia malarskie do Paryża i Wiednia. Była też uczennicą Wojciecha Gersona w Warszawie.

Szybko zdobywała uznanie jako artystka: jej obraz kupiło Muzeum Narodowe, wystawiała obok takich sław jak Matejko, Kossak, czy Malczewski, jej prace dostawały wyróżnienia na wystawach we Francji.

Wśród biografów powszechna jest opinia, że Dulębianka poświęciła swój talent na rzecz Konopnickiej. Odsunęła swoją karierę, angażując się mocniej w działania na rzecz równouprawnienia kobiet i towarzysząc pisarce w licznych podróżach.

Pisze o tym m.in. dr Lena Magnone w pracy "Lustra i Symptomy. Próba monografii Marii Konopnickiej". Wspomina, że gdy w 1902 roku przyjaciółki wróciły do kraju na jubileusz twórczości poetki, to Dulębianka, a nie mąż Jarosław pojawia się u jej boku podczas wszystkich uroczystości.

Dyrektor Bukowski jest przekonany: obie Marie łączył światopogląd a nie orientacja seksualna. - One obie w pewnym sensie wyprzedzały epokę - mówi. - Walczyły o niepodległość, o wolność kobiet i ich prawa, prowadziły działalność społeczną i oświatową, pomagały biednym. Konopnicka była odważna i bezkompromisowa w swoich sądach, otwarcie mówiła o wielu sprawach.

Dulębianka już po śmierci Konopnickiej we Lwowie, zaangażowała się w pomoc internowanym polskim żołnierzom. Od jeńców zaraziła się tyfusem. Pogrzeby obu kobiet przerodziły się we Lwowie w wielkie manifestacje żałobno-patriotyczne.

Kustosz dworku protestuje też przeciwko ocenom, że malarka zarzuciła świetnie zapowiadającą się karierę, a przebywając w Żarnowcu, portretowała wyłącznie przyjaciółkę. - Mamy największą jej kolekcję, 21 obrazów, a tylko na trzech jest Konopnicka.

Bukowski podkreśla, że mąż poetki dał jej zgodę na podróżowanie z przyjaciółką. - Bez jego pozwolenia nie mogłyby razem wyjeżdżać za granicę, nie ma więc mowy o żadnym "podwójnym życiu".

Rozłączyła je dopiero śmierć

Ostatnie siedem lat - z przerwami na podróże - spędziły w Żarnowcu. Otoczony parkiem dworek był darem od polskiego społeczeństwa dla Marii Konopnickiej, z okazji srebrnego jubileuszu jej twórczości. Intensywne zabiegi zbierania funduszy dla zapewnienia pisarce własnego kąta z kawałkiem ziemi prowadziła zwłaszcza Eliza Orzeszkowa.

Z korespondencji, którą prowadziła z nią w tej sprawie Konopnicka, jasno wynika, że marzyła o własnym domu z ogrodem, bo nie chciała zamieszkać u dzieci w Arkadii.

- Ulegnę fatalnej duchowej depresji, która już teraz daje mi się uczuć bardzo silnie. Jest tu bowiem mój mąż i są różne stosunki, które by mnie wprost zgnębiły, gdybym codziennie patrzeć na nie miała (…) fakt posiadania własnego, dalekiego od tych zawikłań kąta może mnie - bez zadraśnięcia bliskich mi - usprawiedliwić z tego, ze nie będą z nimi (…) i niech już będę wolną od tych pretensji, jakie mnie otaczają - pisała w liście po rodzinnym zjeździe w Arkadii.

Dlaczego Konopnicka i Dulębianka zamieszkały razem?

- Nie ma w tym żadnych podtekstów - przekonuje Bukowski. Dodaje, że nawet w tamtych czasach obyczajowy skandal (a takim byłby intymny związek dwóch znanych publicznie kobiet) nie ukryłby się przed prasą. - Konopnicka szukała przyjaznej duszy - tłumaczy. - Potrzebowała kogoś, na kogo mogła liczyć, kto się nią zaopiekuje. Taką osobą była dla niej Dulębianka.

Rozłączyła je dopiero śmierć pisarki. To Dulębianka towarzyszyła jej w sanatorium Kiselki we Lwowie w ostatnich tygodniach życia.

Dyrektora cały ten szum wokół orientacji ikony polskiej literatury, który przetoczył się przez media, mocno denerwuje.

- Ktoś chce zyskać tanią popularność, doszukując się sensacji - komentuje. - Bo łatwiej się z tym przebić, niż z naukową pozycją. Gdyby były jakieś wątpliwości, Jan Paweł II nie powoływałby się na twórczość Konopnickej w swoich homiliach. Nie byłoby 400 placówek jej imienia. A tak w ogóle, to powinniśmy patrzeć na jej dorobek. A nie zaglądać pod spódnicę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie