Tak wesoło na granicy jeszcze nie było

Norbert Ziętal
Kibicowi z Portugalii udało się "przemycić” swój narodowy szalik ponad duńską flagę. Norbert Ziętal
Miniszpital polowy, karetka i samochód strażacki przygotowane do natychmiastowego działania. Wzmocnione siły strażników granicznych i celników.

- Staramy się być jak najbardziej życzliwi i uśmiechnięci. To zdecydowanie pomaga nam i kibicom-turystom - mówią pogranicznicy.

Środa, godz. 10, polsko-ukraińskie przejście graniczne w Medyce. Za osiem godzin na stadionie we Lwowie mecz Dania - Portugalia.

Stoimy na pasie wyjazdowym na Ukrainę. Na razie nie ma zbyt wielkiego ruchu. Po przejściu, oprócz naszych strażników granicznych i celników, chodzą również ukraińscy funkcjonariusze. Razem podchodzą do podjeżdżającego do kontroli samochodu.

- Na czas mistrzostw Euro 2012 zostały wprowadzone ułatwienia w przekraczaniu granicy. W ramach one stop podróżny zatrzymuje się tylko raz i jest kontrolowany od razu przez służby polskie i ukraińskie. Graniczne i celne. To znacznie skraca czas odprawy - informuje mł. chor. Anna Michalska z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej.

Kontrola odbywa się po naszej stronie. Ukraińscy funkcjonariusze przychodzą do nas pracować. Swoje obowiązki realizują tak, jakby byli u siebie. Korzystają z naszej infrastruktury, nawet z naszych schengenbusów, czyli przejść granicznych na kółkach.

Jadą biało - czerwoni. To Duńczycy

Nie często zdarza się, aby służby graniczne tak czule żegnały podróżnych. Norbert Ziętal

Europa na granicy w Medyce. Od lewej funkcjonariusza ukraińska oraz policjanci duński, niemiecki i portugalski. (fot. Norbert Ziętal)- Od północy do godz. siódmej rano odprawiliśmy już dwustu kibiców - mówi mjr Elżbieta Pikor z BiOSG.

To zapewne najbardziej zapobiegliwi fani futbolu. Być może przy okazji meczu, chcieli również zwiedzić Ukrainę i Lwów. A może jechali jeszcze dalej na wschód, choćby na mecz do Kijowa.

O wpół do jedenastej podjeżdża autokar na krakowskich numerach rejestracyjnych. Do ostatniego miejsca zapakowany ludźmi w biało - czerwonych strojach. Nasi? Nie. Takie same barwy narodowe mają Duńczycy. Z tym, że nasza flaga to dwa poziome pasy, a u nich biały krzyż na czerwonym tle.

- Jedziemy z Krakowa. Z Danii przylecieli samolotem na lotnisko w podkrakowskich Balicach. Teraz jedziemy do Lwowa. Po meczu od razu wracamy - wyjaśnia polski kierowca.

Ukraińska funkcjonariuszka bierze od nich plik paszportów.

- Cała nasza grupa to mieszkańcy Kopenhagi i okolic stolicy naszego kraju - mówi Duńczyk.

W Polsce już bywał, doskonale zna język polski. W naszych stronach jest pierwszy raz.

- Większość, jak nie wszyscy, jeszcze nie byli na Ukrainie. Każdy jest ciekawy, jak tam będzie - mówi.

Funkcjonariusze machają na pożegnanie

- Nasze służby najbardziej obawiały się, że kibice z zachodniej Europy nie będą mieli paszportów, bo mogą nawet nie wiedzieć, że potrzeba takich dokumenty - zagaduję.

- Oczywiście, że wiedzieliśmy, że do przekroczenia tej granicy konieczne są paszporty. To nie jest tak, że ich nie mamy. Przecież sporo osób z naszego kraju często wyjeżdża na wakacje poza Europę. Paszporty są konieczne - tłumaczy.

Odjeżdżają, żegnani... machaniem rąk strażników granicznych i celników.

Na przejściu coraz większy ruch. Teraz robi się jeszcze bardziej międzynarodowo. Do funkcjonariuszy polskich i ukraińskich dołączają jeszcze policjanci z innych państw. Z duńskiej politi, niemieckiej polizei i portugalskiej policia.

- To funkcjonariusze Frontex'u, którzy pomagają chronić zewnętrzne granice Unii Europejskiej. Na podkarpackich przejściach granicznych, na czas mistrzostw, jest ich ok. 30, w Polsce ponad stu - mówi mjr Pikor.

Dobierani są głównie pod kątem spodziewanej narodowości kibiców, którzy mogą się pojawić na granicy.
Pomagają głównie w kryzysowych sytuacjach, gdy cudzoziemiec z danego kraju ma jakiś problem. Gdy trzeba mu coś wytłumaczyć, a językowa bariera na to nie pozwala.

Portugalczycy chcą wspólnych fotek

[obrazek4] Nie często zdarza się, aby służby graniczne tak czule żegnały podróżnych. (fot. Norbert Ziętal)Podjeżdża żółty bus z kibicami z Portugalii. Starsi kibice. Do Polski przylecieli samolotem. Nocują w Rzeszowie. Jadą na mecz do Lwowa. Po spotkaniu chcą od razu wracać do Polski.

Jeden z pasażerów wychodzi, za nim drugi. Zauważają nasze funkcjonariuszki graniczne, które robią im zdjęcia. I zaczyna być wesoło. Podchodzi do nich portugalski policjant. Po chwili rozmowy wszyscy pasażerowie busa są już na zewnątrz. Pytają, co "ich" mundurowy robi tak daleko od kraju.

- Schowaj ten swój brzuch. Zrobimy sobie zdjęcia - mówią Portugalczycy do najodważniejszego kompana. I wysyłają go, z wciągniętym brzuchem, aby przekonał mundurowe od pozowania.

W ruch idą aparaty fotograficzne. Kibice wyciągają transparent. W środku nasze funkcjonariuszki.

- Portugal, Portugal - krzyczy jedna z naszych strażniczek, a kibice to podchwytują. Cieszy się portugalski policjant. Niemiecki z polizei, z nieco skwaszoną miną, próbuje zachęcić do dopingu dla swoich. - German, German - zaczyna nieśmiało. Bezskutecznie. Jest sam, a Portugalczyków kilkunastu. Jedynie może sobie pozwolić na opuszczenie kciuka do dołu, gdy z kibicami pozuje do wspólnej fotki. Znowu śmiech.

Niemiecka drużyna z Danią i Portugalią są w jednej grupie mistrzostw. Rywalizują o awans.

Nie zauważyli, że kontrola już się skończyła

[obrazek5] Wspólna fotka kibiców duńskich, portugalskich i polskich ze służbami granicznymi i... prezydentem Przemyśla (nz. w krawacie), który również jechał na mecz do Lwowa. (fot. Norbert Ziętal)Atmosfera jest wybitnie piknikowa, a nie graniczna. Kibice nawet nie zauważają, że ukraińska strażniczka oddała paszporty szefowi grupy. Od kilku minut mogą już jechać na Ukrainę.

- Możemy dalej? - dopytuje ten, który przed chwilą musiał kryć brzuch przed obiektywami aparatów.

- Przecież już dawno dostaliście paszporty! Nie musicie czekać - odpowiada strażniczka.

Podjeżdża prawdziwie unijny autobus, choć ma przemyskich numerach rejestracyjnych. Jego pasażerowie widzieli, jak przed chwilą Portugalczycy fotografowali się ze służbami granicznymi. Nawet nie czekają na pozwolenie, tylko od razu wysiadają z autobusu.

- Jest trochę Duńczyków, Portugalczyków i Polaków - mówi jeden z pasażerów. To osoby, które do Przemyśla przyjechały pociągiem. Do Lwowa jadą autobusem.

- Ja jestem z Poznania. Byłem na meczu na naszym stadionie, teraz jadę do Lwowa. Pierwszy raz tam będę. Może będzie czas na zwiedzenie miasta - zastanawia się Wielkopolanin.

Żartuje. Dopytuje, co by było, gdyby Ukraińcy "w białych koszulach" nie oddali mu paszportu.

- Przecież mamy zdjęcia, to lepsze niż paszport.

Duńczycy ustawiają się do wspólnego zdjęcia. Oczywiście, na pierwszym planie olbrzymia, biało - czerwona flaga. Nie zauważają, że tuż nad nimi, sprytny kibic portugalski, rozciągnął szalik z dumnym "Portugal". Chcą go zasłonić, grożą, a wkrótce wybuchają salwy śmiechu i lądują sobie w objęciach. Prawdziwi kibice.

Na całym przejściu tylko mundurowi z Ukrainy dosyć sztywni. Być może takie dostali polecenie. Nie śmieją się, nie pozują do wspólnych zdjęć. Jednak nasi kibice nie dają za wygraną i co rusz próbują złamać ukraiński regulamin.

- Choć jedno wspólne zdjęcie musi być - mówi polski kibic, który bierze pod rękę ukraińską strażniczkę.

- Po przejściu odprawy tutaj u nas, kibice już nie muszą się zatrzymywać na przejściu granicznym. Nawet po ukraińskiej stronie. Mogą jechać prosto do Lwowa - mówi mł. chor. Michalak.

Na ułatwieniach granicznych w związku z Euro korzystają również podróżni, którzy nie są kibicami. Dzięki wspólnej odprawie oszczędzają czas.

Godziny wczesnopopołudniowe. Ruch na przejściu maleje. Teraz spotkać można jedynie spóźnialskich kibiców lub takich, którzy jadą do Lwowa, ale mecz będą obserwować poza stadionem.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

z
zimnydran

OOOO karwa jak pieknie!!!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3